Ku Orlej
Dodane przez Ewa Włodek dnia 04.04.2011 07:49
niebo się wzniosło nad szczyty,
zakotłowało pochmurnie,
a mgły, niczym płasz rozwity,
skryły poszarpane turnie
ostro się piętrzą granity,
porost drży lekko na wietrze,
głos, gdzieś od zboczy odbity,
wędruje w rześkim powietrzu
czas - jakby w przestrzeń spowity:
sekunda to, czy godzina?
majestat niesamowity
ciąży, lecz skrzydła przypina
stwórca, w swym dziele odkryty,
tak bliski, że sięgnąć ręką,
a myśl szybuje w niebyty,
unosi się, by uklęknąć