dnia 03.10.2010 08:56
Irgo: gdybyś opisała to tak, jak na pocztówce, którą się bardzo bliskim wysyła, byłoby ciekawsze.
A tak, to nic tu nie ma, co by zatrzymało.
Słowa, słowa, słowa
kapią, jak...
Nie ma tytułu, nie ma puenty
nie ma nastroju, nie ma historii.
Ale nie ma sprawy: Ty piszesz - ja nie czytam.
:)
Pozdrowienia! |
dnia 03.10.2010 09:07
No ładnie wykręcasz się wierszem, ale spróbuję jeszcze raz namówić Cię, a póki co pozdrawiam ciepłojesiennie :)
Idziemy?
jesiennej ciszy song mglisty
wiatr gra na cytrach gałęzi
w baletkach z materii liściastej,
ostatnie tchnienia uwięził
nie żegnaj ich jednak z żalem
spójrz tylko, spadają gdzie trzeba
wszystkie, gdy umrą to lecą
do kałużowego nieba |
dnia 03.10.2010 09:21
Ej, nie przywołuj mi tu deszczu!!! słońce świeci :)
klimatycznie, najbardziej uwiodłaś mnie przedostatnią.
a może ten wąż? tak działa na wyobraźnię :) |
dnia 03.10.2010 09:49
Nieładnie, Alicjo.
Znaczy: bardzo ładnie, ale nie ładnie, że tutaj.
Przecież teraz tak różnice wrzeszczą, że aż! |
dnia 03.10.2010 09:59
olszyc - Irga mnie wierszem, to się odwdzięczam, nagrzeszyłam?
Nie chciałam :( |
dnia 03.10.2010 10:49
jest wiersz. smutny jesiennym deszczem i wiatrem, zagłuszającymi ciepło, słońce i żwirową alejkę. nastrój peelki podejmuję jako zachętę, by nawet w ten czas sterować ku pogodzie jaka w nas, choćby była tylko pamięcią przecież nieodległego jeszcze lata,
pozdrawiam serdecznie :) |
dnia 03.10.2010 11:16
Jesienny Pan odwiedza parki
laską strąca liście, spłukuje
deszczem alejki i sprawdza
wiewiórkom spiżarnie
pozdrawiam |
dnia 03.10.2010 12:04
Irga, przypomnij sobie
pamiętasz była jesień, pokój nr 8
staruszek portier tak chątnie dawał klucz
nie zamykał bramy, przed nami :)
hej |
dnia 03.10.2010 12:23
Witam
pozornie wszędobylska już jesień. ale tylko pozornie. dla tego wiersza jak myślę zasadniczym jest pytanie, które sprytnie IRGA przed nami ukrywa - dlaczego peel(a) broni się przed pójściem do parku, co jest przyczyną tak silnej obrony przed czymś co za zwyczaj kojarzy się z przyjemnością. deszcz? zbyt banalny powód wobec tak silnej instynktownej samoobrony. trauma, o której nie chce powiedzieć, nie chce przywoływać złych wspomnień?. nawet straszenie, rodzaj groźby w ostatnich wersach nie jest w stanie zmienić decyzji peeli(a). również sprytnie nie wskazujesz żadnego powodu, każesz nam samym rozwiązać tą zagadkę. pewnie metodą podstawiania, ale to niech już każdy czytelnik uczyni sam.
pozdrawiam |
dnia 03.10.2010 12:25
Tak, chyba ten wąż działa na wyobraźnię i zamykana brama też.Z deszczem, strąconymi liśćmi i zmierzchem nie tylko klimat, ale i symbol się pojawia. Nie dziwię się, że peelka nie chce do parku:)))
Pozdrawiam serdecznie. |
dnia 03.10.2010 12:46
Się kajam:
uciekły wiewiórki
zostały nastroszone wróble
i wieszcz ociekający deszczem
nie chcę do parku
Sam mawiałem, że nie gram w gry o nieznanych regułach.
Czasem chwilka zejdzie, zanim się zrozumie o co chodzi.
Zeszła - i wiersz gada, jak diabli wszyscy.
Dobrze jest dwa razy czytać.
Pozdrowienia! |
dnia 03.10.2010 14:05
olszyc, pozwól, że zacytuję : Ale nie ma sprawy: Ty piszesz - ja nie czytam.. Skoro nie czytałeś...
Pozdrawiam. Irga
Alicjo, dziękuję za wizytę. I nie krępuj się, możesz wkleić kolejny swój wiersz. Zobacz, jak się spodobał :) Ja również: póki co pozdrawiam ciepłojesiennie :) Irga |
dnia 03.10.2010 14:10
Bożenko, dzięki za wizytę. Oczywiście, że i tak świeci. Serdeczności. Irga
kropku, zaraz tam smutny. Wiadomo, że wszystko zawsze zmierza ku pogodzie. Pozdrawiam serdecznie. Irga |
dnia 03.10.2010 14:15
sterany, dziękuję za poczytanie. Tak to jest z tymi jesiennymi. Pozdrawiam ciepło. Irga
wiese, dobrze, że mi przypomniałeś. Widocznie coś mi się pomieszało. Ale sam rozumiesz, wszystkiemu winna pogoda. O! Irga |
dnia 03.10.2010 14:18
karnaku, jedynie metodą podstawiania. Dziękuję. Serdeczności. Irga
Janeczko, czy Ty zawsze musisz być taka dociekliwa? Serdeczności. Irga |
dnia 03.10.2010 17:55
ja przeczytalam Twoj wiersz z przyjemnoscia, moze dlatego ze zrozumialam jego nastroj, czy tez nastroj peelki? pozdrawiam |
dnia 03.10.2010 19:00
marniutko tutaj, powtarzalnie i banalnie.... miejscami nawet sens ucieka...
typowa "połezja" pamietnikowo-blogowa.
sorry, nie dla mnie takie teksty.
pozdrawiam, kukor |
dnia 03.10.2010 19:15
Zarąbiaszczo jest:))) I pada. Ma padać - bo co to za jesień bez dżdżu?
Nie każdy sobie zdaje sprawę z milczącego Mozarta. Jednak wyraźnie słychać chopinowskie jedno preludium. Tym bardziej, że na czasie. Ja bym nie odrzucał tego parku. Bo kałuże można jednak ominąć. Więcej ich pod wierszem niż w wierszu (i parkach). Z tym prawie nie wieje bym też podyskutował. Lecz ja jestem z drugiej strony lustra; w sensie, że ma dąć. Nie żeby od razu urywało głowy. kaptury niech jeno podnosi. Sporo nadobnych liczek odsłaniając. Nadobnych wierszy natomiast jesienią pachnących brak permanentny. Dobrze, że oną lukę wypełniłaś Irgo.
Wiersz nie wysilony pod publiczkę, świadczący o przeżywaniu pory, mający nastrój "kominkowy" . Świadczący o przeżywaniu poezji. Na salony i pod strzechy. Odcinający się od poezji dla poetów. Bo czyż znamy malarzy malujących swe obrazy dla innych malarzy? |
dnia 03.10.2010 19:38
Irgo, ja bym bardzo chętnie zobaczył coś nowego, świeżego, napisanego własnym językiem. Wiersz, który czytałbym po raz pierwszy. Tu mamy bardzo bladą kalkę, 348954 klon wiersza o jesieni, który co roku o tej porze oblepia serwery.
Pozdrawiam |
dnia 03.10.2010 20:15
Irgo , pięknie uchwyciłaś klimat mojego ukochanego Ogrodu Oliwskiego.Nie odbieram tego wiersza jako klonu o jesieni, "pada"- padać może wiosną, latem i jesienią.A tu Edeński Ogród. Wąż kusi . I żal kiedy pada nie słychać Mozarta .
Bardzo dobry wiersz.
Pozdrawiam serdecznie:):) |
dnia 03.10.2010 20:15
Wiersz zawiera wszystko, obraz, dźwięk, rytm, frazy płyną lekko, a treść- ukryta w tak prosty sposób, że trudno ją uchwycić, tropy niby jesienne, a znaczą całe życie, zakończenie zaskakujące, z wieloznaczącą bramą. "Szum mnie nie przekona" Oto złota maksyma.
JBZ. |
dnia 03.10.2010 20:38
Jarosławie - tak, tak :) szczególnie wiosną zamęt czynią strącone liście (a w takim razie festiwal Mozartiana ma miejsce gdzieś pod koniec zimy, skoro podmiot liryczny zauważa: nie słychać Mozarta - chociaż to drugie oczywiście niczego nie dowodzi, bo jak zauważył kukor, sensu w tym tekście brak, peel plecie, co mu ślina na język przyniesie:
ożył jedynie wodospad - skoro pada deszcz i "ożywa" wodospad, to "ożywa" także potok, pomijając pojawianie się strużek w alejkach itd. |
dnia 03.10.2010 20:55
Jotek- ja tu nie widzę Ogrodu Oliwskiego, raczej zdrojowy park w Mariańskich Łaźniach. Onegdaj słuchając utworów Mozarta odebrałem F. Lista, padał śnieg na przemian z deszczem a było lato, wpadłem nawet na pomysł aby spotkać w alejce nad stawem
samego Chopina. I spotkałem, bo taki to mój przywilej poety.
JBZ. |
dnia 03.10.2010 20:55
uciekły wiewiórki
zostały wróble i nastroszony wieszcz
pod murkiem
ociekający deszczem
ja też
do parku nie chcę
z dachu altanki ścieka ona
kap kap nie słychać Mozarta
ożył jedynie wodospad
szum mnie nie przekona
że tu właśnie warto
zostać
pałacowe rynny wszczęły lament
zamęt
czynią strącone liście
a w alejkach same kałuże
mgliste
o mosiężnym wężu nie mów dłużej
że pełza w trawie
i nie wieje prawie
nie kuś mnie zmierzchem
straszysz jeszcze
stróżem zamykającym bramę
podobnym albo tym samym
Przepraszam za ingerencję. |
dnia 03.10.2010 21:09
IRGO, tajemniczy ten opór przed pójściem do parku...Czasami tam panowie pokazują węże - wiem, bo widziałam...
/Wybacz, żartuję, ale jestem po lekturze wiersza Smoka i wszystko kojarzy mi się z komentarzem kukora... /
Teraz serio: jest nastrojowo, jesiennie - podoba mi się.
Pozdrawiam serdecznie - Ruth. |
dnia 03.10.2010 21:18
Wojciechu ,przynajmniej się zgadzasz na początku powtarzając tak, tak , jak wiesz, mamy teraz taki melanż pór roku , a Mozartiana najlepsze są do słuchania zimą właśnie.W Mariańskich Łaźniach i termach Karakalli .W Ogrodzie Oliwnym i nad rzeką Ukajali.Wszędzie można spotkać Mozarta ,Liszta , Chopina i wielu innych- to rzecz wyobraźni . Wodospady zamierają i ożywają. Nawet w deszczu.
DNA śliny podlega również wiwisekcji i badaniu.Może tam jakieś wirusy .Możetsja byt.
[i]Prapadajut tonkije sliozy .Ostajetsja goriecz i slawa i dym[/i]... |
dnia 03.10.2010 21:33
Jest nastrój, enigma, rozmowa - łagodna.
Dziękuję, Irgo. |
dnia 03.10.2010 21:41
Jarku - to nie wiesz, kiedy w Twoim ukochanym Ogrodzie Oliwskim odbywa się festiwal Mozartiana? W wierszu peelka zauważa nie słychać Mozarta - logika wskazywałaby, że jest po festiwalu i raczej nie jest to kwestia wielu miesięcy, bo wówczas uwaga taka nie miałaby sensu (vide moja wcześniejsza wypowiedź - jestem w tym miejscu ostrożny, bo niekonieczne wszystkie uwagi podmiotu są sensowne).
pałacowe rynny wszczęły lament
że zamęt czynią strącone liście
To zdaje się potwierdzać wcześniejsze przypuszczenia.
A wyobraźnia to rzecz bardzo ważna, zgadzam się :) Można umiejscowić lotnisko O'Hare w Nowym Jorku, przerobić entomologa na etymologa, widzieć przepis mówiący o 44 wersach itd. Przekonałeś mnie w tym momencie :) Nie mam już wątpliwości. Pasewicz stwierdził, że do napisania wiersza potrzebna jest logika i składnia - właśnie przestałem się z tym stwierdzeniem zgadzać. |
dnia 03.10.2010 21:53
A że ta jesień odmalowano blado, mało wyraziście, nieumiejętnie, to już inna sprawa. |
dnia 03.10.2010 21:54
nie słychać Mozarta - w sumie mogło by być nie słychać jeszcze Mozarta. Lecz to jest już w domyśle. Może dlatego następuje dalej szum mnie nie przekona co oznaczałoby wiadomo co. Może obraz jesiennego parku jak najbardziej piękny nie zastąpi Mozartiany? Wcześniej:ożył jedynie wodospad - by to tłumaczył . Tak jak ja czekałem na kolejną edycję konkursu chopinowskiego:) Ale to już musi wyjaśnić Autorka:) |
dnia 03.10.2010 22:56
Artemidionisie - wierzę Panom na słowo :) Wiosna, lato, zima. Wierzę, że zimą wiatr strąca liście, chociażby nawet nad Ukajali, o której wspomina Jarosław (wierzę mu nawet, że ślina ma DNA i na tymże DNA można przeprowadzać wiwisekcję - zabieg operacyjny wykonywany na żywym zwierzęciu w celach badawczych) Wklejony tekst to wprawdzie niby tylko obrazek- tak mi się przynajmniej początkowo wydawało - ale jakże plastycznie namalowany, wszystkie pory roku na raz. Wspominał Pan o malarstwie - otóż na płótnach dawnych mistrzów można dziś zdiagnozować choroby, które trapiły modeli. Wiersz Irgi przewyższa te arcydzieła - jest tu dosłownie wszystko na raz. Wierzę nawet, że peelka wiosną, dopiero po 7-8 miesiącach po festiwalu Mozartiana doznaje iluminacji nie słychać Mozarta. I byłem w błędzie podejrzewając nonsensowność tego wersu - myślałem bowiem omylnie, że peelka, za przeproszeniem, pitoli od rzeczy, bo wszystko wskazuje na jesień w pełni, a festiwal skończył się pod koniec sierpnia, że ma nieco"opóźniony zapłon", skoro zauważa, że Mozarta nie słychać.
Byłem w błędzie. Tak, wyborny to poem. Przyznaję. |
dnia 04.10.2010 00:10
obrazowy :))
koncowka zaskakujaca i dobrze :)) |
dnia 04.10.2010 04:38
IRGO, pięknie i nastrojowo, Twoje rozpoznawalne po pierwszych wersach klimaty i ta dusza, która próbuje się gdzieś chować, ale jest, pachnąca jesienią, opisaną niebanalnie.
Pozdrawiam sedrcznie, Idzi |
dnia 04.10.2010 05:12
winter, dziękuję i pozdrawiam bardzo serdecznie. Irga
artemidionisie, serdecznie dziękuję za pochylenie się nad wierszem. Pozdrawiam. Irga |
dnia 04.10.2010 05:20
Jarku, bardzo dziękuję za miły komentarz. pozdrawiam. Irga
Jerzy, niezmiernie ważny jest dla mnie Twój komentarz. Dziękuję i pozdrawiam. Serdeczności. Irga |
dnia 04.10.2010 05:24
gammelu g., podoba mi się! Bardzo Ci dziękuję. pozdrawiam serdecznie. Irga
Ruth, dziękuję Ci bardzo za komentarz. Serdeczności. Irga |
dnia 04.10.2010 05:28
Kocie, uchwyciłeś to, na czym mi zależało. Dziękuję. Serdeczności. Irga
Madoo, ale się cieszę. Pozdrawiam ciepło. Irga |
dnia 04.10.2010 05:52
kukorze, Wojciechu, pozdrawiam Was obu: razem i każdego z osobna. To takie miłe. I ta pewność, że będziecie trwać przy mnie zawsze, zawsze. Pa, wielbiciele mojego talentu. Pa! Irga |
dnia 04.10.2010 06:29
"Kap, kap..." obrazek za obrazkiem. "Nie kuś", "nie strasz", "że stróż zamyka bramę". Taka jest powinność "stróżów". |
dnia 04.10.2010 06:49
piszesz bardzo delikatnie, wychwycasz nieuchwytne. nie każdy musi ani się tym Twoim pisaniem zachwycać, ani czuć, ani rozumieć.
przeczytałam tutaj całe mnóstwo wierszy dobrych, nawet budzących zachwyt, a w pamięci zostało mi: każde miejsce to tutaj, Janinowa tożsamość, kobiety znad.. i a w wiartlu już zora zaranna.
zapewne zebrałoby się tego więcej. był wiersz JBZ, który mnie totalnie zachwycił. ale pierwsze skojarzenia z pp, zawsze idą w to, co wyżej.
ten też ma swój niepowtarzalny urok. szum mnie nie przekona. dopracować zapewne warto.
serdecznie |
dnia 04.10.2010 08:25
kazimierzu1, serdecznie dziekuję za wizytę i komnetarz. pozdrawiam. Irga
JagodO, bardzo dziękuję za komentarz. Gdyby wszystkim podobało się to samo, byłoby to troszkę dziwne... tylko wiesz, nie zawsze odpowiada mi sposób przekonywania o swoich racjach. Tylko tyle. Serdeczności. Irga |
dnia 04.10.2010 08:34
IRGA
zgadzam się z Tobą w 100%.
pisz. po prostu pisz. bo robisz to naprawdę wyjątkowo.
Srebna - uwielbiam ją :) |
dnia 04.10.2010 09:41
IRGO, zdecydowanie biorę i wieszam na ścianie :) Pozdrawiam serdecznie :) |
dnia 04.10.2010 10:56
Papirusie, cieszę się i jestem dumna. Serdeczności. Irga |
dnia 04.10.2010 11:21
Nieświadome nawiązanie do wiersza Idzio, Miasto marzeń.
Bohater przed emigracją. Ukłon |
dnia 04.10.2010 12:46
Oba przeczytałam z przyjemnością - pozdrawiam serdecznie |
dnia 04.10.2010 12:48
ach jeszcze jedno - umówiliście się z Idzim na wiewiórki i wróble? :):):)
Taki żarcik z mojej strony:) |
dnia 04.10.2010 13:45
Bywa tak
http://www.youtube.com/watch?v=TD2HKM7mN1s
a chwilę później tak:
http://www.youtube.com/watch?v=PEKSiAJ23Fw |
dnia 04.10.2010 18:39
Oxie, dostrzegłaś podobieństwa? Ależ to miłe. Cieszę się wobec tego, że "spotkałam" autora, który podobnie jak ja odbiera świat. Dziękuję za komentarz. Serdeczności. Irga
ALUTKO, no pewno, że się umówiliśmy ;) Serdeczności. Irga |
dnia 04.10.2010 18:41
sykomoro, dziękuję za prezent. Zasłuchałam się. Serdeczności. Irga |
dnia 05.10.2010 19:47
Milo było poczytać ten tekst choć niewiele w nim dla siebie znalazłem. |
dnia 06.10.2010 14:34
Panie Wojciechu proponuję dyskusję na temat postrzegania i odbioru poezji przenieść na forum. Postaram się w ciągu dwóch tygodni co nieco wysmażyć na ten temat. Mając "za pazuchą" już wesele dziecka, konkurs chopinowski w duszy i warsztaty lokalne na głowie nie jestem na dzień dzisiejszy sprostać Panu.
P.S. Trwa XVI Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im.Fryderyka Chopina, a ja już boleję nad tym, że się skończy lada dzień i nie będę już słyszał Chopina. Czyli za parę dni jeszcze nie będę słyszał Chopina!
Dlatego podtrzymuję swoją wersję. Sprzeciw odrzucony.
Wyrażenie peelka pitoli od rzeczy nawet za przeproszeniem nie uchodzi - sorki za tę dygresję.
Irgo - przepraszam, że pod Twoim wierszem. |
dnia 07.10.2010 10:01
IRGO
nie rozumiem jak wiersz Twoj mozna odbierac jako kalke
to tak samo jakby kazda pore roku oskarzac, za podobienstwa sprzed 12 miesiecy
niektore tematy po prostu nie przemina ...
pamietaj, ze zawsze, gdy pada mozna zlapac taksowke ;>
w niej jakos milej przez kaluze
pozdrawiam serdecznie
;> |
dnia 08.10.2010 08:37
artemidionisie, słowa 'pitoli' , "opóźniony zapłon" - to tylko drobne przykłady ...
Pozdrawiam. Irga
rodi, serdecznie dziękuję za odwiedziny i pozostawione slowo. Pozdrawiam. Irga |
dnia 08.10.2010 11:35
P. IRGO - inny drobny przykład to
Niech się ZAMKNIE! - to oczywiście tylko wyimek, tym razem nie zacytuję w całości Pani słów.
P. rodi - jeśli Pan będzie czytał poezję i o poezji, to z czasem Pan być może zrozumie. Jeszcze nie teraz.
P. Artemidionisie - już kilkakrotnie miałem okazję przeczytać "próbki" Pańskich przemyśleń na temat poezji. Np. To kolejny wiersz świadczący dobitnie o luce istniejącej między poezją klasyczną, a współczesną. Daruje Pan, ale się uśmiecham do monitora, zerkając na zacytowany fragment :) I ośmielam się wątpić, że w ciągu dwóch tygodni nadrobi Pan zaległości z historii literatury. Niemniej życzę powodzenia.
Pozdrawiam |
dnia 08.10.2010 12:03
Bo w rzekomej, jak Pan to ujął, luce istniejącej między poezją klasyczną, a współczesną sporo się działo.
Podejrzewam również, że Pańskie przemyślenia na temat postrzegania i odbioru poezji były już wielokrotnie przez innych na forach internetowych artykułowane, także na PP. Nie wiem, czy warto powielać. I po raz kolejny tłumaczyć kwestie oczywiste. |
dnia 09.10.2010 05:31
Och... Panie Wojciechu obaj jesteśmy świadomi; Pan swojej wielkości - ja swego amatorstwa. Niech Pan się nadal ośmiela. Nawet gdyby trzeba było nadrabiać jakieś zaległości, to przecież łatwiej jest nadrobić te z zakresu wiedzy niż braku kultury. I to też są kwestie oczywiste. Może to być również sprawa umiejscowienia drzewa genealogicznego w lesie społeczeństwa.
I niech Pan nie feruje wyroków młodzieńcze.
Nie tylko to co Pan nazwie poezją jest poezją.
Ten wiersz Irgi jest. |
dnia 10.10.2010 15:47
wiadomo, ze mozna "wykuc na blache" historie literatury, gramatyke, regulki, definicje, wszystkie zasady pisania
wiedziec co jest poprawnie skonstruowane
jak utwor powinien wygladac w danej formie
i mozna nawet pisac wedlug tych regul
i bedzie to poprawne
ale co z tego, jezeli zamiast serca wklada sie w utwor kolejna definicje
odbiorca bedzie mial problemy, zeby "poczuc" utwor
niechby nawet zrozumial tresc
nie znajdzie tam duszy
a tu jest...
wszechobecna!
pozdrawiam |