plotka po weselu
Dodane przez sykomora dnia 12.02.2011 23:25
państwo K. odrzucili małomiasteczkową mentalność
wietrzą życie rodzinne od frontu pocą się krwawią
jak po reformie Stanisławskiego właściwie poczynają sobie
jeszcze odważniej - proponują widowni psychodramę
oboje urodzili się dla teatru ale skończyli na scenie
prowincjonalnej - co wcale nie oznacza porażki
grają główne role w spektaklach własnego autorstwa
przy pełnej widowni - ciekawość bywa silnym bodźcem
kulturalnym. pan K. wybiera ambitne zadania jego bohater
to postać rozdarta między chrześcijańskim egzystencjalizmem
ideą wyspiarstwa i teorią McLuhana - wybór każdorazowo
zostaje dokonany po konsultacji przy kawiarnianym stoliku
w powiecie grodzkim. panią K. interesują bardziej tradycyjne
formy a sentyment do operetki oraz śpiewogry naraża ją
na sarkazm ze strony małżonka - ale kiedy stają w światłach
kuchni pralni albo sypialni - różnice okazują się bezcenne
w budowaniu napięcia bogata artykulacja od syku po wybuch
z założenia zapobiega monotonii a o to przecież chodzi
publiczności nie wolno znudzić. w działalności państwa K.
tkwi jednak problem natury pozaartystycznej - całkiem mały
z małymi rączkami małymi nóżkami małą główką
do której nie chcą się jeszcze zmieścić obszerne kwestie. ten problem
niekiedy wystaje zza kurtyny i dekoncentruje oglądających - pan K.
w takich chwilach sadza go sobie na ramieniu i udaje się z nim
między rzędy krzeseł przez co zyskuje bliższy kontakt z widzami