koleżanka leżanka
Dodane przez hentom dnia 20.12.2010 04:51
poznałem ją z rana,
trochę rozjechaną,
lecz nie tak jak szpagat.
dowóz dwa pięćdziesiąt
na terenie miasta,
jam nie w ciemię bity -
należał się rabat!
z przyjaźnią ostrożnie.
wzrokiem miotam groźnie,
jasne mam wymogi.
pracownicy sklepu,
ostrożnie do środka
wnoszą nieznajomą
trzymając za nogi.
pierwsza noc i brudzio.
wódka już się studzi,
oto koleżanka.
wiercę się więc gęsto,
moszczę swoje gniazdko,
przesuwam pod okno -
dobra to leżanka.
sen był bardzo błogi,
nie bolą mnie nogi,
kręgi nie grzechoczą,
więc poranna kawa,
potem toaleta,
toteż się do pracy
wybieram ochoczo.
jak to z babą bywa
- póki baba żywa -
pewnego poranka,
nie dowierzam oczom
trąc je ze zdumienia -
rozstąpiła się w szwach
moja koleżanka.
już sprężyna łypie
okiem swym stalowym,
zagląda w salony -
jakby chciała grzecznie
pozostać tu wiecznie.
coś pod nosem szepcze...
bądźże pozdrowiony?!
walić tam sprężynę!
młotkiem ją traktuję,
sypie się materac.
już sprężyna kwili,
wyrywam ją w chwili,
a leżanka krzyczy -
weź pan tapicera!!!
nie stać mnie na gościa,
strzyknęło mi w kościach,
dam ja sobie radę.
w najgorszym wypadku
oddam koleżankę -
może jednak wygram,
w końcu dali rabat.
jakoś ją naprawiam,
przedłużam nadzieję
i nieuniknione.
łatam ja leżankę,
biorę ciepłą kąpiel -
na wieczór zapraszam
moją przyszłą żonę.
jest kolacja, wino
jest muzyka, kwiaty,
wszystko jak należy.
jest leżanka zszyta
co pod oknem stoi,
leżę grzecznie na niej,
obok dziołcha leży.
w głowie mi się marzy
noc upojnych wrażeń,
i zmysłowych frontów.
tulę się do Kaśki,
rozpinam bluzeczkę,
nagle jęk sprężyny -
nie lubię trójkątów!!!
o ty! W mordę jeża!
uszom nie dowierzam?!
Kaśka! dawaj młotek!
podwijam rękawy,
zaraz będzie draka!
czekaj, daj mi chwilę,
inną mam ochotę!
Słonko! Ściągaj bluzkę,
nim za chwilę uśniem,
i nas noc ostudzi,
kochaj ty się ze mną,
bujaj na tym łożu,
kołysz w takt miłości,
aż leżankę znudzi!!!
nierówna to walka,
wszak sprytna rywalka,
uparte łożysko!
nie poddam się łatwo.
na szalę wygranej,
z uporem oślęcia
postawiłem wszystko!
miotamy się strasznie,
wijemy, rzucamy -
całą noc i dłużej.
o świcie, o brzasku
- świeć Panie jej duszy -
poległa leżanka.
znikła w pierza chmurze.
...
oddałem ją z rana,
mocno rozjechaną,
mocniej niźli szpagat.
wakacje skończone,
cicho jak po wojnie,
wracam ja do domu -
w dupie mam ich rabat!!!