Użyźniacze gleby
Dodane przez 0tis dnia 29.11.2009 15:20
Narzucone myśli i czyny nie odbiegają od normy,
szkoda głowy na ścianę, lepiej iść na piwo, zachwiać się
na wiecu, pomodlić za wenę myślicieli. Ze zdziwienia
przed lustrem dopić sąsiada, a nad ranem wszystko
wyrzygać żonie na kolanach i jeszcze niech pocieszy,

Wiatr skurwiały, dmucha nie do śmiechu.
Siedzę na loncie z papierosem w ustach
i uśmiechem gaszę płonące miny. Podlewam
miłością unormowaną opadające sny,
pokazując bariery zdobyte - zasłonę dymną.

Siedząc, człowiek przyrasta. Trochę chudnie w burzy,
za to wzrasta odczuwanie zapomniane, jak trafiony pies
w ogon błyskawicą, biegnie przed siebie, szuka ciszy
pod chmurnym niebem, zagrzebane w trawie, ożywia
modlitwy, głuche od gorąca, bardziej pieką. Bóg tylko
przyklęka, gdy spojrzy na ziemię, mówi, że życie jest
przyjazne jak pies , który sika raz z radości, to z bólu.