Tournee. Ostatni akt w teatrze elżbietańskim.
Dodane przez stanley dnia 01.03.2009 14:16
Ciągnie się do tygodnia. Kończy jak tragifarsa.

Budzi się, upstrzony sińcami anonimowego
pochodzenia, w spodniach pomiętych, bez
złamanego grosza w kieszeni, z uczuciem
pragnienia, z myślą o seppuku.

Jak podstarzały pierrot, zbiera rekwizyty, szuka niedopałka,
ostatniego przed śmiercią, sporządza bilans spektakli,
podsumowując rachunki. W oczach płynie zwarta kolumna
obrazów, poddanych cyfrowej obróbce, znalezisko egipskie
rzeźbione hieroglifami zdarzeń- szyfr,

do którego raz na zawsze zapomniał klucza.