Sen Antonina Dvorzaka
Dodane przez Magrygał dnia 01.12.2011 11:20
Szturwał wyrzucony na brzeg
rani delikatność piasku,
ty obok, dwunożna, zamiast
jedności ogona krągłość kolan
oglądasz i wysmukłość stóp,
zdziwiona sobą, czy ja to ja?
Czy warto miękkość wodorostów
zamienić na sosnowy las, gdzie
bezimienna chwila znaczyła cykl
odpływów i przypływów ciała,
wędrówkę gęstej krwi w aortach
wstrzymanego oddechu?
Czy ja to ja? - pytałaś licząc
ślady na piasku. Czy on to on? -
milczałaś, gdy księżyc samobójczo
runął na dno, a on niesiony na falach
chwytał się linii horyzontu.
Płyń, otocz go ławicą spojrzeń,
naznacz łuską łzy.