Mk 4, 26-34. Wiersz dla A.
Dodane przez topiszepanRadek dnia 08.09.2010 16:22
Wydaje się, że najtrudniej jest pisać,
kiedy ona tam siedzi. Mała i zgarbiona,
kreśli kolejne piętra, ścianki,
konstrukcje złożone nie tylko z materii;
poza tonami betonu i żelaza jest w tym magia.

O, na przykład tutaj: na białym suficie
tańczy punkcik, który zatacza koła,
elipsy, aż w końcu spada na dywan.
A dywan, jak wszystko w tym świecie,
utkany z minut i czułości, więc kochaj,

buduj, wypełniaj po brzegi,
śpiewaj, leć ze mną, dobieraj słowa,
by w jak najmniejszej ilości ruchów,
zszywać niesnaski. Czyścić i głaskać.

Wydaje się, że się gubię, dokumentnie,
nie wiem, co robię. I zapisując
na chybcika kolejne wersy, pytam siebie:

czy to życie to projekt, czy jednak
obraz, opowieść
. Ołówek i pędzel;
wszystko znaczy słowo, dziecięce pisanie.