Po Słowie
Dodane przez zam dnia 03.01.2008 16:13
Na początku był cytat. Więc bez posądzenia
o świętokradztwo mówił jej słowo i stała się
historia miłosna ( ochrona danych osobowych )
w mailach, wierszach niczym w "zapisz zmiany".

Przyszły mąż ( daj Boże) artysta - prawie cygan
uczył się od niej języka i myślenia od całowania
do jak być albo nie być cyganem. ( Cygan nie kopie
studni lecz wodę ze źródeł pije). Jak okradać,

być wyżej, nawet gdy ona nad nim kołysze się
nago. To jest jak kamień węgielny do małżeńskiej,
pętli gdzie wspólne zasupłanie. On lirycznie zaklina
że będzie podmiotem ich wiersza, ona po słowie

ograniczyła wszystko do znaku brzucha. I słowa
rozpisały się w czasie na żonę i męża jak cytat.