|
Świat był taki cudny!
A ona przegrywała ze słabością,
której już nikt nie umiał i
której już nikt nie próbował zatrzymać.
Od dawna mówiono, że ona umiera
a ona budziła się o świcie i wychodziła,
w kapciach, w piżamach
żeby poczuć ten dzień.
A świat był taki cudny!
Gdy słońce wschodziło
nad Mozelą, ja przynosiłam jej
stary, ciepły polar.
Bez złości powtarzała,
że ta słabość jest straszna.
I coraz straszniejsze
bywały jej dni.
A tego dnia świat piękny,
gdy już nie mogła pokonać słabości
i wszyscy czekali na jej śmierć,
a jej świat był taki smutny,
że już nawet nie chciała żyć.
|