Mokradła mokradła
Dodane przez julia jaz dnia 26.01.2011 11:18
rozpuchnięta ziemia, błędna jak ogniki;
od lasku po ścieżkę. Czasem zabulgoce
ale zaraz cisza - musi pojąć więcej niż na chłopski rozum;
plusk po zawiniątku zezowatej Ewki co ją ślubny odszedł
(chyba za granicę). A na tym odejściu
cała wieś korzysta; Ewka ze zgryzoty coraz chudsza,
brzydsza. Kiedy mąż powróci, będą na językach.
Tylko muł się wzruszył.

Kaziuk, co do sądu samego sołtysa o te siedem
morgów, które miał po matce nieboszczce
dziedziczyć; podobno szedł z knajpy. Utopce
go zwiodły, no bo cóż innego?

Tylko krzywe brzozy wyrosłe nad podziw
schyliły się bardziej jakby ktoś od spodu
targał za korzenie. Albo na żałobę po wszystkich
stworzeniach z niepotrzebnych miotów.

Dzisiaj wsi już nie ma, wymarła do kości,
wypłowiałe resztki,
trochę otrąb.
Cień.