O niematematycznym zerze
Dodane przez Hardy dnia 18.04.2026 16:34
Twardym szeryfem siebie nazywał,
rWy miękiszony!" r11; innych tak zwał.
Pewny, że nikt go nigdy nie ruszy,
publiczną forsę trwonił, gdzie chciał.
Jednak spadł z konia r11; wynik wyborów.
Pycha zniknęła, uśmiech też spełzł.
Gdy pod nogami grunt zaczął parzyć,
spieprzył na Węgry, w trwodze na fest.
Tak to pis-twardziel, mocarny w gębie,
tchórzem podszyty okazał się.
Z polską Temidą nie chciał mieć styku,
by za przestępstwa nie siedzieć, więc
rna Węgrzech Orban mi gwarantuje
spokojne życie, już troski precz!r1;.
Wszystko do czasu. Tenże nie przetrwał,
w ichnich wyborach spadł z konia też.
rGdzie nam się podziać?! O my, nieszczęśni! r11;
wraz z kumplem wyje. r11; Czas pryskać gdzieś!
Rosja? Białoruś? Przyjmą nas chyba.
Nasze zasługir30; Putin je chcer1;.
***
To kwestia czasu. Cierpliwość cnotą.
"Temida czuwa, by zważyć cię.
Nie rycz na próżno. Wrócisz do Polski.
Oczekujemyr30; i cela też".