Monidła
Dodane przez sykomora dnia 21.11.2010 23:45
O, już jesteś, pod wielkim płaszczem,
twoja matka przygląda mi się uważnie
i skubie winogrona - zamiast machać ręką
do tego mężczyzny, który zaraz wypadnie za burtę.

A tu - stoisz na kocyku, starsze dziewczynki
zakładają ci na głowę wianek z koniczyny,
jedna pilnuje, żebyś nie zeszła na trawę.

Schodzisz, oparta o ramię chłopaka w niebieskiej
koszuli. Śmiejesz się. W obiektyw - zachowuję spokój
do kolejnego ujęcia.

Już jestem. Stoję w tłumie. Robimy głupie miny.

***

Szkoda gadać,
kiedy świerszcze grają.
Siedzimy na schodkach,
gapimy się w malwy przy płocie.

Spod liści łopianu podgląda nas ropucha,
pojawia się tu co wieczór i czeka,
aż pójdziemy spać pod święty obraz.

Diabeł mówi dobranoc i znika w zaroślach.

***

A ty na klawiaturze układasz palce najczulej,
a ja wstrzymuję oddech by nie spłoszyć rąk,
co grasz - jedno pianino wie.

Żeby to jeszcze Bóg takich nas zechciał zapamiętać,
zupełnie głuchych na pukanie w ścianę.

***

Wiesz, śmierć jest butelką mocnego wina,
po którym Mistrz budzi się z twarzą wtuloną
w ramię Małgorzaty.
Bóg przez sen pomrukuje
i kot wskakuje mu na kolana.

***

Otworzyłam twój parasol, wiatr go wygiął,
a ja zostałam po tej stronie.
Prosiłam wczoraj, żebyś mnie zabrał.
Patrz, jak moknę.