o trajektorii lotu bumerangu.
Dodane przez iLuvJazz dnia 21.03.2011 11:40
w życiu każdego chłopca przychodzi czas, kiedy obdarte spodnie i trzepak
stają się wyłącznie zapisaną kartką, niewinnym epizodem. wódka z nieznajomym
przy barze nie jest już grzechem. częstuję się papierosem. nic nie mówię,
wychodzę.
maj przybył splamiony niżem z nad skandynawii. balkony schną
przemoczone dniem. odór tego miasta przyćmił zapach deszczu.
puste noce powracają jak ptaki wiosną. otwierają blizny,
na nowo wcierają sól w żywe rany.
samotność nie boli; wierci w ciele tępym obuchem,
wyrywa wnętrzności, pozostawia na piekielnym słońcu,
gdzie powoli gnijesz.