śpiewam pieśń tęsknoty do boga
Dodane przez Jędrzej Kuzyn dnia 03.06.2010 12:39
starożytni wychodzili z ciemności.
materia powstała z cierpienia.
to co psychiczne z tęsknoty.
to co duchowe z fantazji.
wyobrażali sobie, że prowadzi
ich Sofia,
która tak samo jak i oni,
mimo że mądrość
a może właśnie dlatego
była bezradna i zagubiona.
nie mogła powstrzymać świata
ani zawrócić by skurczył się
do swojego początku.
rodziła duchy, ludzi, anioły,
zbawicieli i parakletów.
urodziła Chrystusa.
pragnęła by to co w niej najlepsze
i w innych było dobre.
ratio omnia vincit
rozum zwycięża wszystko
o jakże łatwo było wtedy żyć.
ale rozum przegrywał
powoli systematycznie
nie potrafił nadążyć za strachem.
pozostawała fantazja.
wypływała na wierzch jak oliwa
chociaż trudno tutaj mówić
o sprawiedliwości.
a właśnie niesprawiedliwość
niosła ku wieczności.
teorie predestynacji.
czyściec i piekło
kuszenie i uległość.
wieczne potępienie
i to, że nigdy
nie wyzwolimy się
z niewoli grzechu.
a wciąż ciosać będziemy krzyż
i sami siebie do niego przybijać.
i wisząc na nim stać pod nim.
i dzielić się płaszczem,
co przykrywa rozum.
i rozpaczać.
a kiedy nadchodzi ochota
by dokonać zadośćuczynienia
okazuje się.
że grób jest pusty.