poezja polska - serwis internetowy

STRONA GŁÓWNA ˇ REGULAMIN ˇ WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW ˇ IMAK - MAGAZYN VIDEO ˇ AKTUALNOŚCI ˇ FORUM ˇ KSIĘGARNIA "POEZJA"Czwartek, 18.07.2019
Nawigacja
STRONA GŁÓWNA

REGULAMIN
POLITYKA PRYWATNOŚCI

PARNAS - POECI - WIERSZE

WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW

WIERSZE /VIDEO/

PIOSENKA POETYCKA /VIDEO/

IMAK - MAGAZYN VIDEO

WOKÓŁ POEZJI /teksty/

WOKÓŁ POEZJI /VIDEO/

RECENZJE UŻYTKOWNIKÓW

KONKURSY 2008/10 (archiwum)

KONKURSY KWARTAŁU 2010 - 2012

-- KONKURS NA WIERSZ -- (IV kwartał 2012)

SUKCESY

GALERIA FOTO

AKTUALNOŚCI

FORUM

CZAT

KSIĘGARNIA "POEZJA"

LINKI

KONTAKT

Szukaj


Ostatnio dodane Wiersze
W sieci
O chłopczyctwie
z cyklu uśmiechnij ...
Wiersz o niczym
O tobie
Pasternak
Dawno temu pod pierzyną
mistyfikacja
Miasteczko
paradoks Olbersa
Wątki na Forum
Najnowsze Wpisy
Co to jest poezja?
slam?
Poetycka biografia j...
"Moja Fatima"
EKSPERYMENTY
Sekielski, i kto nas...
FRASZKI
Blues
"Co to jest poezja?"...
Leszek Długosz skońc...
Licznik odwiedzin
[licznik]
Grzegorz Kociuba - Zapisać „Zajścia”
          którędy wyjść ze słowa?

          Miron Białoszewski


Zależności pomiędzy życiem a twórczością bywają złożone, a nierzadko bardzo zawikłane. Nie ulega jednak kwestii, że dla poety, pisarza, artysty rodzaj i jakość podmiotowych doświadczeń w istotny sposób decyduje o tematyce oraz stylistyce dzieła.

Dla wielu twórców XX wieku doświadczenia indywidualne nie tylko wpisywały się w szerszy historyczny kontekst, ale wręcz były przez historię determinowane i profilowane. Druga wojna, fabryki śmierci, Holocaust, totalitaryzmy, a nade wszystko to, co one ujawniały, czyli bezradność kultury wobec zbrodniczych ideologii i służących im technologii, wytworzyły nową sytuację, wobec której stawał twórca, intelektualista, humanista. Ta nowa sytuacja streszczała się w takich choćby pytaniach: Jak możliwa jest poezja po Oświęcimiu? Jak możliwa jest filozofia po Holocauście? Te pytania sugerowały, że nie da się pisać, nie da się myśleć, posługując się wyobrażeniami, kategoriami, językami, jakie obowiązywały wcześniej. Po prostu po czasach ludobójstwa nie można operować tradycyjnymi obrazami: piękna, dobra, prawdy, nie można udawać, że po potopie wszystko wraca do normy i znowu można… żyć po bożemu. „Taniec poezji – pisał Tadeusz Różewicz – zakończył swój żywot w okresie drugiej wojny światowej w obozach koncentracyjnych.” Tenże poeta dodawał: „Odwracałem się z lekceważeniem od źródeł estetycznych. Źródłem twórczości – myślałem – może być tylko etyka. Ale i jedno, i drugie źródło wyschło: >>umył w nich ręce morderca<<”. Takie rozpoznania stawiały twórcę w sytuacji karkołomnej, bowiem sugerowały, że jego działalność nie tyle wpisuje się w ciągłość i całość kultury, co raczej stanowi izolowaną, mało znaczącą ekspresję „człowieka absurdalnego”.

Tego rodzaju przeżyć, przeczuć, przemyśleń nie mógł nie mieć Miron Białoszewski, rocznik 1922. On również, po swojemu, musiał pytać, jak, po tym wszystkim, co przeżył, uprawiać swoje mironopisanie, jak zapisywać dziejące się życie, aby nie tylko być wiernym sobie, ale też przemianom świadomości i języka, w jakich uczestniczył. Można chyba powiedzieć, że poezja, proza, teatr Białoszewskiego to nieustanne odpowiadanie twórczością na powyższe pytania.

W Obrotach rzeczy, debiucie książkowym Białoszewskiego, mamy już na dobra sprawę to wszystko, co decyduje o swoistości i rozpoznawalności tego poety. Cóż to takiego? Choćby stawianie na to, co peryferyjne, prowincjonalne, ponadto, osobliwa – jak to określił Julian Przyboś – „czułość dla rzeczy”, a jeszcze niezwykła wrażliwość na język w jego stawaniu się, dzianiu, niegotowości, nieporadności, ale też autentyczna fascynacja codzienną zwykłością życia, którą Białoszewski z lubością zapisuje, wciąż jej ciekawy, ciągle jej niesyty.

Ale w Obrotach rzeczy są też ślady tego, co zostanie wzmocnione w kolejnych tomach: niechęć wobec kultury jako celebry, salonu, snobizmu, nieufność wobec stylu jako języka zdefiniowanego, uznanego, poważnego, odrzucenie takiego pojmowania literatury, które liczy na spełnienie, sukces, sławę. Zauważył to od razu najważniejszy bodaj promotor tej poezji, Artur Sandauer. Analizując ewolucję poetyki Białoszewskiego, pisał:


     Mylne wzruszenia należy zatem traktować nie tyle jako czyn artystyczny, co – moralny. Jest to niebywała w swym zuchwalstwie manifestacja
     świata podkultury, (…) autor zanurzył się w tunel grafomanii po to, by dokopać się wylotu, i jakoby traktował słowo z możliwie największym
     niedbalstwem po to, by dotrzeć do nowych w nim wartości.

     Artur Sandauer, Pisma zebrane, t. 1, Czytelnik, Warszawa 1985, s. 382-383.



A przecież jeszcze w Obrotach rzeczy był Białoszewski po stronie… uwznioślenia tego, co powszednie, codzienne. Interesują go co prawda rupieci; rzeczy zdegradowane, kalekie, ale to właśnie one bywają źródłem poznawczej i estetycznej rewelacji. Połamane krzesło to „ świecznik”, to „mina byka”, łyżka durszlakowa jest „niebem i kalejdoskopem”, „stara podłoga” to „leżąca strona boga naszego powszedniego”. Rzecz jednak w tym, że w następnych książkach Białoszewski konsekwentnie rezygnuje ze środków bogatych na rzecz środków ubogich. Ten „arcypoeta” (określenie Edwarda Balcerzana) podaje rękę Tadeuszowi Różewiczowi, najważniejszemu bodaj XX-wiecznemu polskiemu „antypoecie”. Białoszewski zaczyna radykalne oczyszczanie wiersza z… literackości. Na dobrą sprawę rezygnuje z terminu „wiersze” na rzecz np. terminu „zanoty”. W tomie Było i było znajdujemy taki zanot/ taką zanotę:


     dawno, dawno, na Spokojnej
     zapchało się w ubikacji,
     zawołali rzeczoznawcę, zbadał,
     orzekł:
     - za dużo papieru!
     - za mało wody!
     - za dużo papieru!
     - za mało wody!

     - a co robić?

     - mniej papieru! więcej wody!
     - mniej papieru! więcej wody!

     „Opowieść Lu. He.”



Jak coś takiego mogło znaleźć się w tomiku! Przecież to… g r a f o m a n i a ! Owszem, ale tylko wówczas, gdy przyłożymy do tego zapisu tradycyjne kryteria literackości. Ale czy wolno nam to czynić, skoro poeta właśnie te kryteria (również tym wierszem) kwestionuje?

Napisano wiele o tym, że twórczość Białoszewskiego, owo, jedyne w swoim rodzaju, mironopisanie to posunięta do granic „wierność sobie jednemu” oraz uważność wobec dziejącej się, wydarzającej codzienności. Ta uważność wobec pulsującej rzeczywistości polega u Białoszewskiego na tym, by, jak powiada Anna Sobolewska, (…) zdjąć ze świata sieć schematów, aby zachłysnąć się czystym widzeniem. Pod wpływem tego spojrzenia rzeczy odzyskają swoją pierwotna istotę, >>takość<<. (…) Białoszewski zawsze rozróżnia to, co człowiek widzi schematycznie – wiedząc, jak to powinno wyglądać – i to, co widzi naprawdę, bez uprzedzeń. Poeta proponuje patrzenie pozbawione czynnika interpretacji”. [Anna Sobolewska, Maksymalnie udana egzystencja, IBL, Warszawa 1997, s. 74-75].

A co, w przypadku pisarza, stanowi ów czynnik interpretacji? Otóż tym czymś jest styl pojmowany jako język o stabilnych, schematycznych, zdefiniowanych parametrach. Tak pojmowany styl, tak pojmowane pojmowanie stylu, Białoszewski odrzuca w imię języka „bezstylowego”, języka, który wydarza się momentalnie, dzieje spontanicznie, namnaża i replikuje bez planu i zamysłu, znika równie nagle jak nagle się pojawił. To jest właśnie język, w którym dzieje się świat. To jest język „żywego życia„. Zbliżyć się do niego, pochwycić go zapisem, zarejestrować tak, jak się wydarza i strukturuje to… uzyskać nieuprzedzony ogląd rzeczy, otrzeć się o nagie-bycie-bycia.

Tak, Miron Białoszewski jest arcypoetą nie tylko w tym sensie, że interesuje go maksymalizm artykulacyjny (pragnie zapisać wszystko), lecz również dlatego, iż nieustanne „wychodzi ze słowa”, tj. kwestionuje styl jako język określony, zdefiniowany, zamknięty. Ten poeta, który nie ma w sobie nic z męczennika stylu, wytwarza jeden z najbardziej rozpoznawalnych języków w poezji polskiej XX wieku. Czyni to jakby mimochodem, przy okazji, na boku, zajmując się, w pierwszym rzędzie, czymś innym;   b y c i e m   s o b i e.

Ale autor Szumów, zlepów, ciągów, strzegąc osobności widzenia, pielęgnując mironowe patrzenie na świat, potrafi wejść w skórę innych ludzi; w ich sposób odczuwania, myślenia, mówienia. „Nikt nie był do niego podobny, a on był podobny do wszystkich”. To określenie Konstantego Jeleńskiego świetnie oddaje tajemnicę osobowości Mirona; człowieka zwykłego i bliskiego, a zarazem nieuchwytnego i odmiennego.

I jeszcze jedno. Luz, bezpretensjonalność, dystans w traktowaniu siebie jako poety. Białoszewski doskonale wyczuwał, że po bankructwie politycznych, estetycznych, moralnych koncepcji i utopii, jednym z ostatnich przyczółków wiarygodności literatury jest głos prywatnego, pojedynczego człowieka, który mówi przede wszystkim w swoim imieniu. Temu głosowi, tej postawie jest Białoszewski wierny do końca. Tym głosem, tą postawą Miron po prostu był.

Maj 2010


Tekst wygłoszony na XV Przemyskiej Wiośnie Poetyckiej 2010
Komentarze
kabekadze dnia 12.08.2010 01:14
Lu(wig Herli) nie żyje od dziesiecoioleci. I rzeczywiście się zapchało. Autor tego szkicu nie ma pojecia o Mironie ani jego klimatach.Milczenie uzerów mnie nie dziwi.
kabekadze dnia 12.08.2010 01:14
Herling-naturalnie
Geronimo dnia 12.08.2010 15:22
Przyznam, że zdumiała mnie niedorzeczność powyższego komentarza. Wynika z niego, że aby sensownie interpretować poezję Białoszewskiego trzeba wiedzieć od kiedy nie żyje Ludwig Herling. Oczywiście, autor komentarza nigdy zapewne nie słyszał o tym, że wiersz nie jest nigdy prostą kalką rzeczywistości, nawet gdy odwołuje sie do realnych zdarzeń. Gdyby kabekadze zadał sobie trud przeczytania powyższego tekstu ze zrozumieniem i zgodnie z jego intencją doszedłby moze do wniosku, że idzie w nim o co innego. ale po co zawracać sobie głowę interpretowaniem poezji Białoszewskiego na różne sposoby, skoro ma się wersję jedynie słuszną... klimatyczną.
KASIA11 dnia 23.08.2010 15:31
Artykuł ten przybliża nam sylwetkę pisarza .
Czytając go , dowiadujemy się ciekawych rzeczy o nim samym.
Jedni lubią czytać jego poezję , a inni nie ; rzecz gustu a o gustach się nie dyskutuje ...
Ja czytam wiersze Mirona Białoszewskiego , jeśli mam ochotę -oczywiście . Poeta
często mówi w swoim imieniu ;
a to nie jest takie łatwe jak się zwykle wydaje . Tego można się od niego uczyć i przenieść na dzisiejsze czasy .
Zamiast mówić np. że ktoś tam jest taki i taki ..., możemy przecież powiedzieć
o sobie , że przykładowo denerwuje nas lub dziwi to , czy tamto w odniesieniu do danej sytuacji i wtedy nasz wizerunek będzie lepiej postrzegany .
U Mirona Białoszewskiego warte przemyśleń jest zdanie z Autoportretu odczuwalnego " Ze wszystkich znajomych twarzy
najmniej pamiętam własną "
albo to zapytanie - " którędy wyjść ze słowa?'
Z autoportretu radosnego Mirona - podoba mi się sentencja " Cieszę się , że myślę "
lub'' Świadomość jest tańcem radości "

Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Współpracują z nami

agencja zatrudnienia

REKLAMA GOOGLE

Pajacyk
[www.pajacyk.pl]
IMAK
VIDEO MAGAZYN
ostatnie wydanie
GRUDZIEŃ 2013

I M A K
internetowy magazyn kulturalny

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktualności
XIV Ogólnopolski Kon...
Lipcowy minikonkurs ...
Informacja moderator...
VII OKP im. Michała ...
Rozstrzygnięcia XXXI...
XIII EDYCJA TURNIEJ...
tomik "Niosę swój k...
Majowy mini-konkurs ...
Prośba o zgłaszanie ...
Kwietniowy mini-konk...
Użytkownicy
Gości Online: 13
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 6 081
Nieaktywowani Użytkownicy: 1
Najnowszy Użytkownik: Eliza Anna Falkiewicz

nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treść wpisów
dokonywanych przez gości i użytkowników serwisu

PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE

copyright © korgo sp. z o.o.
witryna jako całość i poszczególne jej fragmenty podlegają ochronie w myśl prawa autorskiego
wykorzystywanie bez zgody właściciela całości lub fragmentów serwisu jest zabronione
serwis powstał wg pomysłu Piotra Kontka i Leszka Kolczyńskiego

47641611 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion v6.01.7 © 2003-2005