Moje życie
Dodane przez stefanb dnia 10.01.2011 12:29
Jak wartka rzeka płynie, ku morzu się zbliża,

nie czuje strachu mimo nadchodzącej zmiany,

niczym śmierci spragniona, stęskniona Heloiza

w bezdeń wieczności biegnie, gdzie jej ukochany.



Nurt mój prosty, nie dla mnie meandry, zakola,

w których żwir się osadza, by stopy poranić

spragnionego wędrowca, co przez wodny woal

tej pułapki nie dojrzał i niebu się żali.



Z wielką wodą bez skazy złączę się, bom czystość

zachował , nie ukrywam glonów w swojej toni

ni ofiar zabójczego wiru, nigdy mglistość

dna nie zwiodła żeglarzy, jeślim co zasłonił,



to z troski, przeciw trwodze, daremnej na głębi

i wrogiej podróżnikom - niejeden ocalał

dzięki memu milczeniu, strach go nie pognębił,

smutek w szpony nie dostał, instynkt nie pokalał.



Kiedy już się rozpłynę w złotych fal światłości,

podejmę, jeden z wielu, pieśń co kresu nie ma,

bowiem trwa wszystko, co jest - ku nieskończoności

stworzone, ponad czasem, jak Boga poemat.