Ostatni prezydent
Dodane przez Carolus dnia 22.04.2010 08:40
Przerwana codzienność ojczystej niewoli,
gdzie człowiek już dawno poszedł zbyt w dal;
uśpiona czujność moralnej zasłony,
rozdarta została ta gęsta mgła.

     Wieść o śmiertelnych już żywa się stała,
     niedowierzania odarte są z mgły;
     tam, pod Smoleńskiem cisza zapada,
     wtopiona w drzewa, w dymy i... w mgłę.

Nie są to kłęby bezdusznej czeluści,
lecz dusze żywione boleścią swych ran;
w obcej krainie, wśród polskiej załogi,
Ojczyzna z dala pogrąża się w łzach.

     Wtem cisza przerwana, nie będzie jej tu,
     uderzą w dzwon wielki i zdusi ich ból;
     waśnie utkane na szorstkich nici kłębach,
     jedwabną łez rzeką przepłyną w głąb dusz.

Ich już tu nie ma, choć ciała gdzieś są,
w straszliwą formę zmienione przez huk;
a Polska płacze, żałobę przybiera,
biało-czerwona czernią się pasze.

     Oni wracają - nie tak wracać mieli,
     niosą ze sobą nowość złych dni;
     są ziarnem głosu katyńskiej niewoli,
     złożone w ziemi, rozsławią się w niej.

Tu od nas zależy, jak plon będzie rósł,
ofiara tak droga złożona jest nam...
Czy pielęgnować zdołamy jej treść?

     Świat poznał przeszłość przez jasność tych chwil,
     prawda zadana - nie można jej zwieść;
     tylko w cichości, ta Pierwsza Para,
     przemawia dopiero do głuchych serc.

Już pochód wznowiony - królewskie żegnanie,
cały glob ziemski zwrócony jest tu;
lecz ciągłe Szatana jest biczowanie,
czarną, pyłową chmurę nam zwlókł.

     Jeszcze chce walczyć, by kłamstwo przetrwało,
     hamuje wieść żywą, by ostać się żyw;
     a światłe serca przez chmurną tą czerń,
     są bliżej niż przedtem, choć z dala od Tych...

Dzwon już prowadzi, na Wawel ich gna,
złożyli tam ciała wśród królów i łgań.

     Dwa ziarna przy sobie, w historii skąpane,
     nie ma różnicy: marszałek czy wieszcz;
     Oni sens nowy tworzą narodu,
     ofiara Ich zawsze stąd będzie się wieść.

     I choć chciał czwartą Rzeczpospolitą budować,
     zakończył wraz z sobą tworzenie się jej;
     dziś czwartej nie będzie, lecz jutro - kto wie?

Pierwszym jej nie był, ni drugim też nie,
daj, Panie - ostatnim...
lecz trzeciej RP.