|
Odchodzę - niepostrzeżenie
Póki Bóg nie skarał - marzeń spełnieniem
Wszystko co mogłem - zrobiłem z nawiązką
Wbrew sobie, światom, księżycom i słońcom
Zostawiam kwiaty w ogrodzie zabłądzeń
I już nie czekam na ciebie, na łące
Będę ciszą, jakbym nigdy nie istniał
Jak iskra, co zgasła zanim rozbłysła.
Jak miłość twoja, co na czas nie przyszła.
A gdybym przestał kochać
Co już jest niemożliwe
Spokojnie spał po nocach
I myśli miał szczęśliwe
To musiałbym być martwy
I leżeć gdzieś na noszach
Garść prochu tylko warty
I złamanego grosza
A gdybym ci uwierzył
Że jednak jesteś wredna
I tak bym chciał znów przeżyć
Nasz sen na nitce srebra
Na włosku pajęczyny
Wiszące kruche szczęście
Rozstania bez przyczyny
I morza cichych cierpień
A gdyby Bóg dał wybór
Nie spotkać cię na drodze
I ogień by nie wybuchł
Nie spalił nas w pożodze
To pewnie już bym umarł
Z tęsknoty za miłością
Choć miłość ta jak dżuma
I stała w gardle ością.
Dodane przez Stretch
dnia 04.10.2026 22:31 ˇ
0 Komentarzy ·
9 Czytań ·
|