Ballada o
Dodane przez janus11 dnia 16.03.2010 15:16
Raz pod kasztanem, pod lipą,
Stoi nienowy fiat tipo.
Przy ogrodzeniu cmentarza,
Pod chmurką auto garaża.
Fiat tipo , tysiąc sześćset,
Ma w dziadku na postój miejsce.
Właściciel jest w auta tipie:
Zadbany lecz słabo zipie.
Brak rdzy, na klamkach nikiel,
Coś jednak nie tak z silnikiem.
Sto metrów i już się słania,
Pewnie komora spalania...
Spokojnie i nigdy gwałtem,
Jeździ sto metrów tym autem.
Przestawia je tylko o tyci,
Veni mu starcza i vici.
Życzliwi mówią, że w krótkim
Czasie postarzał się smutkiem.
Nikt nie wie o co tu chodzi;
On tylko. I samochodzik.
Co dzień do auta z wiaderkiem,
Wraz z nim, akcesoria wszelkie.
W ruch idą: gąbka, błyszczyki...
Rżą mechaniczne koniki.
Pył, kurz, na aucie uśmierca
Gąbka, w kształt , kolor serca.
W środku kabiny sterylnie
Apteczka na półce tylnej.
W niej, cała prawda o córce,
W jednej maleńkiej ampułce.
I cała prawda o żonie,
Bo ona, umarła po niej.
Toruń, kwiecień 2009