Kamienie milowe - dorosłość
Dodane przez Wierszopis dnia 07.02.2010 12:45
Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia. W przeszłości
sny bywały niepoczytalne albo niezapamiętane, dzisiaj
ciekawość pcha głębiej w ich przeżywanie. Można by
powiedzieć tylko tyle zostało z dziecięcej niewinności,
i jeszcze: Kazik jest głupi, zabawa w doktora i chowanego

zarosłe kurzem gdzieś na strychu. Nieumiarkowanie należy
do ulubionych grzechów, bez bicia w piersi, mea culpa
- to dobre dla uczniaków, albo uzależnionych
od wybaczeń. Pokutę i tak zada świt rozdmuchany nagle
za szybą, nie w porę, kiedy słowa bełkoczą niezapisane.

Zdjęcia nie wskrzeszają, jednak albumy w szwach pęknięte,
człowiek podobno uczy się na błędach i na własnej skórze.
Nawiasem mówiąc chorzy na śmiertelność oprawiali w nią
magiczne księgi pełne kamieni filozoficznych.

Codziennie redukując zapasy czasu, powoli się przyzwyczajamy
do życia zgodnie z planem. Lecz co to za planowanie skoro
za następnym zakrętem może nas przejechać tramwaj, na śmierć.
Albo i gorzej - na wieczność.

I wszystko na nic, dobrze jeśli psu na budę.