|
(Nieznane Muriel Spark Krzyki)
Był nieodczulony na metrum stukania jej obcasów,
odcinających z tramwajowego stryczka powietrze,
już lżejsze o te półtony.
Krył się z przewidywaniem czegoś,
co miałoby większy sens, gdyby zaistniało tragedią.
Jej twarz jarzy się już tylko lampką nocną,
gaszoną bezdotykowo.
Po dzień dobry.
Ich część nieutraconą za pierwszym rogiem.
Gdzie co druga dziewczyna ma jej pytajniki w oczach.
nikt nie ucieka od miłości.
Skutecznie jak ludzkie omijaki przy wysypie słońca.
Dodane przez Grain
dnia 13.01.2026 19:51 ˇ
2 Komentarzy ·
19 Czytań ·
|