wystrzał ze starego kalichlorku
Dodane przez Juliusz Karowadzi dnia 21.04.2019 14:32
rafael ef troski w pogodę i niepogodę sprawował baczną kuratelę nad
niezadaszonym placem zabaw ludzików w jednokolorowych wdziankach
pytanie czy osiągnął szczyt drabiny zbywał pomrukowym ną nie niee

alaja każenia pożegnanie z panieństwem okrasiła stanem pół ekstazy
frustrację wywołał świdrujący szept podsekretarza antoniego blondenka
alaja nikt na was nie wytłucze czegoś na rozmiar prometeusza

złamanie dopadło szczebel tuż przed elektryfikacją dzwonów kościelnych
raport beznamiętnie zdawał o oburęcznym pociąganiu za środkowy sznur
rafaelu franku wicie przyzwoitość nakazywała zdjąć talonową jesionkę ło

z niższego stopnia napełniała główki tajnikami fachu wymiatacza zgryzot
katowanie lawirantów przygwożdżającym komu i gdzie bije ten dzwon
znaczyło jej czoło wybroczyną w typie wysmaganej ostem na pośladkach

gdzieś od trzech lat w osobnych pokojach słuchają na analogach wenczersów
on pipeline ona perfidii
niechęć ugryzła zaraz po położeniu stalowej łyżeczki przy żółtym kawiorze