Elegia na wesele córki
Dodane przez up72156 dnia 29.06.2011 16:20
Echo trwa pod sklepieniem
Echo znajomych piszczał
Tak trwało w rozległych katedrach
Szelest sukien głusząc
Ślubionych królewien
Złotem spiętych w biodrach
Tam skrzyżowane w odbiciach
Razy tysiąc
Spod pował dostojnie powraca
Smukłych i misternych
Tu echo nikłe
Choć w wieku bliźniaczym
W tych samych palcach
Wygniatano cegłę

Córom królewskim
Ojcom potężnym na wystawę służyć
Dłonie wznosiły je tajemnicze
Tę córom prostym
Ojcom kosmatym
Kreślił budowniczy
Do wtóru tamtym
Tu miast koronek
Proste ściegi
Nad stanem niskim
Niskie niebo

Echo trwa pod sklepieniem
Echo piszczał oddechu
Co je ułomny organista
Miesza z falsetem krzywym
Veni veni creator
Duchu ożywicielu przybądź
Pannę młodą
Białą kulę od kruchty prowadź

Dziś jeszcze podwożec pijany
Pohuki pokrzyki okrutne
Jasność niegasnąca
Łoże weselne na sianie
Od jutra
Muśliny pajęcze po kątach
Gdzie żeś się nam podziała
Powiewna ważko
W szafach same szarości
Ubywa wątku
Ubywa blasku
Chłody chłoszczą

Dopełniła sie w wiejskim gotyku
Ofiara bez wzajemności
Dając upragnionej upragnione
Niedawny zalotnik dar przywłaszczył
Wesele stypą
Żałość jednaka ich majestatu
Po córce wydanej
Na niewidzenie po kraniec
Żałość chłopska jednaka
Tu co rusz
Nagła ciszy czapa
Poszybują siła zaproszeń
Rozdwoi sie roztroi z czasem
Szczebiot ptasi
Teraz czas przywyknięć
Do żałości należnej radosnej
To jest zwykłość
Zwyczajność pierwszego stopnia
Schodzić szczebel po szczeblu
Ku wyspie samotnej