poezja polska - serwis internetowy

STRONA GŁÓWNA ˇ REGULAMIN ˇ WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW ˇ IMAK - MAGAZYN VIDEO ˇ AKTUALNOŚCI ˇ FORUMSobota, 22.06.2024
Nawigacja
STRONA GŁÓWNA

REGULAMIN
POLITYKA PRYWATNOŚCI

PARNAS - POECI - WIERSZE

WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW

KORGO TV

YOUTUBE

WIERSZE /VIDEO/

PIOSENKA POETYCKA /VIDEO/

IMAK - MAGAZYN VIDEO

WOKÓŁ POEZJI /teksty/

WOKÓŁ POEZJI /VIDEO/

RECENZJE UŻYTKOWNIKÓW

KONKURSY 2008/10 (archiwum)

KONKURSY KWARTAŁU 2010 - 2012

-- KONKURS NA WIERSZ -- (IV kwartał 2012)

SUKCESY

GALERIA FOTO

AKTUALNOŚCI

FORUM

CZAT


LINKI

KONTAKT

Szukaj




Wątki na Forum
Najnowsze Wpisy
slam?
Chimeryki 2
"Na początku było sł...
Poezja dla dzieci
FRASZKI
Chimeryków c.d.
Limeryki
,, limeryki"
Co to jest poezja?
playlista- niezapomn...
Ostatnio dodane Wiersze
bicz boży nade mną c...
W odpowiedzi...
Ciepłe bułeczki
Życzenie
Jeszcze trzymam wasz...
jakkolwiek
...
zakaczawie (dzielnic...
Ze składanego tomiku...
zwykły dzień
Wiersz - tytuł: Zamieszkanie
To mieszkanie jest za duże dla nas dwojga. Gdy szkicuję, mój zmysł wzroku (ach, te zmysły), poprzez nieco opuszczone okulary wizualizuje twoją postać. Nagle znikąd się pojawiasz za plecami, nachylona podpowiadasz, że ta linia bardziej może się rozmywać, że za ostro, za drapieżnie szarpie papier. W tym mieszkaniu, gdyby było nieco mniejsze, z każdą chwilą wpadalibyśmy na siebie; w przejściach, w drzwiach siłą woli ocierałabyś się o mnie (ten pierwotny instynkt woli), w lustrach spotykałyby się nasze twarze. Mając tylko jedno krzesło, pewnie pisałbym trzymając ciebie na kolanach, poprawiając styl, krój czcionki, twoje włosy. Mieszam w garnku (dłonie przewiązałaś mi na brzuchu); mieszkam w głodzie, więc podsycam, karmię ogień. Zaraz, po raz enty, przekonamy się, jak smakuje strawa z makaronu oraz trawy, podzielona na talerze, puste, rozstawione na kanciastym twardym stole; za szkłem komplet zmysłowych filiżanek, smukłe kieliszki i solniczka z deszczowej Wieliczki.

To miasto jest za duże dla nas dwojga. Kościoły i centra handlowe, cmentarze rozrzucone peryferyjnie, wyziewy z dysz. Osobno trudniej się poruszać. Warczy silnik i odpływam w eteryczne twe uśmiechy, te momenty niecodziennej celebracji życia z tobą; światełka migające dają znaki w gęstniejącej długiej drodze. Ten świat jest za wielki dla nas dwojga. Wystarczy nam mały metraż z uiszczoną z góry taksą (honorowy taki haracz) za wieczyste użytkowanie w gruncie rzeczy niepotrzebnej wcale ziemi; w ramach oszczędności wymeldujemy dywany, ulice, nawet czas.

Ten czas był za mały dla nas dwojga. Naciągniemy go na nogi, jak te w kwiatki dwa kalosze, które stoją w przedpokoju i pójdziemy w nich przed siebie. Poprzez lasy stumilowe i doliny z naszych bioder, wyżłobione ścieżki, żyłki i pajączki na twej skórze; pójdziemy sobie.
Dodane przez lulabajka dnia 20.01.2011 17:03 ˇ 31 Komentarzy · 1479 Czytań · Drukuj
Komentarze
wierzba dnia 20.01.2011 17:33
pokój za mały, miasto za duże...rozumiem
tyle tylko, ze to proza, mimo pewnych drobnych poetyckich okresleń
lulabajka dnia 20.01.2011 18:00
powiedzmy, że to wiersz pisany prozą. gwoli ścisłości: przestrzeń za duża, czas za mały. ale może to i nieistotny szczegół. Pozdrawiam :)
wiese dnia 20.01.2011 18:07
zamieszanie z tym mieszkaniem
miejskich szlaków forsowanie
czasu ciche zakilnanie
z lulabajką obcowanie
i czytanie na kolanie

to jak będzie ze śniadaniem ?

go na nogi .... i pójdziemy w nich przed siebie
myślę czy plotę? naciągniemy go... pójdziemy w nim ?
bo te kalosze kwiatkowane, to chyba mają w pokoju odpocząć ?

baju baj
lula, graj
lulabajka dnia 20.01.2011 18:12
już miałam sobie pójść.. Wiese, wiem, liczba się nie zgadza, ale czy musi? pierun. nie wiem, za to o co chodzi Ci z tym rymowaniem na nie, to ma być 5 x nie? chmm.. na kolanie, biję się w pierś, ale jest mój i go kocham ;) z czasem może wychowam na dorosłego zwiersza.
fajnie, że zaglądasz do mnie :)
wiese dnia 20.01.2011 18:22
ij, to takie proste,
słowa miały uśpić czujność, ogłupić trochu,
doprowadzić do wyczerpania, zdrzaźnić,
by podstępnie wymusić odpowiedź
na podstępnie zadane pytanie :)

kochaj, albo rzuć
Jarosław Trześniewski-Jotek dnia 20.01.2011 20:09
Poetycka proza, gęsta i mocno skondensowana. Na tak lula:)
Pozdrawiam:)
Maryla Stelmach dnia 20.01.2011 20:29
pomysłowo i ciekawie, pozdrawiam.
bols dnia 20.01.2011 21:04
ciekawie;)
pozdrawiam
Janina dnia 20.01.2011 21:34
Hm, brawo. Potrafisz. Refleksyjnie. Ładnie grasz czasem, miejscem, przestrzenią. Pozdrawiam .
sykomora dnia 20.01.2011 21:48
Liryka czy nie liryka, jest ładnie, ciepło, o dwojgu. Podoba mi się:)
Ewka64 dnia 20.01.2011 22:26
masz rację,wymeldujmy czas ,zbyt nas ogranicza,ciekawie,ciepło,przeczytałam z wielką przyjemnością,pozdrawiam serdecznie,Ewa
amonit dnia 20.01.2011 23:17
Przegadane.
Tekst oparty na pomyśle, które przetacza się przez mieszkanie, miasto, świat a w końcu czas. Szkoda, że to takie oczywiste, że takie przewidywalne i... nudne. Tak nudne, bo nie przeczytałam o skrawku czyjegoś osobistego świata lecz o schemacie postrzegania - nie lubię schematów i uproszczeń.
Kłóci się dla mnie w tym tekście kwestia składni (inwersje) i górnolotnej metaforyki z (znacznie ciekawszym wg mnie) prozą i zwykłością bycia razem, poznawania się i pragnień. Chyba należy wybrać jednego cielca i jemu składać dary. Unikanie dolin z bioder może bardzo pomóc.
Traveller dnia 21.01.2011 08:16
Z tekstu zapamiętałem tylko "garnek leczo" - a to chyba niedobrze:)
Grzegorz Ósmy dnia 21.01.2011 08:27
mój zmysł wzroku(..)wizualizuje twoją postać.
aj waj..

duża przestrzeń-mały czas
Idzi dnia 21.01.2011 09:31
Podoba mi się taka forma maksymalnego zagęszczenia treści. To sztuka. Pozdrawiam, Idzi
lulabajka dnia 21.01.2011 10:58
Wiese,
rozumiem, że usłyszałaś odpowiedź. co do kochania, to żadna alternatywa. można kochać i rzucać i tak bez końca ;)

Jotku,
zawsze potrafisz dostrzec coś dobrego. skondensowana, miło słyszeć :)

Marylo,
bałam się wielkich wodogrzmotów, a tu takie miłe, oszczędne wypowiedzi. dzięki :)

Beato,
miło widzieć :)

Janino,
samo tak wyszło, to czysty samograj, tym bardziej się cieszę, że coś w tekście jednak jest.

Sykomora,
tak, miało być prozą, która samoistnie przeszła w lirykę.

Ewo,
witam, chyba pierwszy raz u mnie? :)

Amonit,
bo ja nie lubię się grzebać w szczegółach. rozbabrywanie czyjejś codzienności kompletnie mnie nie bawi. wolę wyłuskać to, co istotne. wolę akcenty niż opisy. kwestia gustu. dziękuję za szczerą wypowiedź :)

Traveller
może byłeś głodny? ;)
lulabajka dnia 21.01.2011 11:01
Grzegorzu,
aj waj, gdybym mogła pojąć Twój komentarz. można go dwojako interpretować. poproszę o jakąś podpowiedź.

Idzi,
zaskoczyłeś mnie. to miło usłyszeć coś dobrego :)
Bogdan Piątek dnia 21.01.2011 12:12
Zamieszałaś zamieszkaniem:) Eszcze tu wrócę, tymczasem serdecznie.
lulabajka dnia 21.01.2011 13:07
To mieszkanie jest za duże dla nas dwojga. Gdy szkicuję, mój zmysł wzroku (ach, te zmysły), poprzez nieco opuszczone okulary wizualizuje twoją postać. Nagle znikąd się pojawiasz za plecami, nachylona podpowiadasz, że ta linia bardziej może się rozmywać, że za ostro, za drapieżnie szarpie papier. To mieszkanie gdyby było nieco mniejsze, z każdą chwilą wpadalibyśmy na siebie; w przejściach, w drzwiach siłą woli ocierałabyś się o mnie (ten pierwotny instynkt woli), w lustrach spotykałyby się nasze twarze. Mając tylko jedno krzesło, pewnie pisałbym trzymając ciebie na kolanach. Mieszam w garnku (dłonie przewiązałaś mi na brzuchu); mieszkam w głodzie, więc podsycam, karmię ogień. Zaraz przekonamy się (po raz enty), jak smakują strawy z makaronu oraz trawy podzielone na talerze, puste, rozstawione na kanciastym twardym stole; za szkłem komplet filiżanek, smukłe kieliszki i solniczka z deszczowej Wieliczki.

To miasto jest za duże dla nas dwojga. Kościoły i centra handlowe, cmentarze rozrzucone peryferyjnie, korki w gęstniejących oparach, wyziewy z dysz. Osobno trudniej się poruszać. Warczy silnik, migają światełka przytkanych ulic. Odpływam w smogu wspominając eteryczne uśmiechy i te momenty codziennej celebracji życia z Tobą. Ten świat jest za wielki dla nas dwojga. Wystarczy nam mały metraż z uiszczoną z góry taksą (honorowy taki haracz) za wieczyste użytkowanie w gruncie rzeczy niepotrzebnej wcale ziemi; w ramach oszczędności i uproszczenia procedur wymeldujemy ulice, dywany, nawet czas.

Ten czas był za mały dla nas dwojga. Naciągniemy go na nogi, jak te w kwiatki dwa kalosze, które stoją w przedpokoju i pójdziemy w nich przed siebie. Poprzez lasy stumilowe, poprzez rzeki i doliny z naszych bioder, wyżłobione ścieżki, żyłki i pajączki na twej skórze, poprzez wieki; pójdziemy sobie.


chyba na taką wersję się zdecyduję. przepraszam wszystkich za ten spontan, ale chyba miałam wczoraj zwarcie w mózgu. impuls poszedł i wstawiłam. jak widzi Wam się nowa wersja??

Bogdanie,
zamieszałam :)
lulabajka dnia 21.01.2011 15:33
To mieszkanie jest za duże dla nas dwojga. Gdy szkicuję, mój zmysł wzroku (ach, te zmysły), poprzez nieco opuszczone okulary wizualizuje twoją postać. Nagle znikąd się pojawiasz za plecami, nachylona podpowiadasz, że ta linia bardziej może się rozmywać, że za ostro, za drapieżnie szarpie papier. To mieszkanie gdyby było nieco mniejsze, z każdą chwilą wpadalibyśmy na siebie; w przejściach, w drzwiach siłą woli ocierałabyś się o mnie (ten pierwotny instynkt woli), w lustrach spotykałyby się nasze twarze. Mając tylko jedno krzesło, pewnie pisałbym trzymając ciebie na kolanach, poprawiając styl i krój czcionki, twoje włosy. Mieszam w garnku (dłonie przewiązałaś mi na brzuchu); mieszkam w głodzie, więc podsycam, karmię ogień. Zaraz, po raz enty, przekonamy się, jak smakuje strawa z makaronu oraz trawy, podzielona na talerze, puste, rozstawione na kanciastym twardym stole; za szkłem zmysłowy komplet filiżanek, smukłe kieliszki i solniczka z deszczowej Wieliczki.

To miasto jest za duże dla nas dwojga. Kościoły i centra handlowe, cmentarze rozrzucone peryferyjnie, korki w gęstniejących oparach, wyziewy z dysz. Osobno trudniej się poruszać. Warczy silnik, odpływam w smogu wspominając eteryczne uśmiechy i te momenty codziennej celebracji życia z tobą; migają światełka przytkanych ulic. Ten świat jest za wielki dla nas dwojga. Wystarczy nam mały metraż z uiszczoną z góry taksą (honorowy taki haracz) za wieczyste użytkowanie w gruncie rzeczy niepotrzebnej wcale ziemi; w ramach oszczędności wymeldujemy dywany, ulice, nawet czas.

Ten czas był za mały dla nas dwojga. Naciągniemy go na nogi, jak te w kwiatki dwa kalosze, które stoją w przedpokoju i pójdziemy w nich przed siebie. Poprzez lasy stumilowe i doliny z naszych bioder, wyżłobione ścieżki, żyłki i pajączki na twej skórze, poprzez wieki; pójdziemy sobie.


- znowu coś poprawiłam.
lulabajka dnia 21.01.2011 15:37
To mieszkanie jest za duże dla nas dwojga. Gdy szkicuję, mój zmysł wzroku (ach, te zmysły), poprzez nieco opuszczone okulary wizualizuje twoją postać. Nagle znikąd się pojawiasz za plecami, nachylona podpowiadasz, że ta linia bardziej może się rozmywać, że za ostro, za drapieżnie szarpie papier. W tym mieszkaniu, gdyby było nieco mniejsze, z każdą chwilą wpadalibyśmy na siebie; w przejściach, w drzwiach siłą woli ocierałabyś się o mnie (ten pierwotny instynkt woli), w lustrach spotykałyby się nasze twarze. Mając tylko jedno krzesło, pewnie pisałbym trzymając ciebie na kolanach, poprawiając styl i krój czcionki, twoje włosy. Mieszam w garnku (dłonie przewiązałaś mi na brzuchu); mieszkam w głodzie, więc podsycam, karmię ogień. Zaraz, po raz enty, przekonamy się, jak smakuje strawa z makaronu oraz trawy, podzielona na talerze, puste, rozstawione na kanciastym twardym stole; za szkłem zmysłowy komplet filiżanek, smukłe kieliszki i solniczka z deszczowej Wieliczki.

To miasto jest za duże dla nas dwojga. Kościoły i centra handlowe, cmentarze rozrzucone peryferyjnie, korki w gęstniejących oparach, wyziewy z dysz. Osobno trudniej się poruszać. Warczy silnik, odpływam w smogu wspominając eteryczne uśmiechy i te momenty codziennej celebracji życia z tobą; migają światełka przytkanych ulic. Ten świat jest za wielki dla nas dwojga. Wystarczy nam mały metraż z uiszczoną z góry taksą (honorowy taki haracz) za wieczyste użytkowanie w gruncie rzeczy niepotrzebnej wcale ziemi; w ramach oszczędności wymeldujemy dywany, ulice, nawet czas.

Ten czas był za mały dla nas dwojga. Naciągniemy go na nogi, jak te w kwiatki dwa kalosze, które stoją w przedpokoju i pójdziemy w nich przed siebie. Poprzez lasy stumilowe i doliny z naszych bioder, wyżłobione ścieżki, żyłki i pajączki na twej skórze, poprzez wieki; pójdziemy sobie.


ech, i jeszcze jedna, chyba ostatnia.
lulabajka dnia 21.01.2011 15:38
zaczęłam gadać do siebie. to niedobrze ;(
lulabajka dnia 21.01.2011 16:06
To mieszkanie jest za duże dla nas dwojga. Gdy szkicuję, mój zmysł wzroku (ach, te zmysły), poprzez nieco opuszczone okulary wizualizuje twoją postać. Nagle znikąd się pojawiasz za plecami, nachylona podpowiadasz, że ta linia bardziej może się rozmywać, że za ostro, za drapieżnie szarpie papier. W tym mieszkaniu, gdyby było nieco mniejsze, z każdą chwilą wpadalibyśmy na siebie; w przejściach, w drzwiach siłą woli ocierałabyś się o mnie (ten pierwotny instynkt woli), w lustrach spotykałyby się nasze twarze. Mając tylko jedno krzesło, pewnie pisałbym trzymając ciebie na kolanach, poprawiając styl, krój czcionki, twoje włosy. Mieszam w garnku (dłonie przewiązałaś mi na brzuchu); mieszkam w głodzie, więc podsycam, karmię ogień. Zaraz, po raz enty, przekonamy się, jak smakuje strawa z makaronu oraz trawy, podzielona na talerze, puste, rozstawione na kanciastym twardym stole; za szkłem komplet zmysłowych filiżanek, smukłe kieliszki i solniczka z deszczowej Wieliczki.

To miasto jest za duże dla nas dwojga. Kościoły i centra handlowe, cmentarze rozrzucone peryferyjnie, wyziewy z dysz. Osobno trudniej się poruszać. Warczy silnik i odpływam w eteryczne twe uśmiechy, te momenty niecodziennej celebracji życia z tobą; światełka migające dają znaki w gęstniejącej długiej drodze. Ten świat jest za wielki dla nas dwojga. Wystarczy nam mały metraż z uiszczoną z góry taksą (honorowy taki haracz) za wieczyste użytkowanie w gruncie rzeczy niepotrzebnej wcale ziemi; w ramach oszczędności wymeldujemy dywany, ulice, nawet czas.

Ten czas był za mały dla nas dwojga. Naciągniemy go na nogi, jak te w kwiatki dwa kalosze, które stoją w przedpokoju i pójdziemy w nich przed siebie. Poprzez lasy stumilowe i doliny z naszych bioder, wyżłobione ścieżki, żyłki i pajączki na twej skórze; pójdziemy sobie.


:)
Jerzy Beniamin Zimny dnia 21.01.2011 17:03
proza poetycka? wypociny raczej.
JBZ.
lulabajka dnia 21.01.2011 17:23
JBZ,
wypociny - praca napisana z trudem, bez polotu. a więc może i bez polotu, ale nie z trudem. sam się napisał i sam się poprawia. dzięki za ocenę :)
moderator4 dnia 21.01.2011 18:47
Na prośbę Autorki tekst został edytowany. Dla możliwości skonfrontowania wersji po poprawkach z pierwotną treść tej drugiej przytaczam poniżej:


Zamieszkanie

To mieszkanie jest za duże dla nas dwojga. Gdy szkicuję, mój zmysł wzroku (ach, te zmysły), poprzez nieco opuszczone okulary wizualizuje twoją postać. Nagle znikąd się pojawiasz za plecami, nachylona podpowiadasz, że ta linia bardziej może się rozmywać, że za ostro, za drapieżnie szarpie papier. To mieszkanie mogłoby być mniejsze, z każdą chwilą wpadalibyśmy na siebie, w przejściach, w drzwiach siłą woli ocierałabyś się o mnie (ten pierwotny instynkt woli), w lustrach spotykałyby się nasze twarze. Mając tylko jedno krzesło, pisałbym trzymając ciebie na kolanach. Mieszam w garnku leczo (dłonie przewiązałaś mi na brzuchu), podsycam głód, karmię ogień. Zaraz przekonamy się po raz kolejny, jak smakują potrawy podzielone na puste talerze; za szkłem komplet zmysłowych filiżanek, smukłych kieliszków i solniczka z deszczowej Wieliczki.

To miasto jest za duże dla nas dwojga. Kościoły i centra handlowe, cmentarze rozrzucone peryferyjnie, korki w gęstniejących oparach, wyziewy z dysz. Osobno trudniej się poruszać. Dlaczego? Nie wiem, może dlatego, że chcąc być razem wyłączam się ze świadomości przytkanych ulic i odpływam w smogu wspominając eteryczne uśmiechy i te momenty codziennej celebracji życia z Tobą. Ten świat jest za wielki dla nas dwojga. Wystarczy nam niewielki metraż z uiszczoną z góry opłatą za wieczyste użytkowanie gruntu. W ramach oszczędności i uproszczenia procedur wymeldujemy ulice, stoły, nawet czas.

Ten czas był za mały dla nas dwojga. Naciągniemy go na nogi, jak te w kwiatki dwa kalosze, które stoją w przedpokoju i pójdziemy w nich przed siebie. Poprzez lasy stumilowe, poprzez rzeki i doliny z naszych bioder, wyżłobione ścieżki, żyłki i pajączki na twej skórze, poprzez wieki; pójdziemy sobie.


Pozdrawiam.
wiese dnia 21.01.2011 20:14
cóż rzecz można?
tytan pracy :) :)
dążenie do perfekcji- że wszech miar chwalebne;
ale na przyszłość proszę kategorycznie o skracanie
linijek; się gorzej takie tasiemce czyta :(
wiercipieta dnia 21.01.2011 20:53
tako rzecze zaratustra...
lulabajka dnia 22.01.2011 22:14
Moderatorze IV,
Dzięki piękne, Pozdrawiam :))

Wiese,
od razu tytan, zwarcie w mózgu i tyle ;)

Wiercipięta.
jak z wiecznej rzeki te rzeczy, i smoki różowe, tytany i pytony :)
wiercipieta dnia 23.01.2011 19:54
nie zapominaj o demonach ;)
lulabajka dnia 25.01.2011 13:15
demonie, krocz za mną ;)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Pajacyk
[www.pajacyk.pl]
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktualności
XVIII OkP o "Cisową ...
V edycja OKP im. K. ...
poezja_org
Spotkanie Noworoczne
Nagroda Literacka m....
VII OKL im. Bolesław...
XVIII Konkurs Liter...
Zaduszki literackie
U mnie leczenie szpi...
XXIX OKL Twórczości ...
Użytkownicy
Gości Online: 32
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 6 439
Nieaktywowani Użytkownicy: 0
Najnowszy Użytkownik: chimi

nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treść wpisów
dokonywanych przez gości i użytkowników serwisu

PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE

copyright © korgo sp. z o.o.
witryna jako całość i poszczególne jej fragmenty podlegają ochronie w myśl prawa autorskiego
wykorzystywanie bez zgody właściciela całości lub fragmentów serwisu jest zabronione
serwis powstał wg pomysłu Piotra Kontka i Leszka Kolczyńskiego

68150230 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion v6.01.7 © 2003-2005