|
horyzonty już wtedy wymieszały się z krzykiem
z pociągu wysiadam jakbym był martwy
przerażony na w pół własnym odbiciem
stoję na peronie uparty rozdarty
nie wiem co zrobić z darowanym życiem
wszystkie ścieżki poszarpał na strzępy
mój rozum
porozdzielał zmysły każdą część nierówno
smakuję życie przez to mało na pozór
zwalniając z kroku zaciskam nieustannie pięści
jak sęp pazur
umrę
niczym rozkładające się drapieżnika ciało
świat rzeczywisty wydawał się prosty
przeciągnięty przez Boga od deski do deski
o dziwo zabrakło mu wyraźnej kreski
gdy kreślił mój żywot
zrobił to krzywo
Dodane przez luna20
dnia 21.02.2011 21:24 ˇ
4 Komentarzy ·
485 Czytań ·
|