Idąc w dół
Dodane przez 0tis dnia 27.09.2012 17:12
Spływa deszcz po ciemnym płaszczu. Asfalt
zryty dziurami. Miasto wchłania naturalnie. Przywiera
do podeszwy w ruchu błoto. Między blokami szarość,
odbite w szybach pąki jabłoni, wróble na dachu.

W rytmie epoki do pierwszego płaczu zabawa.
My, z sąsiadem bosi, bezbożnie, na przekór
opróżniamy z butelki szczerość grając w karty

z diabelskim uśmiechem. Bóg nie przeszkadza-
sadysta- dlatego, że jesteśmy pożerani
przez własne wnętrza. Czyściec ?