dobranocki z czterech stron
Dodane przez sykomora dnia 23.01.2011 18:49
Bajka o Gehennie
mama się cieszy - z Irene rośnie gospodyni
gotuje obiad dla celuloidowych dzieci
wieczorem całuje wszystkie i otula kołderkami
najmłodsze kładzie obok siebie - tata przyniósł je z pracy
miało brudne policzki i zabłocony kaftanik
teraz jest czyste
Irene zasypia do jej pokoju wchodzi inna dziewczynka
podnosi lalkę z podłogi
przyciska do piersi
za mocno - Irene zaczyna mówić przez sen
Dziadek Mróz
dzieci mają duże oczy
a te głodne - jeszcze większe
Jasza wie że mama go nie nakarmi
i nie będzie manny z nieba
gdy się słonko bardzo gniewa
nawet Boga jasna myśl opuszcza
niepotrzebnie chłopca tulą
w starych chustach i gałgankach
lepiej żeby zasnął z zimna
nim ból zdąży go wytropić
ból cierpliwy który ze śmiercią się droczy
w małym ciałku - najchętniej
Mała pszczółka*
kazali bratu strzelać
żeby następnym razem
biegł szybciej gdy poczuje
jak chwytasz go za ramię
grosz wdowi nie wystarczy
wstyd życia nie ocali
zwłaszcza że ono czarne
obce jak mrok za drzwiami
napiszę wiersz o tobie
będziesz miał swój nagrobek
na drugim brzegu świata
gdzie matkom wolno płakać
Inna baśń
mama z tatą patrzą w wodę
masz czas - dopóki się nie odwrócą
las cię nie skrzywdzi
obcy ludzie do worka nie wrzucą
_______
*W Kolumbii dzieci żołnierze są czasami nazywane "małymi pszczółkami". Ich wielkość i zwinność pozwala im bowiem szybko się poruszać i kąsać" przeciwników.