Jak to Czesław Miłosz po raz ostatni szedł przez Kraków
Dodane przez Jędrzej Kuzyn dnia 31.03.2011 14:44
Właściwie to leżał, a wszyscy inni szli. Podążali
za okiem kamery z jednego końca miasta
na drugi.
Powoli, tak jak jakby chcieli zawrócić.
Wiedzieli, że nie można cofnąć czasu,
a zachowywali się tak jakby to było możliwe.
Poeta pół świata przewędrował. Zwątpił,
może wrócił, żeby zapytać się,
czy po drugiej stronie księżyca na pewno
zamieszkują tylko ci co uwierzyli?
Już wiedział, że nawet kiedy zostaje się wybranym,
nie ucieknie się przed ciemnością. Ta
przyczajona za węgłem przejmuje stery.
I prowadzi do krzewu leszczyny,
gdzie w przyczepionym do gałązki
gnieździe, latem, z podrzuconych jajeczek
urodzą się pisklęta diabła?