Amore sacro, dyptyk
Dodane przez Rafał_Leniar dnia 16.01.2012 16:04
Amore sacro. Religione sacro
XC

Spojrzy na nich łaskawie Syn umiłowany
przybliżając twarze wplecione w monidło;
dalej je prowadząc, po kraniec wezbrany,
żeby włoskie Madonny przycięły im skrzydło.

Nie będzie aniołów z galaktyką w dłoniach,
ani eremitów w drewnianych sandałach,
fauny edeńskiej ukrytej we florach -
wszystko przeszło ścieżką ostrą tak, jak pałasz.

Koniec także ostry - głownia obosieczna,
inaczej tam znaczą kościelne ich śluby:
przysięga zawarta nie jest zawsze wieczna,

i taką niewieczną rozdzieli cherubin,
by nie weszli razem - jak rajski konkubin,
w mieszkanie jedno trochę jak w dwa piekła.

Amore sacro. Religione profano

Noc ich otoczy dziewiczym jedwabiem,
nasyci siłami, nim wstanie poranek,
gdy będą płynęli snu długim korabiem -
aż dzień nie nadejdzie. Bóg. Syn i kochanek.

A dni będą dzikie, mnogie w archetypy,
gusła, ceremonie, rytuały, ryty.
Zawita im w głowach zamierzchła legenda,
ukoi w amokach woń świeżej lawendy.

Płodni będą w nadmiar i łakomi w przemiar,
lecz co tylko spłodzą w nich się jakby wtopi,
i jak dwa dzięcioły - zastukają w teraz,

które im odmierzy równo wszystkie kroki,
lecz gdzie razem dojdą ciężko nawet stwierdzić,
gdyż przed nimi tylko dwie odmienne śmierci.