|
                               "kto potrafi pomiędzy miłość i śmierć wpleść anegdotę o istnieniu..." Halina Poświatowska
Uciekając, skąd śmiech mężczyzn
i zalotnych kobiet
natrętnie sączy smutek zwątpienia,
utrudzeni,
znajdujemy siebie.
Ufni wieczności, biegniemy,
gdzie śpiew puszczyka,
dreszcz rodząc, świt budzi słońcousty
i jaszczurki, wysłannice Hadesu,
co brzuchy syte grzeją
bez świadków, prócz promieni.
Z nich i my powstaliśmy,
oddechy dopełniając
zamysłem wiecznego dzisiaj.
Gdy ponagleni, Ziemię siodłamy
między światy odkrywane najdalej,
skorzy śladem ku Centaurze,
wspominamy tę nicość,
odwieczni, jak pył prawybuchu,
dla siebie.
Wnet, nową gwiazdę przeczuwając,
jedną parą snów wsparci na niej,
a drugą w roju świetlnym,
tańczymy zachłyśnięci,
choć płoną ciała nasze
- zanim spłoną.
W końcu, tylko czarny karzeł zostanie
na nieboskłonie całym, po nas
- nasza pieśń.
                                          Bożenie, Żonie mojej
Dodane przez Grzegorz Moss
dnia 15.04.2026 18:20 ˇ
1 Komentarzy ·
20 Czytań ·
|