Czarny bez
Dodane przez satargotte dnia 09.08.2009 22:21
W pościelonym wąwozie
bezpiecznie i bez pośpiechu opada na dno
zapach rozespanej poduszki, może mgły
z nozdrzy zamaskowanej twarzy bez księżyca.
Jak głośno oddycha! Może to echo a ja zapadłam się w studnię,
do której zagląda gałka nocna z opuszczoną powieką
i kładzie mi się na oczach. Jak nocna opaska Warkocz Bereniki
oplata zmięty kręgosłup, przemierza niczym wąż zmęczone prześcieradło,
wypędzając cienie z mojego ciała, podobne do ciem, tylko że cichsze.
Staram się je chwycić, wymykają się jednak spod palców
jakby ponumerowanych na dłoni, kolejno
umykają w kierunku światła. O brzasku
wedle jakiejś hierarchii, może starszeństwa, giną.
Zostaje mi coraz więcej czarnego bzu
i nieodwracalnie coraz mniej białej herbaty.