|
Miłowania pora pierwsza
Tęsknię Miła, tęsknię
Za wspólnym oddechem
Naszym zapomnieniem
W ciszy ciepłym grzechem
Za ulotnym szeptem
Jak od śnieżnych płatków
Każdym twoim gestem
Przy wspólnym poranku
Tęsknię Miła, tęsknię
Za puchową pianą
Miłosnego sacrum
Z ciała twego braną
Za wycałowaniem
Bez opamiętania
Żaru twego braniem
Na białych posłaniach
Tęsknię Miła, tęsknię
Po wniebowstąpieniach
Za podróżą naszą
Do granicy cienia
Na łąkę złoconą
Gwiazdą nam najbliższą
Z miłością szaloną
Gdyby umrzeć przyszło.
Miłowania pora druga
Nie przystoi radosnym być
- nie jesteś ze mną
Nie ukoi ze smutnych nić
najgłębsza ciemność
Nie wycofa wylanych łez
żadna rozmowa
Nie pokochasz ponownie znów
za same słowa
Nie przytulisz gdy będę łkał
na dnie rozpaczy
Nie poczuję, gdy tylko w snach
wreszcie wybaczysz
Nie zapomnę żadnego dnia
i naszych nocy
Nie chcę więcej, by smutku ćma
była jak motyl.
Miłowania pora trzecia
Róż wołania nadaremność
I rozłąka beznadziei
Słów wyznania w noc bezsenną
Dłonie twe - świadkowie niemi
Ciemny szum od roju myśli
Nieuchwytność blasku źrenic
Jesteś obok - cud się wyśnił
Noc po latach. Niespełnieni
Odkładanie snów na przyszłość
Wygaszanie resztek żaru
Dzień za dniem i szara zwykłość
Lekkość bytu w braku czaru
A za bramą ogród, źródło
Dreszcz i słodycz, smaki tęczy
Póki nie będzie za późno
Póki klucze ktoś chce wręczyć.
Dodane przez Stretch
dnia 13.09.2026 10:48 ˇ
0 Komentarzy ·
6 Czytań ·
|