Póki pali się ogień.
Dodane przez toman dnia 03.11.2018 23:21
Smutna to pora wypada jesieni±,
gdy gałęziami pustki j± ocienia.
Zawsze podpor± była - ¶wiatłem, ziemi±;
i chyba nic już tego nie pozmienia.

Dębem rozrosły, listowiem w koronie
z wiatrem do snu mógł ich szumem kołysać.
Kiedy¶ mu stopy mchem tuliła; z dłoni
poiła Ľródłem, dokarmiała cisz±.

Przyszły w noc letni± - huk i błyskawica.
Pod ostrzem gromu d±b się rozpołowił.
Dało się słyszeć w przydrożnych zaciszach,
grzmot uderzenia w oddal poniesiony.

Trzasnęło serce wycięte na korze,
już się z zieleni± li¶cie nie wyłoni±,
nie będ± z szumem szarzały na dworze;
na wiosnę kwiaty ramion nie ozdobi±.

Pozostanie w pniu pochłoniętym ogniem.
Deszcz czasem zrosi ogorzałe miejsce.
Gdzie ledwo słońca przedzierał się promień,
po¶wiata lampek dzi¶ roz¶wietla jeszcze.