poezja polska - serwis internetowy

STRONA GŁÓWNA ˇ REGULAMIN ˇ WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW ˇ IMAK - MAGAZYN VIDEO ˇ AKTUALNOŚCI ˇ FORUM ˇ KSIĘGARNIA "POEZJA"Piątek, 27.01.2023
Nawigacja
STRONA GŁÓWNA

REGULAMIN
POLITYKA PRYWATNOŚCI

PARNAS - POECI - WIERSZE

WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW

KORGO TV

YOUTUBE

WIERSZE /VIDEO/

PIOSENKA POETYCKA /VIDEO/

IMAK - MAGAZYN VIDEO

WOKÓŁ POEZJI /teksty/

WOKÓŁ POEZJI /VIDEO/

RECENZJE UŻYTKOWNIKÓW

KONKURSY 2008/10 (archiwum)

KONKURSY KWARTAŁU 2010 - 2012

-- KONKURS NA WIERSZ -- (IV kwartał 2012)

SUKCESY

GALERIA FOTO

AKTUALNOŚCI

FORUM

CZAT

KSIĘGARNIA "POEZJA"

LINKI

KONTAKT

Szukaj


Wątki na Forum
Najnowsze Wpisy
,, limeryki"
Co to jest poezja?
playlista- niezapomn...
playlista
Ksiądz Jan Twardowski
@pump_upp - best cry...
EKSPERYMENTY
Chimeryków c.d.
slam?
Brak Tematu
Ostatnio dodane Wiersze
spłonąć z miłości
Polowanie na motyla
Ulica apostatów
Deutsche Opposition
Na Dzień Sekretarki
zbieg
stadium przejściowe ...
Od donikąd
Oddział w C
Elektromagnetycznie
Wiersz - tytuł: Poruszenia




Gaszę dźwięki. Czując dopiero ból, odkładam
ostrożnie instrument. Koncert Szopena przetacza się przeze mnie falą;
gdy równam oddech, ogrody za oknem wydają się być płaskie, głuche.

Ciszę na schodach płoszy nagle "Preludium deszczowe",
niosąc myśli ku Valldemossie - miasteczku o dachach stłoczonych
jak pięści w strachu przed zarazą.

Wówczas zima też była deszczowa, pustka klasztoru wysklepiona,
biała jak marzenia, gdy przyjęła dwoje tułaczy i zawilgotniałe w korytarzach;
dźwięki i kaszel.

W tamtych dniach, George już wiedziała , że (On) tworzy na granicy światów,
jak w obłędzie,
i dopiero wiosenny rejs, miał na powrót wykołysać im spokój
i miski z krwią, płynną jak data końca.

Teraz w zamyśleniu otwieram okno, lecz krople, ścięte nagłym mrozem,
matowieją soplami.



Dodane przez Dagny dnia 23.01.2023 00:00 ˇ 25 Komentarzy · 374 Czytań · Drukuj
Komentarze
Kazimiera Szczykutowicz dnia 23.01.2023 07:22
Podobają mi się te opisane w zwrotkach momenty. Natomiast - "miski z krwią" są oderwane (moim zdaniem) od dość spokojnej atmosfery wiersza.
Dagny dnia 23.01.2023 08:41
Kazimiero:))), jak miło, że zaglądnęłaś pod wiersz, dziękuję :))
Po nieudanym pobycie Fryderyka Szopena i George Sand w Valldemossie na Majorce, w czasie którego stan zdrowia kompozytora uległ drastycznemu pogorszeniu z uwagi na kilka tygodni bez opieki lekarskiej ( w Hiszpanii lekarze mieli obowiązek zgłaszać stwierdzone przypadki suchot nawet pod karą więzienia), w czasie rejsu powrotnego, pisarka odnotowała trzy miski pełne krwi wyplutej przez Fryderyka.
Kiedy o tym przeczytałam, ta informacja mną po prostu wstrząsnęła. Szopen miał bowiem przed sobą jeszcze 10 lat życia pełnego męki.., pozdrawiam serdecznie.
IZa dnia 23.01.2023 09:05
"9-10% masy naszego ciała. Na kilogram średnio przypada ok. 75 ml tego płynu. Zatem dorosły człowiek, którego waga jest przeciętna ma od 4 do 6 litrów krwi w swoim układzie krążenia (mężczyźni zazwyczaj mają ok 1 litr więcej krwi niż kobiety)."
Trzy miski pełne krwi to już żadnych 10 lat by nie przeżył.........chyba, że to były miseczki do ryżu.

Całość klimatyczna.
Pozdrawiam.
Dagny dnia 23.01.2023 10:11
Izo:)),

dziękuję za odwiedziny; nie wiem jednak czy do wiersza, będącego zapisanym wrażeniem, opartym o notkę sprzed ponad 170 lat ;), należy podchodzić z / mędrca szkiełkiem i okiem/ , (bo w sumie idąc tą logiką można się zastanowić dlaczego : pustka jest / wysklepiona/ no, ale może.. ;))

Jestem natomiast przekonana, że w przypadku gruźlicy Fryderyka mogło chodzić o zabarwioną krwią - plwocinę.
Mogę sobie również wyobrazić, że skoro jeszcze na początku pobytu ( po jedynych odwiedzinach lekarza), George się łudziła, że to nie suchoty, fakt wystąpienia krwawego zabarwienia - po prostu ją nagle przeraził, jak każdego wrażliwego laika. Wówczas użyła dramatycznego sformułowania, które właściwie w wierszu , zostało już tylko powtórzone.., nic więcej. Pozdrawiam i dziękuję.
silva dnia 23.01.2023 15:52
Koncert Szopena przetacza się przeze mnie falą - to dla mnie szczególnie cenne, bo płynące z doświadczenia, a pozostałe wrażenia wiernie oddają atmosferę, którą znamy z filmu Pragnienie miłości. Co do tej dziwnej dyskusji - tam wszystkie miski były napełnione wodą (lało jak z cebra, dach przeciekał i nie tylko dlatego). A na Majorce pozostał jego fortepian, jednak większą popularnością cieszy się corrida... Pozdrawiam.
Dagny dnia 23.01.2023 16:29
Silvo:))), bardzo dziękuję Ci za komentarz i refleksję; a widzisz.. ja filmu nie oglądałam i narazie nie planuję. Nie chciałam sobie odbrązawiać postaci romansidłem, ( zwłaszcza że obsadzony w tej roli aktor, nie przypadał mi do gustu..)🤭.

Chcę Szopena poznać przez muzykę i wspomnienia George S., opisane w książce: Zima na Majorce. Tam zostały wspomniane / miski z krwią / na statku, w drodze powrotnej.
Natomiast, co mnie skłoniło do refleksji, to okoliczności w jakich powstawał utwór ( Preludium deszczowe) który jeszcze brzmi w moim domu ( dziecko gra), obok nokturnu cis- moll i paru innych rzeczy.

Sand, wspomina o dniu, w którym wyprawiła się z synem do Palmy.
W drodze powrotnej, w czasie ulewy obydwoje porzuceni przez woźnicę, wracają bez butów, w niebezpiecznych okolicznościach.
Zastany podczas komponowania - Fryderyk, jest w dziwnym, na wpół irracjonalnym stanie, uważa że tkwi w jeziorze w poszukiwaniu pisarki, a ciężkie krople ( z utworu), spadają mu na pierś. Toną.

Jak potem sama pisała, /wściekał się potem/, gdy utwór nazywano : deszczowym, przyznając jednocześnie, że Szopen inspirację czerpał gdzieś z pogranicza metafizycznej łączności z przyrodą, filtrowanej przez jego geniusz. Ale nie było to nic, / kalkującego/ przyrodę w sensie stricte.

Zainteresowało mnie też zdanie, że : umysł miał odarty z wszelkiej ochrony i taka była cena wielkiego talentu i wycieńczającej choroby.

A PL- ka, ćwiczy tylko zadany akompaniament z nagraniem. Ale wystarczy do wzruszeń. Pozdrawiam serdecznie :)))

A że lało..?, no lało, skoro w biednej mieścinie okna były luksusem, a framugi do nich (przy przeprowadzkach), zabierano ze sobą.
Grain dnia 23.01.2023 17:20
Chłopina muzykę i miłość /za Rilke/ niósł na swojej krwi.
Pozdrawiam.
adaszewski dnia 23.01.2023 19:16
Czytałem wiersz (nie jeden raz zresztą) jakby szedł piękną ścieżką wśród uroczysk. Donikąd nią jednak nie dotarłem. Sądzę, że nie jest to wynikiem wady wiersza, ale wady czytelnika.
Dagny dnia 23.01.2023 20:54
Grain :)), dziękuję bardzo za odwiedziny:)

Sama gra na fortepianie jest szalenie wyczerpująca, a dłonie pianisty( kojarzone stereotypowo jako smukłe, niemal alabastrowe) bardzo, ale to bardzo mocne :)
Dlatego wspominając, ż Szopen grał do końca ( w fazie przedśmiertnej, był znoszony z fotelem na dół, do bawiących się gości, po czym z powrotem wynoszony na górę), współczuję mu tym bardziej, bo niemal umarł na posterunku😔.
Ta miłość o której piszesz, która rozbudza wyobraźnię, nie była dla mnie taka jednoznaczna. Posiłkując się cytatami z samej Sand, można wywnioskować, z jaką trudną i wymagającą relacją miała do czynienia. Cytat z / Zimy na Majorce/:

Nie było duszy szlachetniejszej, delikatniejszej i bardziej bezinteresownej, ani wierniejszej i lojalniejszej w przyjaźni (..); lecz za to niestety trudno o bardziej nierówne usposobienie, kapryśniejszą i pełną urojeń wyobraźnię, drażliwość bardziej podatną na urazy, wymagania serca bardziej niemożliwe do spełnienia.(..)
___________________________
Chopin spotkał w tej dominującej kobiecie anioła i twierdzę zarazem, bo to, że dbając o sprawy egzystencjalne jednocześnie umożliwiała mu skupienie się na twórczości a zarazem prawdziwie(!) inspirowała ( w jej majątku w Nohant, powstały najsłynniejsze dzieła), jest prawdziwym fenomenem.
Wiele jej zawdzięczamy :), pozdrawiam serdecznie :))

Do adaszewski :))
dziękuję za Twój naprawdę miły komentarz:)), no widzisz, jako racjonalista szukasz puenty, sensu, chcesz wiedzieć : po co to wszystko i dokąd?
Ale jako nałogowy pięknoduch, odpowiem, że nie wszystko życiu musi być przypieczętowane kokardką lub wieńcem laurowym i taki jest również ten wiersz - jest bardziej stanem, tęsknotą, pytaniem, wrażeniem.

Dziś rozmawiałyśmy o Szopenie z wieloletnią przyjaciółką. Było to tak intensywne, łącznie z wymianą na szybko kolejnych ciekawych notatek, opracowań , odegraniem walca minutowego ( dowiedziałam się , że we Francji znany był on pod tytułem / Mały piesek / , pełną pasji dyskusją aby na końcu ..zaszlochać, że tak nam geniusz młodo odszedł!!
I wciąż jest to samo, fascynacja połączona z bólem, a my - jak jakiś spóźniony fan club😅 po latach, ufff.
I jaką tutaj chcesz mieć puentę, poza jedną - że muzyka Szopena wciąż pobudza wyobraźnię i ludzką tkliwość, i wciąż jest jej niektórym ..za mało :)), pozdrawiam serdecznie,D.
Gloinnen dnia 23.01.2023 23:49
Tyle już zostało powiedziane o nastroju, klimacie i pięknie muzyki Szopena w poprzednich komentarzach, więc nie będę się już powtarzać po poprzednikach.

Z tego wiersza emanuje ogromna miłość do muzyki, wrażliwość na nią, umiejętność odnajdywania w niej całych obrazów, opowieści... Nie każdy tak potrafi nie tylko wczuć się, ale rozszerzyć odbiór na inne przestrzenie.

Natomiast z czysto technicznego punktu widzenia pokusić można się o kosmetykę tekstu - takie drobiazgi.

"czując dopiero ból" -> "dopiero czując ból"? zastanawiam się, czy tak nie lepiej.

"równam oddech" - raczej mówi się "wyrównuję oddech", ale ta licentia poetica...

"(...) niosąc myśli ku Valldemossie - miasteczku o dachach stłoczonych
jak pięści w strachu przed zarazą." - ten obraz to majstersztyk.

"(...) zawilgotniałe w korytarzach;
dźwięki i kaszel." - zamiast średnika chyba dałabym dwukropek.


"W tamtych dniach, George już wiedziała , że (On) tworzy na granicy światów,
jak w obłędzie,
i dopiero wiosenny rejs, miał na powrót wykołysać im spokój
i miski z krwią, płynną jak data końca."

"jak w obłędzie"/""jak data końca"- te "jaki" w jednej strofie trochę za bardzo wpadają na siebie.
Zresztą z tego "jak w obłędzie" można spokojnie zrezygnować, granica światów mówi zasadniczo wszystko.

Co do puenty, mam podobnie jak adaszewski - wiersz wydaje mi się niedokończony. Po tak mocnych (metaforycznie, emocjonalnie) poprzednich strofach, coda wypada dość nijako.

Pozdrawiam,
Glo.
małgorzata sochoń dnia 24.01.2023 10:46
Mnie nie podoba się za bardzo wejście w wiersz, a też i jego zakończenie.
Wejście masz takie:

Gaszę dźwięki. Czując dopiero ból, odkładam
ostrożnie instrument.

Czytając, zastanawiam się:
- co to jest "dopiero ból"
- jak wyglądałby początek, gdyby przestawić kolejność pokazanych czynności

Np.:

Dopiero czując ból, odkładam instrument. Gaszę dźwięki.

A może jeszcze inaczej zacząć? Np. od słów:

Koncert Szopena przetacza się przeze mnie falą;
gdy równam oddech, ogrody za oknem wydają się być płaskie, głuche.
Odkładam instrument. Gaszę dźwięki.

Mam wrażenie, ze początek wiersza to dopiero szkic. O puencie napiszę za chwilę, w kolejnym komentarzu.
małgorzata sochoń dnia 24.01.2023 11:06
Wiersz, w którym pojawia się "preludium deszczowe", "zawilgocenie", "miski z wodą", kończy się tak:

Teraz w zamyśleniu otwieram okno, lecz krople, ścięte nagłym mrozem,
matowieją soplami.

I jest to całkiem ciekawe! Lecz tez ryzykowne. Bo o jakich kroplach można pomyśleć?
Można pomyśleć, o kroplach zawieszonych w powietrzu, w przestrzeni salonu, w którym ktoś rozmyślał, grał na instrumencie, patrzył na "ogrody za oknem.

Oto otwarcie okna sprowadziło do pokoju mroźne powietrze. I wszystko w nim zamarzło. Jeszcze raz:

Teraz w zamyśleniu otwieram okno, lecz krople, ścięte nagłym mrozem,
matowieją soplami.

Można pomyśleć o soplach zawieszonych dookoła...

I można też pomyśleć o... łzach. I o... soplach z nosa! Zamarznięte sople z nosa (złożone z kropli śluzu wypływającego z nosa podczas płaczu), są pewnie matowe.
Często mówi się także o kimś zakatarzonym, że ma sople pod nosem.
Dzieci bawiące się w chłodne dni, na podwórku - u nich te sople można czasem zobaczyć.

Mnie zaciekawiają te sople, ale też trochę rozbawiają, a tak naprawdę, to nie wiem, dlaczego jest tam, w tej puencie słowo "lecz".

Czy to "lecz" ma oznaczać, że już się nie da płakać, chociaż by się chciało?

Teraz w zamyśleniu otwieram okno, lecz krople, ścięte nagłym mrozem,
matowieją soplami.

"Lecz krople, ścięte nagłym mrozem, matowieją soplami"?

A może łzy mieszają się z soplami (z nosa), które są matowe, nieprzejrzyste? I tracą swoją szlachetność?

Chyba tak.

Szlachetne, przezroczyste, "kryształowe" łzy "matowieją soplami" z nosa...

Czy taka interpretacja puenty jest możliwa? Tak. Dlatego warto się nią jeszcze zająć. Żeby nie było śmiesznie.
Dagny dnia 24.01.2023 12:21
Miła Glo : ))

Baaardzo dziękuję za komentarz, który bardzo mnie ucieszył, ponieważ uważam Twoje uwagi za nader celne(!) i przychylam się praktycznie do wszystkich zmian :))
Choć puenta nie przemówiła ( właściwie brak jest konkretnej, lecz jedynie symbolicznie zaznaczone wrażenie zamyślenia), to powiem, że ma ona swoje osobiste uzasadnienie dla PL- ki, choć przyznaję że na tyle mało uniwersalne dla Czytelnika, że nie warto go wspominać.
(Natomiast zmotywowaliście mnie Obydwoje z adaszewskim, żeby jeszcze tę końcówkę zmienić). Pozdrawiam b. miło i dziękuję:)))

Małgosiu pracowita :))),

i jak Ci nie dziękować za tę szeroko rozpisaną analizę? Do połowy podoba mi się bardzo i jestem zawsze szczerze wzruszona gdy bierzesz pod lupę moje skromne tekściki.
Ale w drugiej połowie , już kolejny raz idziesz w przypadku moich wierszy w kierunku.. płaczu PL- ek i dlatego czas Kochana, aby coś wyjaśnić : jestem ekstrawertczką😅😂 - takie osoby rzadko płaczą, może krzykną, może tupną, ale rozglądają się za ukołysaniem problemów poprzez czynniki zewnętrzne🥹, tak już mam. Stąd łzy i ( i ta dalsza rozbudowana analiza górnych dróg oddechowych ha, ha), nie ma u mnie zastosowania (w tym wierszu ).
Niezwykle natomiast, ucieszyło mnie Twoje pochylenie się nad bladą końcówką.
Wzięłaś ją pod lupę, bo dla mnie jest akurat ważna.
Tak, brzmiał w tym momencie w salonie wspomniany utwór, krople - oczywiście budowały z cząstek jakiś obraz i.. muzyka okazuje się w tym momencie być na tyle delikatna, żeby, nie wystawiać jej po otwarciu okna na działanie temperatury ( na czynniki zewnętrzne )
Pozdrawiam serdecznie i z wdzięcznością :)))
Dagny dnia 24.01.2023 12:25
Małgosiu, wybacz w komentarzu powtórzenie, ale piszę na komórce i nieco w zamieszaniu i przez to nie widzę przekrojowo całego tekstu ;)), pozdrawiam!
małgorzata sochoń dnia 24.01.2023 13:06
Dagny, "matowieć soplami" to to samo, co wysychać suszą, albo czerwienieć słońcem.
Określenie jest nieco wydumane, trzeba się nad nim zastanowić.
Dlaczego rzeka wysycha? Bo woda dotyka rozgrzanego powietrza. Dlaczego skóra czerwienieje? Bo ma kontakt z promieniami słońca. Dlaczego kropla matowieje? Bo dotyka matowości. Miesza się z matowymi soplami.
Wyobraziłam sobie twarz wystawioną na mróz, w chwili otwarcia okna.
Oczywiście krople mogą być krótkimi, "szklanymi", czystymi dźwiękami, a sople - dźwiękami matowymi.
Krople mogą być też - ogólnie - muzyką, a matowe sople wątkami biograficznymi. To się może mieszać.
Mnie na pewno "matowienie soplami" kojarzy się z "matowieniem od sopli".
małgorzata sochoń dnia 24.01.2023 13:11
A łzy? Wzięły się tam że wzruszenia, że współczucia. W mojej wyobraźni. I - już później musiały pojawić się matowe krople z nosa, zamienione w sople. Przez ten mróz. Trochę żartem, przyznaję.
Matowienie soplami nie podoba mi się.
Jest dziwaczne, jak napisałam - wydumane. Coś bym z tym zrobiła.
małgorzata sochoń dnia 24.01.2023 13:18
I jeszcze dopiszę, że sople, te zimowe, zwisające np. Z dziurawej rynny, są najczęściej przejrzyste. Więc tę matowość trzeba może mocniej uzasadnić.
Ja widziałabym tu właśnie mieszanie się dźwieków-kropli z życiem w chorobie.
Fajnie byłoby mieć to wyraźniej podane.
Grain dnia 24.01.2023 15:18
Matowieją, bo nie a w nich błysku i to już nie jest szach tylko mat.,
Dagny dnia 24.01.2023 16:04
Małgosiu i Grainku, dziękuję bardzo za powrót.

Małgosiu, to matowienie / od / sopli, byłoby technicznie do poprawki, nie upieram się, ale poprawiam, gdy jestem przekonana🥹, a tu na swój sposób nie jestem, gdyż chciałam podkreślić, ze to fizycznie ta sama kropla tylko w innej postaci.
Gdy napiszę : matowieją OD sopli, rozdzielam materię, a nie sam stan, ( tak jak chciałam). Tu i tu nie jest optymalnie. Ale rozważam jeszcze zupełnie inne wersje końcówki, ale nie dziś, kiedyś, (bo dziś jest zakręt czasowy).
Może , ha, ha, dla spokoju po prostu nie otwierać już okien, gdy brzmi delikatna muzyka ;))? pozdrawiam serdecznie i naprawdę dziękuję, bo dużo ciekawego tutaj zostawiłaś 🤗👍 :)).

Grainku, no Ty jesteś jednozdaniowiec w komentarzach. Za to zostawiasz pozamiatane, super !😅🤌👍, dzięki i jak zawsze, serdeczności :)))
Robert Furs dnia 24.01.2023 16:53
bolesna refleksja, nie rozpatruję jej z poziomu: podoba nie podoba -
bo sam czuję ten ból, pozdrawiam,
Vagirio dnia 24.01.2023 19:49
przecież Chopin był francuzem, Kopernik kobietą, a George Sand to papierosy :D

Czując dopiero ból ? nokaut, można było to inaczej ująć ;)

Chopina, uwielbiam etiudę c-mol rewolucyjną - mistrzostwo ;)

czule ;)
Dagny dnia 24.01.2023 21:55
Robercie :)) dziękuję serdecznie za odwiedziny :) i tak : w bólu otulinie po Chopinie, czekajmy aż ból minie, albo zróbmy zez na jazz ;)), serdeczności.

Vagirio :)), dzięki za sympatyczny komentarz, no wiesz🤭, jak pomyślę, że ja tak ciągle znokautowana kończę w bólach ( bynajmniej nie jedyna pod tym dachem, są gorsi 😅) , to już się naprawdę zastanawiam.. ..czy w tym szaleństwie nie ma jakiejś metody i masochizmu🤭😂😂, ( a Rewolucyjna - jak zawsze cudo!), pozdrawiam serdecznie :)), D.
marguerite dnia 25.01.2023 13:39
Wiersz emanuje ogromem miłości do muzyki. Jest w nim oprócz ciekawego obrazowania sporo serducha, a co za tym idzie szczerość i prawda. Podoba mi się ten uczuciowy związek z Chopinem i to jak autorka opisuje tworzenie przez niego muzyki, zwłaszcza w tym trudnym dla niego okresie. To wymaga wiedzy, ale też odwagi. Autorka zapuszcza się w zakamarki umysłu artysty, by jak najdokładniej przedstawić nam trans i przeżycia jakie towarzyszą twórcy, a także ten jego wewnętrzny świat. Co ważne, nie poprzestaje na tym. Opisuje również wrażenia odbiorcy ukazując w ten sposób łączność między tymi światami. Dagny z puenty usunęłabym sople

krople, ścięte nagłym mrozem, matowieją ...

do tego momentu jest ok. Brakuje tylko dosłownie jednego zdania, żeby ta coda mocniej wybrzmiała. Pozdrawiam.
Vic51 dnia 25.01.2023 13:42
Koncerty Chopina kojarzą mi się z młodzieńczym uniesieniem. Bo czymże jest np. larghetto z drugiego koncertu? Tak czy owak, poczynając od drugiej strofoidy znajduję w tym wierszu wiele interesujących fraz.
Pozdrawiam
Dagny dnia 25.01.2023 15:48
Marguerite :))),
bardzo dziękuję za wyjątkowy komentarz i uwagi.

Taaak, nie da się już ukryć, że w muzyce - oprócz niej samej, szalenie interesuje mnie człowiek - twórca za nią stojący, uczucia,emocje jakim był poddawany przy pisaniu, cz też okoliczności jej powstawania.
Nie ukrywam, że zaraził mnie tą fascynacją mój niezmienny( dozgonny ) idol, Steven Isserlis - autor książek o kompozytorach ( jedną mam z osobistą dedykacją), który z kolei uczył się u charyzmatycznej Jane Cowan ( niestety nie wspominanej w jego biografiach).

Była to nieznana wówczas nauczycielka, mająca jednak ogromny potencjał kształtowania młodych, co owocowało później ich fascynacjami przez całe życie.
Gdy chłopcy sięgali po utwory różnych kompozytorów, za każdym razem przybliżała im sylwetki twórców, niejako starając się / zaprzyjaźnić / młodych muzyków ze stylem kompozytora i próbując dociec jego intencji przy tworzeniu.
( Zrozumienie, przełożone na wymierną jakość gry - czyniło ze szkoły Cowan prawdziwą kuźnię osobowości scenicznych ).

Sporne sople, usunę, dziękuję i serdecznie pozdrawiam!


Vicu51 :)),

bardzo dziękuję Ci za interesujący komentarz :))

Larghetto.
Na nim stoi niemal cały koncert ! Cudowne, nokturnowe, i .. ..choć ( jak twierdzą specjaliści wtórne wobec stylu Hummla, i Moschelesa - swoją drogą z tym ostatnim niemieckim pianistą i kompozytorem Szopen jest uwieczniony na obrazie w pewnym berlińskim salonie), to jednak wykroczyło daleko poza sławę utworów tamtych twórców.

Może zamiast mojego gołosłowia, warto się posłużyć cytatem z Jarosława Iwaszkiewicza, który powiedział, że wejście fortepianu w larghetto: / brzmi jak otwarcie bramy do jakiegoś przybytku miłości i spokoju / :)).

Młodzieńcze uniesienia, mówisz.. ..
Spotkawszy przez lata pewną ilość wypalonych muzyków, którzy utknęli gdzieś w rutynie ( ach, kiedyś muszę przy okazji wspomnieć anegdotę, niestety prawdziwą 🥹😅 na ten temat, - ( z Bonn )), i sporą liczbę absolutnych pasjonatów, niemal z dziecięcą świeżością podchodzących do wszelkich zagadnień muzycznych, i tych związanych z ich instrumentem - wybieram drugich;
są nieocenionymi fachowcami, tworzą transkrypcje, swoim entuzjazmem niosą dalej edukację młodych (vide choćby przyjaciel grający z moim Mężem w duecie), jak i inni.
(Mamy też wielu takich w Polsce, choć nazwiska chwilowo pominę ).

Czyż to nie jest jeszcze jeden argument, aby zdolność do uniesień, jako artysta w sobie pielęgnować? Moim zdaniem tak !, i jest to wręcz pożądane, gdyż pasje i potem wartościowe dzieła rodzą się z prawdziwych uczuć, a nie tylko z gorączki sukcesu.

( Warto zwrócić jeszcze uwagę na film / Pianoforte / J.Piątka, o uczestnikach ostatniego konkursu chopinowskiego. Pozdrawiam serdecznie:)), D.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Współpracują z nami

agencja zatrudnienia

REKLAMA GOOGLE

Pajacyk
[www.pajacyk.pl]
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktualności
Komunikat ws. Stowar...
Kolejny tom poetycki...
Wiersze na murach Kr...
Międzynarodowy Festi...
Portal rusza po prze...
REFLEKSY XV Ogólnopo...
X OKP im. Michała Wi...
I OKP „debiutJ...
Pożegnanie literata ...
Noworocznie
Użytkownicy
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 6 265
Nieaktywowani Użytkownicy: 0
Najnowszy Użytkownik: Michał Mamet
Licznik odwiedzin
[licznik]

nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treść wpisów
dokonywanych przez gości i użytkowników serwisu

PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE

copyright © korgo sp. z o.o.
witryna jako całość i poszczególne jej fragmenty podlegają ochronie w myśl prawa autorskiego
wykorzystywanie bez zgody właściciela całości lub fragmentów serwisu jest zabronione
serwis powstał wg pomysłu Piotra Kontka i Leszka Kolczyńskiego

64692558 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion v6.01.7 © 2003-2005