Dola pieska
Dodane przez up72156 dnia 10.01.2013 11:05
Miał przyjaciół niewielu
Pozostał jeden
Obaj żyli bez celu
Czekając na Eden
Wspólne wiedli spacery
Z jednej jedli misy
Pan czasem gderał
Bo był urwisem
Ród jego mieszany
Przybłędy bez maści
Lubił pana kolana
Lat miał może trzynaście
W komórce mieszkali małej
Gdzie jedno legowisko
W zimie brakło opały
Marzł pan i psisko
Jednym okryci kocem
Przy sobie skuleni
Cieplej im było w nocy
Skroń przylega do skroni
Niemoc naszła na pana
Całkiem znienacka
Długi oczekiwana
Opustoszeje chatka
Gdy ju go nie stanie
Wyszepce do ucha
Ostatnie przykazanie
Do wiernego druha
Przychodzi na mnie kreska
Na kopczyku nie waruj
Nas obu dola pieska
O innego pana się taraj
Nie posłuchał porady
Skomle dniami z żałości
Daleki od psiej zdrady
Nie sypia i pości
Dniami pilnuje kopczyka
Gdzie pan leży głęboko
Z dala ludzi unika
Szkliste ma oka
W ziemi wykopał schowek
Tam stworzył siedlisko
Tu złoży kości i głowę
Chce być przy panu blisko
Znaleźli obcy ciało
Przysypali ziemią
Tyle z niego zostało
Obaj przy sobie drzemią