|
Codziennie budziłem się
bogatszy o jeden sen,
codziennie przybywał mi jakiś zwid.
Zapomnieć chciałem co złe,
dobre gdzieś rozmyło się,
a co zostało, to żal a nawet wstyd.
W realiach także bez zmian,
szkic jakiś, niepewny plan...
Czy zdążę z tym, co dziś ma dotrzeć tam,
gdzie jest spełnienie, gdzie fart,
gdzie nawet żart coś jest wart;
a ten egzamin - bez not - zaliczą nam.
Komu potrzebne to co nieprzyjemne?
Czy warto zagłębiać się tak -
w detalach, w szczegółach,
w zasadach, w regułach...
W tym co jest, i czego brak.
Wracać to tracić lub trwać;
niepoznanego się bać,
cóż, każda z otwartych spraw swą ma moc.
Nie liczę na żadną z ulg,
nie straszny mi żaden ból...
Grać nie chcę nie swoich ról. Tylko to!
Dodane przez zalesianin1
dnia 07.08.2010 10:59 ˇ
4 Komentarzy ·
734 Czytań ·
|