Wciąż się boję życia
Dodane przez Jan Koski dnia 24.02.2011 17:35
Pytam Cię Panie o swój los.
Czy dojdę, czy doniosą?
Czy szczęściem mi wypełnisz trzos,
czy łez rozpaczy rosą?
Do słońca każesz w ciemną noc.
W wysokie pchasz mnie góry.
Na grzbiet mi dając stary koc,
a butom stare dziury.
I mówisz - czujnym bądź jak kot,
byś łap nie pokaleczył.
Byś nie wpadł w ostrych sideł splot,
bo kto cię będzie leczył?

Więc powiedz Panie jak to tak?
Czy coś masz do ukrycia?
Bo czuję ciągły życia brak
i wciąż się boję życia.

Pytam Cię Panie o swój los.
Czy dojdę, czy dam radę?
W ciemności widzę tylko nos
i czuję gdzie mam zadek.
Więc idę, skaczę, wchodzę w ślizg,
by minąć wrażą hordę.
By za nic nie oberwać w pysk,
za darmo dostać w mordę.
I niczym ślepiec szukam dróg,
w codziennym trudu pyle.
A tu mi nowy rośnie wróg
i znów mnie kopie w tyłek.

Więc powiedz Panie jak i skąd
na drodze te wyboje?
Bo czuję ciągły życia swąd
i wciąż się życia boję.

Może byś Panie zmienił coś?
Oświetlił ścieżek kreski?
Lub posmarował losu oś,
by piskiem już nie pieścił?
Bo nazbyt wątła marzeń nić.
Bo bolą zwiędłe ręce.
Bo opuchnięta życia rzyć
i dalej żyć się nie chce.
Więc zabierz Panie bólu syk
i pamięć czasów przeszłych.
Daj optymizmu mały łyk,
abym... nie przesrał życia reszty.

Więc daj nadzieję czarą pić.
Jak winem się zalewać.
Żeby się znowu chciało żyć,
żeby się życia nie bać.