 |
dnia 25.07.2010 14:20
Dla mnie uroczy obrazek, chwila, która zostanie na zawsze, gdzieś pod powiekami i w sercu. Ulotne, a przecież wieczne.
Serdeczności |
dnia 25.07.2010 14:37
zwodniczo pachną kwiaty
upojny dzień
wiązka chrustu
jak zawsze leży koło ciebie
gotowa urodzić dym
i z dymem.
Eh, Irgo - świetna jesteś. |
dnia 25.07.2010 14:37
Pozdrawiam :) |
dnia 25.07.2010 16:27
uharowałem się dzisiaj jak dziki bawół;
na łatwiznę pójdę, od JagodY odgapię,
mam do niej wieelkie zaufanie;
eh, IRGO, świetna esteś;
jag |
dnia 25.07.2010 16:44
bardzo ciepłe, pozdrawiam |
dnia 25.07.2010 17:13
Łatwo to zobaczyć i poczuć. Serdecznie. |
dnia 25.07.2010 17:19
Być może Irga jest świetna i lubiana. Jeśli chodzi o autorstwo tego powyżej, to zaledwie rys/kontur na coś, co mogłoby mnie zainteresować. Brakuje konkretu, jakiegoś schematu, który stanowiłaby stempel klimatu jakiego doszukuję się w poezji.
Masz droga Autorko ubogi zasób świadomości językowej.
Chciałabym zobaczyć te "spłoszone krople" i "drozda bez języka"...toż to CUD
Wykonanie na jakie się zdecydowałaś, jest bardzo ograne.
Można by było pokusić się o wyszukanie mniej banalnych metafor. To, co czytam u Ciebie, wskazuje na to, że dopiero odkrywasz język i reguły pisania-przecież tak nie jest. No, chyba, że przepisujesz swoje wiersze z tomików. To by z perspektywy czasu jeszcze jakoś usprawiedliwiało. Spróbuj jednak nie pisać rzeczy oczywistych, unikaj tonu sentymentalnego i górnolotnego, takiego jak:
"zwodniczo pachną kwiaty
upojny dzień"
Tytuł, msz chybiony. Niestety wiersz ten mnie nie przekonuje. Zawisła pani w fazie rozwoju poetyckiego, gdzie nie można jeszcze rozróżnić literackiej ekspresji od życia.
Już kiedyś pisałam na tym forum, że poeci są bardzo podzielni, zwalczają się nawzajem, czy wie pani w jaki sposób?!
A no w taki, że pocieszacz-poklepuje coraz mocniej po ramieniu kiedy ktoś w pisaniu się stacza. Dobry kolega piszący-czyta ze zrozumieniem i wyłapuje potknięcia-proszę mi wierzyć.
Pozdrawiam |
dnia 25.07.2010 17:34
Zaznaczony Twój styl, nie wiem czy to wystarczy za komentarz ale i ja czasami bywam jak ten duet wyszczególniony przez Barbarę, pocieszacz, dobry kolega, pozdrawiam B)) |
dnia 25.07.2010 17:59
pomimo wykorzystania pewnych prostych schematów, wiersz nie jest pretensjonalny i to jest na plus, jesteś szczera w tej wypowiedzi,
pozdrawiam |
dnia 25.07.2010 18:09
Dla jednych obrazek jest świetny, i ja sie do owych zaliczam .zaś dla specyficznych koneserów takich jak pani (_ _ _) Barbara Mazurkiewicz - ledwo rysem.Szalenie jestem ciekaw, co się stało,że nagle pani Barbara odzyskała głos???Wszak ,o ile się nie mylę 15 lipca br. po recenzji Kuby Sajkowskiego głos w imieniu Pani Barbary zabrał pan [---] (black and blue) obwieszczając urbi et orbi że pani Barbara Mazurkiewicz jest osobiście dotknięta i nie będzie już nawiedzała portalu Poezja Polska. Jak widać pani Mazurkiewicz jednak odwołała pełnomocnictwo wyrażone przez pana black and blue i zabrała głos ,który zdaje mi się nie jest jej głosem.Nie wiedziałem ,ze pani Mazurkiewicz jest z Irga w tak poufałych stosunkach ,żeby bezceremonialnie poklepywać po ramieniu i udzielać rad. O ile jest mi wiadomo ,poprzednio pani Barbara zwracała się do Pani Irgi per:Madame.
A co do wiersza to styl Irgi jest specyficzny, wiele jej wierszy to klasyczne haiku,styl w którym Irga jest mistrzynią, tak oszczędny w słowach wiersz pobudza wyobraźnię , a zwłaszcza ów drozd któremu /ucięto kawałek języka. .Końcówka wiersza jest wyraźnym nawiązaniem do cyklu o Srebrnej.
Pozdrawiam Autorkę bardzo serdecznie:)
______________________________________
Fragmenty komentarza zawierające wycieczki personalne i niezgodne z Regulaminem zostały usunięte. Prosimy o powstrzymanie się od takowych.
moderator2 |
dnia 25.07.2010 18:18
IRGO, tytuł ,,obrazek'' - treść adekwatna do tytułu.
Zapisałaś piękno, ulotność chwili.
W paru wersach zawarłaś to COŚ, co nieuchwytne, a co zapada głęboko, zostając na zawsze w pamięci. Mnie urzekł Twój wiersz.
Pozdrawiam cieplutko - Ruth. |
dnia 25.07.2010 18:48
Jak mi szalenie miło gościć Panią, Pani Mazurkiewicz. Szczególnie po tym, gdy Pani napisała wszem i wobec, że już nigdy mnie komentować nie będzie. Witam, więc, witam! Przeczytałam to, co napisano pod moim wierszem, Pani komentarz także. Zgadzam się z Panią, że należy czytać ze zrozumieniem, bo nie ma nic smutniejszego, niż tłumaczenie komuś sensu wiersza. Polecam Pani Antologię poezji wietnamskiej od XI do XIX w., wydanej przez Wydawnictwo Książkowe Ibis, Warszawa 2010 r11; może to choć troszkę Pani pomoże.
Bardzo znajomo zabrzmiały słowa: Jeśli chodzi o autorstwo tego powyżej, to zaledwie rys/kontur na coś, co mogłoby mnie zainteresować. Brakuje konkretu, jakiegoś schematu, który stanowiłaby stempel klimatu jakiego doszukuję się w poezji, a więc najserdeczniejsze pozdrowienia dla znajomych :)
Z wyrazami szacunku. Irga |
dnia 25.07.2010 18:51
BOGDANIE, miło mi, że wiersz Ci się spodobał. Pozdrawiam. Irga |
dnia 25.07.2010 18:53
JAGODO
wiese,
serdecznie dziękuję za komentarz. Miło mi. Irga |
dnia 25.07.2010 18:55
Andrzeju
Eulalio,
sprawiliście mi wielką radość. Pozdrawiam. Irga |
dnia 25.07.2010 18:57
Bronku, dziękuję za wizytę i dobre słowo. Pozdrawiam. Irga |
dnia 25.07.2010 18:59
bols, bardzo miłe to, co powiedziałaś o wierszu. Dziękuję i pozdrawiam.Irga |
dnia 25.07.2010 19:01
Jotku, trudno się z Tobą nie zgodzić. Bardzo dziękuję. Irga |
dnia 25.07.2010 19:03
Ruth, dziękuję za wizytę i komentarz. Serdeczności. Irga |
dnia 25.07.2010 20:20
Ładne, najpiękniej się czyta 0statnią:) |
dnia 25.07.2010 20:56
Potrafisz Irgo zamknąć w słowach i uwiecznić to co ulotne, co zda się zaledwie przeczuciem, a jednak dotyka, śpiewa lub boli.
Jestem Twoją wierną czytelniczką. Uczysz wrażliwości, bo sama jesteś wrażliwa, widzisz i czujesz więcej. Lepiej mieć serce niż rys/kontur serca. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. |
dnia 25.07.2010 21:29
To obraz, który pozwala dostrzec czyjeś wnętrze, mimo pozornie lekkiej formy wypowiedzi. Ale w tej "prostocie" tkwi cała tajemnica. Pozdrawiam |
dnia 25.07.2010 23:56
Igro, zaskakujaca koncowka, tego sie nie spodziewalam :))) |
dnia 26.07.2010 04:51
IRGO, piękny, delikatnw wiersz, wzbudzający wyobraźnię ( tylko trzeba ją mieć, ale to juz inna sprawa ). Nie trzeba spoglądać pod tekst, kto jest autorem, styl wskaże, Kto.
Serdecznie Cię pozdrawiam, Idzi |
dnia 26.07.2010 05:30
strumieniem nabierasz wody
umykają dłonie spłoszonych kropli
jak drozdy którym
ucięto języki ludzkiej mowy
zwodniczo pachnie
upojny dzień
wiązka chrustu
jak zawsze
gotowa urodzić dym
koło ciebie
pozdr;-) |
dnia 26.07.2010 07:37
Wiersze Irgi są rozpoznawalne. Dotyczy to zarówno wrażliwości estetycznej autorki jak i warsztatu. Jej samoświadomość poetycka broni się sama. Nie udaje nikogo i niczego się nie wypiera. Jest autentyczna. Czy jej poezja przetrwa próbę czasu? To się kiedyś z pewnością okaże. Przekłamania w każdej dziedzinie są wyłącznie przekłamaniami i mają ścisły związek z przekłamującymi. Różne są wszak środki i sposoby zwracania uwagi na siebie.
Nie bronię Irgi. Bronię uczciwości w ocenie.
Niektórym ptakom przycina się języki, by mogły naśladować ludzką mowę, ale to nie jest ptasi wybór.
Poezja jest cudem! |
dnia 26.07.2010 07:51
Krople zostały spłoszone. Prawie jak alea iacta est. Ale prawie robi wielką różnicę. Zostały bowiem spłoszone przez paplaninę udającą wiersz. Podobno boją się biedne ludzkiej mowy. I nie dziwota, bo taki tekst r11; straszydło może spłoszyć istoty znacznie mniej wrażliwe niż krople ze strumienia (ach, jak romantycznie). Niemniej granica została przekroczona. Nie Rubikon jednakże, o nie. Granica śmieszności.
Modelowy przykład portalowej grafomanii, zresztą wielokrotnie już omawiany, więc nie widzę potrzeby rozpatrywania poszczególnych jej składowych po raz kolejny. Wklejki IRGI są również modelową egzemplifikacją innego smutnego zjawiska - wzajemnego bezkrytycznego poklepywania się przez portalowych znajomych po zazwyczaj miernych, niejednokrotnie wręcz grafomańskich tekstach. Ku pokrzepieniu serc jak mniemam.
Na zasadzie wzajemności: dziś ja u ciebie się zachwycam, jutro ty u mnie. Co każdy z chwalących może sprawdzić, niech zerknie pod swój ostatni tekst.
Czy ktoś powie, że to nieprawda?
Ja proponowanej "Antologii poezji wietnamskiej" nie przeczytam, z bardzo prostego powodu, zacytuję użytkownika o nicku Szpilowyhajama: Jak agituje nicki IRGA. To czuja ze cos nie TAK. Nie on jeden ma takie odczucie. Brak zaufania. Nie jest mi także znany związek powyższej antologii z niniejszym wątkiem.
Charakterystyczne dla autorki jest [---] traktowanie komentatorów niezbyt zachwyconych jej tworami. Ma to na celu wyrugowanie tej części czytelników z podwierszowego słupka. Jest to nawet, trzeba przyznać, dość skuteczna metoda. Autorka niejednokrotnie wręcz wprost domaga się niekomentowania w sposób krytyczny, uzurpując sobie, nie wiedzieć czemu, jakiś rodzaj własności portalowej przestrzeni.
Tu nie ma czego poprawiać. Obrazek w całości do kosza (Wisława Szymborska mawia, że najważniejszym meblem w pracowni piszącego jest kosz na śmieci). I nie pisać, przynajmniej przez rok. Nie ma sensu co tydzień wklejać tekstu na podobnym, niskim poziomie. Ilość nie przechodzi automatycznie w jakość.
Tak, czasami do pisania należy zniechęcać (Pilch). To jest właśnie taki przypadek.
__________________________________________
Fragment komentarza zawierający wycieczki osobiste został usunięty. Prosimy o powstrzymanie się od takowych.
moderator2 |
dnia 26.07.2010 09:13
widzę cię nad strumieniem
wiązka chrustu
leży koło ciebie
gotowa urodzić dym
Do tego trzeba napisać wiersz
Pozdrawiam serdecznie |
dnia 26.07.2010 09:15
sykomoro, dziękuję za wizytę. Pozdrawiam, Irga |
dnia 26.07.2010 09:17
Janeczko, miło mi, że podzeliłaś się swoimi przemyśleniami odnośnie wiersza. Dziękuję i pozdrawiam. Irga |
dnia 26.07.2010 09:18
Sosno, miło Cię gościć. Serdeczności. Irga |
dnia 26.07.2010 09:19
Madoo, i o to chodziło :). Pozdrawiam ciepło. Irga |
dnia 26.07.2010 09:22
J.J, cudna wersja! Dziękuję.
pozdr;-) |
dnia 26.07.2010 09:24
Kazimierzu, odnośnie drozda- trafiłeś w sedno. Dziękuję Ci za obiektywny komentarz. Pozdrawiam serdecznie. Irga |
dnia 26.07.2010 09:28
Bogumiło, dziękuję Ci, że zechciałaś się pochylić nad moim wierszem. Wiersz jest skończony, ale dziekuję Ci za sugestię, być może napiszę kolejny, którego motywem będzie właśnie błękitny dym. Serdeczności. Irga |
dnia 26.07.2010 09:36
Irgo, nadany przez Ciebie tytuł raczej nie służy wierszowi, bo faktycznie po przeczytaniu ma się wrażenie, że to tylko "obrazek" i nic więcej...
jedyne ciekawe wersy to te wymienione przez Bonę i od nich warto byłoby dopisać coś więcej... myśl z drozdem, któremu ucięto język też mogłaby być ciekawa, ale nie w tej postaci... idącej w stronę banału.
dla mnie na razie to luźne myśli, jakby szkic do wiersza.
pozdrawiam :). |
dnia 26.07.2010 09:51
* do nich warto byłoby..... |
dnia 26.07.2010 10:27
Czytasz w moich myślach, Kasiu. Byłam pewna, że z chęcią rzucisz życzliwym okiem na tę myśl, szkic do dalszych poetyckich kreacji. Popatrz, Kasiu, ilu moich sympatyków wzięłam na plewy. Myśleli, że to wiersz? Gdyby nie Ty, ta moja mistyfikacja nie wyszłaby na jaw.
Dziękuję za czujność . Pozdrawiam. Irga |
dnia 26.07.2010 10:42
Mnie oprócz zauważonej przez bonę ostatniej strofy podoba się także pierwsza. Krople są rekwizytem oczywiście i rzeczywiście bardzo często użytym już w poezji. Choć częstość ludzkiego obcowania z kroplami nieuchronnie każe o nich nie zapominać - także w wierszach. Na wszelki wypadek sprawdzałem też jednak frazę "spłoszone dłonie" wpisując ją w cudzysłowie w googlach. Wpisując ją spodziewałem się uzyskać co najmniej kilkanaście (jeśli nie kilkadziesiąt) wyników z wcześniejszym użyciem przez innych twórców owej frazy. A znalazłem... tylko jeden wynik - właśnie w omawianym tu tekście IRGI. Łatwo to sprawdzić powtarzając podjętą przeze mnie czynność. Oczywiście daleko nie cała poezja polska jest zgromadzana na internetowych stronach, wyszukiwarka google też może mieć swoje wady. Proszę więc o konkretne - najlepiej liczne - przykłady, że fraza "spłoszone krople" jest frazą ewidentnie wtórną, a więc rzeczywiście zużytą, potrzebującą ersatzu w postaci zastosowania daleko bardziej wymyślnych słów. Jeśli takie konkretne przykłady będą rzeczywiście liczne, pozostanie mi uznać ten tekst za dużo bardziej wtórny niż skłonny jestem uważąć go w tej chwili. Najmocniejszy to on faktycznie nie wydaje mi się. I tytuł rzeczywiście mógłby mieć dużo lepszy. Ale i nazywanie go "grafomanią" choćby z racji całkiem interesującej puenty, też nie wydaje mi się merytorycznie uzasadnione. Mam wrażenie, że to reakcje autorki na krytykę bardziej ważą na skali późniejszej negacji jej tekstów niż obiektywnie postrzegane walory i wady tychże. Rzecz cała zdaje mi się warta do wnikliwszego niż do tej pory przemyślenia - zarówno przez autorkę, jak i najbardziej konsekwentnych krytyków jej wierszy.
Pozdrawiam wszystkich. |
dnia 26.07.2010 11:00
nitjerze, serdecznie dziękuję za rzeczową, merytoryczną wypowiedź. Przemyślę zawarte w niej uwagi. Pozdrawiam. Irga |
dnia 26.07.2010 11:04
Jurku - zauważ, że nikt o wtórności owego zwrotu nie wspominał, choć jest on de facto wtórny. Zauważ też, co sam napisałeś: "spłoszone dłonie" - tak, tak, Tobie również przyszło w związku ze spłoszonymi kroplami w dłoniach arcybanalne - bo i jakie inne mogłoby się pojawić? - skojarzenie :) To trochę tak jak z metaforami dopełniaczowymi - można je tworzyć w nieskończoność jak "wiersze" IRGI - w tysiącach wariantów bez żadnego wysiłku. "Spłoszone krople" są jednym z wariantów spłoszonych dłoni. Brzydki to krewniak, taki poetycki potworek.
Bo rozchodzi się tu przede wszystkim o kiczowatość. Czy przemalowanie jelonka na rykowisku na na kolor np. karminowy nada mu oryginalności? Wątpię.
O tym, że druga strofka jest na bakier z logiką, a rodzenie dymu przez gałęzie stanowi nieciekawą kalkę, nie chce mi się nawet wspominać, szkoda słów.
Czasami z elementów banalnych można stworzyć ciekawą całość, nową jakość. Przykłady z literatury i sztuki można mnożyć. Więc to nie wtórność i pospolitość elementów składowych stanowi o całości, bo całość w tych przypadkach to coś więcej niż prosta suma tych elementów. Nie dotyczy to jednak tekstów IRGI - są banalne, złożone z kalek, zupełnie nieciekawe.
Ani ładne, ani mądre. |
dnia 26.07.2010 11:42
Jurku - nie wiem, czy mam chyba nie najlepsze wiadomości. Powoływałeś się na argument frekwencyjności, jakoby mogący przesądzić o oryginalności frazy "spłoszone krople". Moim zdaniem to zestwienie dwóch elementów banalnych - krople i spłoszone. Co się z tego urodziło? Msz koszmarek poetycki.
Zrobiłem eksperyment. Wypisałem kilka rekwizytów, chyba dość często używanych. Pierwsze, które przyszły mi do głowy:
powieki, łzy, usta, serce, promyki, nadzieja
oraz określeń, przypuszczalnie również mających sporą frekwencję w tekstach:
uwięziony, spłoszony, zaszczuty, płynący, ukryty, zziębniety
Teraz je zestawmy, weźmy w cudzysłów i sprawdźmy w google:
"uwięzione powieki" r11; 1 szt.
"spłoszone łzy" r11; 1 szt.
"zaszczute usta" r11; 1 szt.
"płynące serce" r11; 2 szt.
"ukryte promyki" - 1 szt
" zziębnięta nadzieja" - O szt. yes!, yes!, yes!
(Oryginalne czy jednak niezbyt mądre? Przyjrzyjmy się również w jakich tekstach się pojawiły).
Jestem przekonany, że jest jeszcze mnóstwo podobnych zestawień, które czekają na swoich odkrywców. Każdy z nas, nie tylko autorka "spłoszonych kropel", nie tylko W. Roszkowski, odkrywca zziębniętej nadziei - ale również każdy z Was może zostać poetyckim Kolumbem :) |
dnia 26.07.2010 11:44
Przeklejanie niezbyt wyszło, oczywiście: nie wiem, czy mam najlepsze wiadomości.
|
dnia 26.07.2010 12:24
Może jeszcze dodam: nie samo słowo czy fraza decydują o atrakcyjności tekstu, ale ich zestawienie, gdy zaczyna między nimi iskrzyć.
Równie dobrze można napisać ciekawy tekst z takim rekwizytem jak pomidor i zupełnie nieciekawy z kotem Schrödingera.
Jestem również przekonany, że mimo wszystko można napisać interesujące wiersze, w których pojawią się spłoszone krople i zziębnieta nadzieja Nie żartuję :) |
dnia 26.07.2010 13:49
To dla mnie bardzo trudny tekst do zrozumienia. Ktoś idzie do strumienia i nabiera wody, a krople (czy składają się one na całość nabieranej wody czy tylko część?) boją się czegoś, wstydzą się i się płoszą, umykając z dłoni. Można założyć, że to zwykłe obrazowanie wody wysiąkającej z dłoni, ale nie rozumiem w jakim celu do zobrazowania tak prostej czynności potrzebna jest animizacja kropel wody, czy to prowadzi do jakiegoś zmetaforyzowanego przekazu czy to po prostu upoetyczniony tytułowy "obrazek", którego nadano "znaczenie" poprzez "uduchowienie" kropel? Jednak pierwsza cząstka może nie wystarczy by wyrobić pogląd, co do celowości opisu i tu przychodzi wielkie zamieszanie za sprawą drugiej, w której to krople umykają dlatego, że boją się ludzkiej mowy (miałem wrażenie, że ten ktoś nabiera wody, by się napić, a nie przemawiać doń, widocznie myliłem się, może jednak jakaś metaforyzacja ma tu miejsce? zobaczmy) tak jak i drozd, któremu ucięto kawałek języka. Ciekawe, czy drozd, któremu nie ucięto kawałka języka, albo ucięto cały język nie boi się języka ludzkiego? Czy tylko ten drozd, któremu ucięto kawałka boi się ludzkiego języka? Dlaczego akurat drozd? Dlaczego ucięto mu ten kawałek (kto to zrobił i w jakim celu? czy to zwyczajowa/rytualna czynność? Dlaczego tylko kawałek? Może to wszystko coś znaczy, a tylko ja nie potrafię do tego dotrzeć? Może to rzeczywiście tylko "obrazek"? ale wówczas jakiś on dziwny, drozdowi ucina się kawałka języka, a on zaczyna się bać ludzkiego języka, z kolei krople też nabawiają się tego samego lęku przed ludzką mową, podczas wcześniej nie mały z tego problemu, cóż to wszystko może znaczyć?
Kolejne cząstki są już zrozumiałe, nie widzę co prawda związku z pierwszymi dwoma i tylko potęgują moje zamieszanie w związku z konceptem, jaki przyświecał napisaniu całości. Z "obrazka" wynika, że ktoś piję troszkę wody ze strumyka, jest gdzieś w lesie, czy opodal, w każdym razie na łonie przyrody i jest o krok od rozpalania ogniska, bardzo ładnie, jest to jakiś obrazek, może stanowić wyjście do czegoś innego, albo też pozostać jako obrazek poetycki pod warunkiem, że będzie opisany estetycznie, ale co tam robią lękliwe krople i drozd z uciętym językiem, które też po zabiegu zaczął się owego języka bać, nie potrafi mój móżdżek objąć... |
dnia 26.07.2010 14:18
Christos - bo to jest rozumowo niepojęte. Pewnikiem płezja.
kazik1 pisze:
Niektórym ptakom przycina się języki, by mogły naśladować ludzką mowę
Na co odpowiada Autorka:
Kazimierzu, odnośnie drozda- trafiłeś w sedno
Tymczasem w wierszu drozdy - pamiętajmy o powyższych słowach kazika1 i Autorki - boją się ludzkiej mowy po ucięciu kawałka języka.
Gdzie w tym wszystkim logika? Obcina się po to, żeby ptaki naśladowały, a efekt jest odwrotny od zamierzonego? Tak przynajmniej wynika z zacytowanych wypowiedzi.
Najpierw ktoś gada do wody (i tą gadką płoszy krople, tu pojawia się wątpliwe porównanie), następnie pojawia się kicz z kwiatami, które pachną zwodniczo, a na koniec jest informacja, że bohater liryczny ma "jak zawsze" (proteza) obok siebie chrust, który można podpalić (bardzo odkrywcze).
Rzucono kilka frazesów i w kilka minut (minutę?) powstało coś, co niby ma być wierszem. |
dnia 26.07.2010 14:55
exegis monumentum aere perennius, dulcissima Irga, maxima
et magnifica soror nostra
Oto ja przypadkowy obserwator przedsionka sceny poetyckiej doświadczam
iluminacji. Dotykam historii. Doświadczam metamorfozy, chociażem
osioł wcale nie złoty, Jestem świadkiem cudu, przekraczającego
swym rozmiarem cudowne namnożenia chleba i ryb na górą Mount Everest.
Irgo, jesteś największą kreatorką z jaką się zetknąłem, inspiratorką przepotężną. Na Twoim przykładzie zważyć mogę
wagę słowa. Napisałaś coś. Ani mniej, ani bardziej porywającego
niż widziałem dotychczas, sądziłem. Jednak myliłem się. Krople
przeobraziły się w morze, wirtualny dymek przekształcił się
w kłęby dymów nad Birkenau, język okaleczonej ptaszyny
stał się ryczącym cyklopem Polifemem. To lepsze widowisko niż
przedwojenny cyrk na Ordynackiej na sto fajerek.
Istny fajerwerk, erupcja przepotężna sił drzemiących, rozbudzonych
tym zefirem z obrazka. Nie było go? Ja go czułem i widziałem.
Czy to Mordor wyruszył w swoim pochodzie?
Zaiste, powiadam wam, tak rodzi się historia.
Panopticum bzdury, odbierające smak i przyjemność obcowania
ze słowem womitowanym pod znakiem którejś z Muz.
Quousque tandem abutere, IRGA, patientia nostra ?
Eeee, się pomyliło ...Ceterum censeo IRGAM esse delendam,
Tak, Irgo, poza tym sądzę, ze Irga musi być zniszczona.
Toż ona gorsza od wrażej Carthago, Hamilkara, Hannibala
i Hasdrubala razem wziętych. Jesteś, Irgo, zagrożeniem dla czystości i piękna języka polskiego, zachwaszczasz go
permanentnie erupcją swojej wątpliwej weny.
Stanowisz zagrożenie dla elementarnych zasad logiki formalnej.
Zwijaj wiedźmo manatki, bo tykasz swoim ciepłem i kulturą bycia,
kulturą słowa wysublimowane, wyrafinowane smaki prężnych, dynamicznych facetów, cool manów, machos. Znikaj bo dzisiaj
obcinasz język drozdowi a jutro, podochocona, upojona sukcesem
możesz porwać się, Bóg jeden wie na co.
Haiker napisał kiedyś znaczące słowa: jebać smoki.
Pewnie nadeszła już faktycznie pora, by zrealizować ten postulat,
choć zgoła inne było jego przesłanie.
Wojtku, szanowny Christosie, z którego słowem miałem dzisiaj przyjemność obcować i w Jego wierszu, i w Jego komentarzach, po raz pierwszy, pokłońcie się, jak w antycznym teatrze, i krzyknijcie
gromko jak ówcześni komedianci:
si placuimus, plaudite. Bo wasza gra piękna była zaiste.
Ja skłonię się nisko przed waszą inwencją i wymamroczę, zastraszony : o tempora, o mores
howgh, z serdecznymi życzeniami śmieszny smok różowy |
dnia 26.07.2010 15:23
wokabularz zwrotów łatwych
exegis monumentum aere perennius, dulcissima Irga,
maxima et magnifica soror nostra
pomnik trwalszy wzniosłaś niż ze spiżu, najsłodsza Irgo,
największa i wspaniała siostro nasza
Quousque tandem abutere, IRGA, patientia nostra?
Jak długo jeszcze, Irgo, nadużywac będziesz naszego zaufania?
Ceterum censeo IRGAM esse delendam
poza tym sądzę, że Irgę należy zniszczyć
si placuimus, plaudite
jeśli podobaliśmy się, bijcie brawo
o tempora, o mores
o czasy, o obyczaje
auctorów googlać można |
dnia 26.07.2010 15:28
black and blue
łoj, znalazłem chiba koleżkę?
toż on ani czarny, ani niebieski
on różowiutki do imentu?
i extraordynaryjny koni znawca?
może i tatersal razem poprowadzimy? |
dnia 26.07.2010 15:41
Witam
czasami nie trzeba dużo mówić by pokazać co myślę o wierszu, zatem moja wersja:
nie pozwól uwieść się kwiatom
jak drozd, któremu ucięto
kawałek języka boisz się
ludzkiej mowy
widzę cię nad strumieniem, nabierasz
wody; obok ciebie wiązka chrustu
gotowa wydać dym
pozdrawiam |
dnia 26.07.2010 15:48
wiese - jeśli Twoja tyrada (czy pean? nie rozstrzygnę) miał być w jakikolwiek sposób wyjaśniający, przykro mi, ale nadal jestem durny :(
ka_rn_ak - a może zamiast "mowy" byłoby "ręki"? wtedy miałoby to jakiś sens, każdy drozd bałby się ludzkiej ręki po odcięciu, tak myślę... |
dnia 26.07.2010 15:49
errata do wokabularza łeee
Quousque tandem abutere, IRGA, patientia nostra?
Jak długo jeszcze, Irgo, nadużywac będziesz naszej cierpliwości?
ale to było dla jaj |
dnia 26.07.2010 16:00
gaspada, mam, jak Fredek Kiepski, ponysła,
pochwalcie mnie za inwencję.
zorganizujmy w tradycyjnym układzie konkurs sierpniowy
na najśmieszniejsze i najbardziej obrzydliwe obrzyganie
jednej albo dwóch albo trzech elukubracji Irgi?
wesoło będzie, jury: zapodam propozycję
Wojtek Christos black and blue ka_rn_ak
obecnośc w jury nie ogranicza praw do udziału,
bo to byłaby dyskryminacja
Irga, stawiasz flachę, za pomysła, i drugą,
dla victora szczęsnego. no i udostępnisz materiał,
ja? dawno mówiłem żem genialny, ha
howgh |
dnia 26.07.2010 16:01
Christos Kargas - witaj, myślę, że zamiarem autorki było pokazanie okrucieństwa jakie potrafi sprawić słowo - ludzka mowa - w szczególności ta ubrana w kwiaty. |
dnia 26.07.2010 16:11
Christos
jam ci jest jako ten sfinks dziki nieodgadniony
jako ta dzieiwicza pythia apollinowa wieszczka
z sanktuarium w delfach,
rzekłem, a Ty wiesz, bo wiedza jest Ci dana
howgh |
dnia 26.07.2010 16:29
ka_rn_ak - wydawało mi się, że lęk przed "ręką" byłby tu nie tylko logiczniejszy, ale wymowniejszy właśnie w stosunku do aktu ucinania "języka" tak zmetaforyzowanego.
wiese - ponieważ zapewne w żadnym razie nie dorównam Ci w zastosowaniu próżnej i pustosłownej sarkastycznej ironii, pozwolę sobie pomilczeć. |
dnia 26.07.2010 16:43
Christos
ja ultimus inter pares sum. ostatni wśród równych.
już wcześniej zbiłeś mnie głowę w próżnej i pustosłownej
sarkastycznej ironii. różnica polega na tym li tylko,
że moje pustosłowie jest indyferentne personalnie
a Twoje nasączone jest przebiegłymi chwytami, chylę
głowę z szacunkiem, prosto ze szkoły erystyki.
i ja zmilczę, z szacunku dla gracza, toczącego grę
w istocie niewartą świeczki. miło było poobcować.
howgh
a względem konkursu? zechcesz być aliantem?
to byłoby niezmiernie konkretne zestalenie bitej piany? |
dnia 26.07.2010 17:13
Irgo: dyskus nie na mą głowę się toczy, gdyż stronię od bezproduktywnych bitew (szczególnie słownych).
mi się podoba i już. podpisuję się bezczelnie pod wiese, gdyż w pikny sposób również mój punkt widzenia obrazuje.
tęczowo pozdrawiam. :) |
dnia 26.07.2010 17:28
Trochę na temat, trochę nie.
http://www.youtube.com/watch?v=lp4kUrtM0VU |
dnia 26.07.2010 21:19
Po przeczytaniu dzisiejszych komentarzy pod wierszem Irgi polecam lekturę amerykańskiej pisarki Harper Lee "Zabić drozda" . Momentami dyskusja przypomina lincz.
Tak lincz.
W przestrzeni jaką jest Poezja Polska zdawałoby się - jest miejsce dla różnych poetyk, jednym takie ,a nie inne wiersze się podobają,innym nie- ich święte prawo.
Maja prawo do oceny ,polemik etc, ale zarazem w odpowiednich granicach .Te granice zostały przekroczone. Bo zupełnie czymś innym jest narzucanie konkretnej poetyki ,bo taka jest moda ,bo to i owo (nie ma sensu łapać za słówka i sofistycznie odkręcać kota ogonem)o pastwieniu się nad tekstem ,tak by gruntownie go ośmieszyć już nie wspomnę. Jeśli wiersz sie nie podoba wystarczy krotko :nie w moim guście, nie moja poetyka, albo wiersz ominąć łukiem i zbyć milczeniem.
A zupełnie nie na miejscu są żale i pretensje ,że nie ma czym oddychać,bo jakoby Autorka
uzurpuje sobie, nie wiedzieć czemu, jakiś rodzaj własności portalowej przestrzeni. żale,pretensje,powoływanie się na Autorytety będące członkami WRON, chwalące się ukończeniem Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu i Leninizmu i nie potrafiące poprawnie władać polszczyzną - jest bardzo wątpliwym argumentem. Bo wszystkie chwyty dozwolone ? -No bo o co chodzi? Przepraszam, ale portal PP nie jest własnością użytkowników, użytkownicy są tylko gośćmi , którzy użytkują owa przestrzeń zgodnie z regulaminem.
Czas najwyższy skończyć ten seans nienawiści, wystarczy tej nagonki.I bicia piany .
Pozdrawiam |
dnia 26.07.2010 21:51
Jotku -
To teraz są takie wytyczne? (Bo wcześniej portal był zdaje się miejscem warsztatowym, gdzie dyskutuje się o wierszach, nawet nad nimi "się pastwi", jak to nazywasz, a nie czatem towarzyskim):
Jeśli wiersz sie nie podoba wystarczy krotko :nie w moim guście, nie moja poetyka, albo wiersz ominąć łukiem i zbyć milczeniem.
Ostatnio tekst autorki skomentowałem krótko, w trzech słowach, wg powyższych wytycznych. Otrzymałem odpowiedź:
Wojciechu, dziękuję za tak dogłębny, merytoryczny, a więc niezwykle cenny dla mnie komentarz. Wszystkie Twoje uwagi wzięłam sobie głęboko do serca. Jeszcze raz dziękuję za zainteresowanie i okazaną mi pomoc. Z wyrazami szacunku
Więc tym razem było dłużej, bardziej dogłębnie. Podobno volenti non fit iniuria - chcącemu nie dzieje się krzywda.
A w sposób bzdurny komentować wciąż można? - np. pod knotem znajomego: "BARDZO mi się podoba, BARDZO!".
Jeśli chodzi o pana o nicku Szpilowyhajama, którego nie po raz pierwszy atakujesz personalnie, to nie znam człowieka i jego biografii. Natomiast mam prawo zgodzić się z niektórymi jego opiniami, które uważam za trafne.
Pozdrawiam |
dnia 26.07.2010 22:30
Wojtku nie żartuj !!! To staje się mało zabawne.Powtarzasz nudną mantrę. Do upojenia. Jakie wytyczne? Atak personalny? Padło jakieś nazwisko?Nigdy nie atakowałem owego Pana, sam urbi et orbi z dumą ogłosił ,że jest absolwentem owej uczelni , a ową insynuację o Irdze wysnuł w kontekście słynnej antysemickiej awantury pod jednym z wierszy znanego poety. Wyrywanie tekstu z kontekstu to chyba jakaś nowa specjalność.
Skończmy te jałową dyskusję.
Nie ma sensu bić piany.
Pozdrawiam :):)
Dobranoc. |
dnia 26.07.2010 23:10
nawet widze to miejsce
znam je
juz tam bylem,
a moze sie tylko snilo...
pozdrowka |
dnia 26.07.2010 23:41
Jotku - czy tylko nazwisko może być obiektem ataku personalnego, nick już nie? To Ty teraz chyba żartujesz :) Z kontekstu nic nie wyrywam, wypowiedź Szpilowego cytowałem w całości. Nie pochodzi ze "słynnej antysemickiej awantury", zresztą nie czytałem nawet słupka pod wierszem wspomnianego (znanego?) poety, ale nie chciałbym pozostawać tu w kontekście tamtejszej wymiany zdań, dlatego muszę sprostować: jest z wątku "niezykła książka".
http://www.poezja-polska.pl/fusion/forum/viewthread.php?forum_id=20&thread_id=1201&pid=23482#post_234
Pozdrawiam również :) |
dnia 27.07.2010 04:41
Pośpiech jest złym doradcą, więc cierpliwie czekałam.
Proszę wybaczyć szanowna Moderacjo, ponieważ nie reagujecie na moje prośby na priv, jestem zmuszona napisać tutaj, gdzie sprawa zaistniała.
Otóż, nie życzę sobie aby komentatorzy / w tym przypadku Jotek / zwracał się do mnie takim tonem-obrażając mnie, co idzie za tym, że jego komentarz nie odnosi się do wiersza.
Uważam, że jest to osobista/personalna wycieczka nie mająca związku z powyższym, jałowym tforkiem/obrazeczkiem.
Jotek, już raz mnie obraził pod wierszem autorki "poetki z kuchni". Uciekając z podkulonym ogonem, gubiąc po drodze imię i nazwisko. Zastanawiam się, co teraz zostani...:)))) |
dnia 27.07.2010 04:42
*zostanie z jego nicku |
dnia 27.07.2010 07:28
Wielce Szanowna Pani Barbaro Mazurkiewicz ,chciałbym z pewną taką nieśmiałością zwrócić Szanownej Pani uwagę ,że to jest tekst Autorki (Autorki z dużej litery !!! ) .a wiersz Irgi to nie jałowy tforek/ obrazeczek.A owa dyskusja pod wierszem Poetki z kuchni ( i nie tylko) zaowocowała zbanowaniem Pani na kilka miesięcy, o czym zdaje się Pani zapomniała... To fakty. I tyle.
Jarosław Trześniewski- Jotek. |
dnia 27.07.2010 08:12
*)( (Autorki wielką literą ) |
dnia 27.07.2010 09:52
Szanowni Państwo,
prosimy o skupienie się na komentarzach przede wszystkim w kontekście wiersza. W innym wypadku będziemy zmuszeni interweniować. |
dnia 27.07.2010 11:47
IRGO, piękny to dla mnie wiersz. kawałek prawdziwej poezji. ja znalazłem tu to, czego mi akurat ostatnio brakowało.
w kilku słowach zaczarowałaś piękno, smętkom zapewne ofiarując ostatnią strofę.
heh, serdeczności :) |
dnia 27.07.2010 15:12
Ostatnie wersy są dla mnie. Celna uwaga. Zwłaszcza po przeczytaniu tylu komentarzy. Ja czytam wiersz po swojemu. A ty mi i tak wybaczysz.
nabierasz wody nad
strumieniem spłoszone krople
umykają dłoni
są jak drozd któremu
ucięto kawałek języka
boją się ludzkiej mowy
zwodniczo pachną kwiaty
wiązka chrustu
jak zawsze
gotowa urodzić dym
Tyle mi wystarczy, by zrozumieć; czym jest mowa ludzi, a czym jest śpiew ptaków.
Pozdrawiam serdecznie :) |
dnia 27.07.2010 15:16
ps. troszkę mnie niepokoi ta druga zwrotka, zawahałam się, ale obstawałabym przy l.m. ptaków. choc domyślam się, że Autorka uczyniła taki zabieg świadomie :)
kłaniam się raz jeszcze :) |
dnia 27.07.2010 18:28
Wersja Bożeny z niebanalnym początkiem już do przyjęcia, ja bym się nad tym zastanowiła.
Pozdrawiam :) |
dnia 27.07.2010 19:41
To jest dopiero numerek :D Taka zorganizowana wojna pod Obrazkiem? Nie pod żadnym z niestrawnych zakalców, jakich na PP dużo, a pod wierszem Irgi? Wiersz w stylu i formie charakterystyczny dla poetyki Autorki i raczej nie widać, by zamierzała pisać inaczej, zgodnie z "życzliwymi" poradami ". Obrazek - tytuł adekwatny do treści ukazującej klimat z wietmamskich legend, swoisty styl wietmamskiej poezji, którą Autorka fascynuje się od pewnego czasu / pisze o tym w wątku "niezwykła książka"/. Krótkim, pastelowym ruchem, jak zwykle oszczędnie w słowach podany tekst, pobudza wyobraźnię czytelnika. Jeśli już mam się czepnąć, to bez upojnego dnia, w miksie Bożeny, wyszło dobrze. Nie ma też zwrotu widzę cię, przez co bardziej wyraziście jawi się tytuł, a wiersz nie traci wdzięku.
Pozdrawiam serdecznie :) |
dnia 27.07.2010 23:59
IRGO, napisałaś świetny wiersz:) Nie jest to poklepywanie po plecach. Pozdrawiam serdecznie:)))) |
dnia 28.07.2010 05:55
świeżo i ciekawie - ładny "obrazek":))pozdrawiam |
dnia 28.07.2010 10:44
wiesekupiłam Twojego "pomysła" . Ba, jestem gotowa zadłużyć się i zakupić nawet trzy flaszeczki, A, co mi tam! :))
karnaku, dziękuję za poświęcony czas i Twoją wersję wiersza.
Twój odczyt jest bardzo zbliżony do tego, co zamierzałam osiągnąć. Pozdrawiam serdecznie. Irga |
dnia 28.07.2010 10:46
wiercipięto, dziękuję i pozdrawiam ciepło. Irga
sykomoro, posłuchałam. Warto było. Uśmiechy. Irga |
dnia 28.07.2010 10:53
kropku, dziękuję, że tutaj byłeś. Pozdrawiam serdecznie. Irga
Bożenko, cieszę się, że tak wnikliwie poczytałaś wiersz. Bardzo mi się podoba Twoja wersja. Dziękuję za podpowiedzi. Serdeczności. Irga |
dnia 28.07.2010 11:32
nieza, dziękuję za odwiedziny i sugestie. Przemyślę sobie. Pozdrawiam serdecznie. Irga
ELU, jestem Ci wdzięczna za obiektywizm. Sprawiłaś mi radość swoim wpisem. Dwuwersu :
zwodniczo pachną kwiaty
upojny dzień uzyłam dla podkreślenia sielankowości obrazka, który ze względu na uwarunkowania nie może takim być. Zewsząd czyha niebezpieczeństwo, stąd obecność wiązki chrustu, którą można w każdej chwili podpalić. Błękitny dym jest ostrzeżeniem. Drozd, któremu odcięto kawałek języka "mówi", ale przecież nie rozumie ludzkiej mowy. Boi się, uwięziony w klatce- umiera. Wietnamczycy też nie rozumieli języka najźdźców, bali się. Otoczeni przez wroga i oni znajdowali się w swojego rodzaju klatce. Zawsze gotowi do ucieczki, zawsze gotowi do odparcia ataku. Taki to sielski obrazek namalowałam. Cieszę się ELU, że przekaz dotarł do Ciebie.
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. Irga |
dnia 28.07.2010 11:35
Jerzy.A.B, bardzo Ci dziękuję. Serdeczności. Irga
Polu45, cieszę się, że mój obrazek przypadł Ci do gustu. Pozdrawiam ciepło. Irga |
dnia 28.07.2010 12:26
rodi, serdecznie dziękuję za odwiedziny i dobre słowo. Pozdrawiam. Irga. |
dnia 28.07.2010 13:05
Drozdy od starożytności służyły jako pożywienie, jak i jako ptakami śpiewającymi w klatkach, jakoś dobrze znoszą niewolę, a i uczyć się mówić w odróżnieniu od innych ptaków nie bardzo chciały, nie mówiąc o tym, że są raczej za małe na to (żeby im ucinać języki i do tego uczyć), ale nawet jeśli, kiedyś ktoś, to trudno byłoby raczej akurat drozda skojarzyć z czymkolwiek wietnamskiego. Poza tym ciekawe jak miałyby się uczyć mówić skoro podobno " Boi się, uwięziony w klatce- umiera." coś znowu nie tak z logiką. Poza tym na ogół ptaki, które uczą się mówić ani się człowieka nie boją, ani nie umierają w niewoli, a wręcz przeciwnie najczęściej uczą się żyć z właścicielem, przywiązują się do niego i nawet bardzo często żyją poza klatką, siadają na ramieniu, przychodzą do ręki, przymilają się i ani myślą opuścić dom, który ich wychował, nawet do tego zachęcone (tak jak i gołębie, ale to osobny temat) wracają. Owszem drozd na wolności nauczył się bać ręki człowieka, od wieków znajdował się na jego stoły jako potrawa i coraz trudniej go złapać w pułapce, jednakże drozdów jest bardzo dużo na świecie (z pominięciem Wietnamu) dlatego na ogół nie znajduje się pod ochroną. |
dnia 28.07.2010 13:13
Wiersz w stylu i formie charakterystyczny dla poetyki Autorki i raczej nie widać, by zamierzała pisać inaczej.
Nie sposób się nie zgodzić z Elą Tylendą. Można jedynie dyskutować, czy palmę pierwszeństwa w tym przypadku powinny dzierżyć kiczowate i grafomańskie zwodniczo pachnące kwiaty, czy też bzdurny fragment z drozdem. |
dnia 28.07.2010 13:27
Kwiaty zawsze pachną zwodniczo, nie wiadomo co prawda do czego zwodzą ani w jakim celu, ale zwodzą zdecydowanie, a może wodzą? na pokuszenie? coś mi się w kalkach pomieszało. |
dnia 28.07.2010 14:42
Oj, Wojtku, Wojtku, przytoczone przez Ciebie moje zdanie z komentarza, ma inne znaczenie niż sugerujesz i nie kończy się kropką po inaczej...Zmienia to sens wypowiedzi. Myślę, że bardzo wyraźnie i jasno protestujesz pod tym wierszem, a Twoje komentarze przydałyby się z dobrym skutkiem (tak myślę) pod niejednym UTWOREM na tym portalu. Z przeproszeniem - coś się tak przypiął do Irgi?
Pozdrawiam |
dnia 28.07.2010 15:04
Elu,
rzeczywiście, powinienem wypowiedź zakończyć (...) lub podać całe zdanie: Wiersz w stylu i formie charakterystyczny dla poetyki Autorki i raczej nie widać, by zamierzała pisać inaczej, zgodnie z "życzliwymi" poradami ". Sens wypowiedzi jest ten sam, pominąłem jedynie komentarz do komentarzy nazywanych "życzliwymi poradami".
A teraz już wiem, jakie ma znaczenie w Twoim komentarzu :) Dlatego uściślę: nie sposób się nie zgodzić z przytoczonym fragmentem wypowiedzi Eli Tylendy.
Zauważ też, że np. Christos Kargas dogłębnie wykazał niespójność logiczną fragmentu tekstu (chodzi oczywiście o drozda), który zniechęci do lektury inteligentnego czytelnika. Gdyby to był mój wiersz, za wskazanie kiksu byłbym wdzięczny komentatorowi, na pewno nie nazwałbym tego "życzliwą poradą".
Czy się przypiąłem do Irgi? Chyba nie - przecież nie wymieniliśmy nawet zdania w tym słupku. Podejmuję jedynie próbę dyskusji o tekście. |
dnia 28.07.2010 15:11
popr.: który zniechęci do lektury --> który może zniechęcić do lektury |
|
 |