Ballada o matce
Dodane przez up72156 dnia 01.05.2011 15:41
A gdy pójdzie syn na wojnę
A gdy pójdzie pierworodny
Łzy popłyną z oczu hojne
Piersią targnie szloch stukrotny

Refren
Nie nosiłam cię pod sercem
Na kornego władców sługę
Porodziłam cię w boleściach
By ci miłość przynieść długą

Odprowadzą go w sołdaty
Bo się komuś chce zdobyczy
Bo się władza marzy katom
Bo się matki łzy nie liczą

Do okopu go powiodą
Inny syn do niego zmierzy
Kula w piersi utkwi młodej
Dla mnie przyjdzie czas pacierzy

Niech go strzeże Matka Święta
Wszystkich synów niech osłoni
A najeźdźcom racje kręte
I rozkazy strąci z dłoni

Będę go czekała w trwodze
Świece stawię u ołtarzy
Przypominał mi przechodzeń
Syna mego będzie każdy

Ktoś zastuka może nocą
Ktoś zawoła otwórz matko
Serce w piersi załomoce
Krew popłynie w żyłach wartko

Pismo z torby gość dobędzie
Zuch twój padł na polu chwały
Drzazgą w gardle głos ugrzęźnie
Martwe się osunie ciało

Święta Pani próśb wysłucha
Kulom zmieni celne loty
Wzbudzi w sercach władców skruchę
I odwagę da do zgody

Niechaj po przerwanych bojach
Przypną sobie order wodze
A stroskana matka twoja
Ujrzy syna znów na drodze

Kiedy wróci syn z tej wojny
Kiedy wróci pierworodny
Łzy popłyną z oczu hojne
Piersią targnie szloch stukrotny


Napisane w stanie wojennym