Eohippus
Dodane przez Wierszopis dnia 16.07.2009 12:21
Chłopi nadal pędzą bimber,
bo tańszy a i do sklepu daleko,
zresztą nijak im konno, bez kolczyków,
deszcz umiera tak młodo a źrebię
trzeba odbierać rodzicom.

Poetów dławi zgaga wczorajszych rozmów,
kac ewoluuje w stronę moralnego,
defibrylacja liryki utopionej w niedokończeniu
i szybka podróż do monopolowego.

Życie pisane dużą literą rzadko się zdarza,
a i pomniki dość łatwo usunąć,
cokoły - te są bardziej trwałe,
tylko że nikt ich nie pyta o zdanie.

Tymczasem znów trzeba zaorać i zasiać,
tak aby starczyło na zacier
i śliwki w sadzie powoli dojrzeją,
znów będzie można zrozumieć
smutny wzrok Karego.