W listopadowym lesie
Dodane przez Stretch dnia 05.11.2026 15:51
W listopadowym lesie
Jest dużo mgieł i smutku
Idę a w myślach grzeszę
Z tobą na jednym łóżku
Pod chmur ciepłą pierzyną
Nagości chłód nie straszny
Ciepłym strumieniem spłynął
Słoneczny promyk jasny
W listopadowych liściach
Błyszczących mokrym złotem
Anioła leżą skrzydła
Umorusane błotem
Anioła jednej duszy
Co nosił ją lat wiele
Na starość ją porzucił
I zmarł w anielskim ciele
Miłości której przyszło
Rozbłysnąć niczym diament
Nieodgadniona przyszłość
Zadała ból i ranę
Stu nocy wspólnych pamięć
Sto codzienności bliskich
Ktoś sam przed sobą kłamie
Ktoś komuś znów się przyśnił
Miłości której bliżej
Do śmierci niż do nieba
Gotowej wszystko przyrzec
I diabłu duszę sprzedać
Rozbłysła nagła jasność
I zimne otrzeźwienie
Tęczowe światło zgasło
I wrócił ktoś na ziemię.