Szarża
Dodane przez Ewa Włodek dnia 27.06.2011 08:32
Tacie


Słońce. Confetti wśród liści. Serpentyna
światła płynie po klindze. Rękawiczka
zlepiona ze skórą. Splot słoneczny supła
oddech. Oczy skłute strzaskanym szkłem.
Roztopiony ołów śliny. W gardle raszpla.

Pobudka. Miechy płuc w uścisku łydek.
Spod kopyt darń się wzbija stadem
wron. Feldgrau gna w smugę szarości.
hej, dziewczyny, w górę kiecki*
szczęście trzeba rwać, jak świeże wiśnie,**
Pod Twoją obronę

Od ich transzei rwany ścieg błysków.
Kurtyna poderwanej ziemi. Mgła.

Fotoplastikon. Szpaler jaworowego cienia.
Pod stopą szept żwiru. Confetti wśród liści.
Ślizg świetlistej serpentyny na twarzy karmicielki,
tulącej dzieciątko ciepłem kamiennych dłoni.
Pod Twoją obronę.


Sklepiony półmrok sieni pełznie w aromat
paczuli. Ostatni promień serpentyną pulsuje
na klindze, nim muśnie plusz. Na policzku
matczyna łagodność kościstych palców.
Pod Twoja obronę.


Słońce. Confetti na wdeptanych w darń
strzępach mundurów. Serpentyna
czerwieni ścieka po klindze. Ćmi bólem ranna
cholewa. Rdzawe błoto rzęzi ostatnim oddechem.
W szklanych oczach spojrzenie nieba.

Pod Twoją obronę.



* żurawiejki ** międzywojenny szlagier