Nie lubię niedzieli, nienawidzę soboty
Dodane przez 0tis dnia 20.02.2010 10:34
Nastrój jak przy trumnie, kołysał ciszę.
Czekałem na twoje kroki poranne,
chowając pod kordłą zew suchego gardła.

Bezlitośnie twój głos uderzył w szumiącą głowę.
Zebrałem zgotowane wnętrzności i uciekłem "do pracy",
by ostudzić w szklance zdziwienia rzeczywistości
obojętność wyczwiczoną przez lata. Zdzierałem
zawstydzone odbicie ze stolika, w zadymionym barze
płacz nad losem świata, zawsze obwiniał Boga.
Oparty o wyślizganą poręcz, wracałem do domu.

W progu kapała z oczu bezradność, wściekle
wyrywała włosy, ściany tłumiły każdy płacz.

Nastrój jak przy trumnie...

Jak pies, który pogryzł swoją panią, leżę skulony,
przy pustej misce, uwiązany, przez weekend
słucham "radia."