Droga
Dodane przez Ewa Włodek dnia 06.06.2011 06:10
Pęd, wiatr na twarzy. Pod kołami
grafit asfaltu. Drżenie stalowego rumaka,
ostroga w dłoni. Dwadzieścia
ton łoskotu, stalowy cios
pięścią powietrza.
Biel na zieleni odbija tęczę.
Tańczy upojna noc, woń karbolu
faluje w malignie. W pustym kościele
krzyczą oczy. Harmider
kawiarni tłumi ściekające z ust słowa.
Naga Maya pręży się lubieżnie,
lampart osacza zdobycz. Krzywda
przeplata się z miłością.
Wspomnienie nieobecnych, przeczucie
mających nadejść. Wszystko rzucone za siebie,
odebrane przed sobą.
Horyzont - na ołowianym niebie blask
spokoju - pogrzeb będzie we czwartek