Rozczłowieczenie
Dodane przez 0tis dnia 24.11.2011 18:30
Falują drzewa odbite w oczach,
ławice ryb karmione okruchami.
Obok liści kamienie zarastają.

Między początkiem, a końcem
jest kilka przejść. Zmieniają się
światła na czarno białych pasach,
w szumie wiatru echo aut.

Matka gładzi wyschnięte pąki.
Nad kamienną płytą wisi na krzyżu
we łzach srebro, wyobraźnia

ulepiona z gliny, próbuje powietrze
w drodze za księżyc, kciuk w górze,
jest okazja, dalej można gonić
uśmiech, dopóki człowiek.