|
Wisi głową w dół spuszczony, uśmiecha się do swej duszy,
albo odwróconej sosny, i nic go stamtąd nie ruszy...
po stracie oka za jeden łyk wody ze studni wiedzy,
z swą włócznią w piersi powtarza, na głos aż słychać zza miedzy,
półtora tuzina pieśni, magicznych run dwa tuziny,
by poznać tok ludzkich myśli nie znając własnych przyczyny.
by pojąć świat, który stworzył, a który w dziewięć się mnoży,
by spaść na głowę Wszechojca, na jego majestat boży,
gdzie rzeki mlekiem i miodem skaldów niedługo popłyną,
gdy wąż zamienił się w orła i z głową z wysiłku siną
tuż po dotarciu na miejsce wyrzucał ciężar do dzbanów,
niszczyciel przerażający, dawca zwycięstwa, pan panów!
Lecz wisi parę drzew dalej straceniec życia, przegrany,
w pozycji całkiem odwrotnej, w dal przez walkirie wysłany,
bo poległ on w boju życia, wierności swojemu bogu,
co chytrooki lecz ślepy, bo poroniony w połogu,
ten to wydaje się bardziej podobny Zbawicielowi,
niż bożek krainy lodów, spieszący ku odmętowi,
który gdy zejdzie już z drzewa to przed nim odprawi modły,
bo może Bóg się powiesił nim go gwóźdź, strzała,przebodły
oddając władzę nad światem temu co wisieć nie boi
się żyjąc wciąż z głową w dole- jak władca wisi- świat stoi
Dodane przez marylka458
dnia 19.09.2010 09:45 ˇ
6 Komentarzy ·
409 Czytań ·
|