poezja polska - serwis internetowy

STRONA GŁÓWNA ˇ REGULAMIN ˇ WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW ˇ IMAK - MAGAZYN VIDEO ˇ AKTUALNOŚCI ˇ FORUM ˇ KSIĘGARNIA "POEZJA"Piątek, 19.07.2019
Nawigacja
STRONA GŁÓWNA

REGULAMIN
POLITYKA PRYWATNOŚCI

PARNAS - POECI - WIERSZE

WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW

WIERSZE /VIDEO/

PIOSENKA POETYCKA /VIDEO/

IMAK - MAGAZYN VIDEO

WOKÓŁ POEZJI /teksty/

WOKÓŁ POEZJI /VIDEO/

RECENZJE UŻYTKOWNIKÓW

KONKURSY 2008/10 (archiwum)

KONKURSY KWARTAŁU 2010 - 2012

-- KONKURS NA WIERSZ -- (IV kwartał 2012)

SUKCESY

GALERIA FOTO

AKTUALNOŚCI

FORUM

CZAT

KSIĘGARNIA "POEZJA"

LINKI

KONTAKT

Szukaj


Ostatnio dodane Wiersze
zła komedia
W sieci
O chłopczyctwie
z cyklu uśmiechnij ...
Wiersz o niczym
O tobie
Pasternak
Dawno temu pod pierzyną
mistyfikacja
Miasteczko
Wątki na Forum
Najnowsze Wpisy
Co to jest poezja?
slam?
Poetycka biografia j...
"Moja Fatima"
EKSPERYMENTY
Sekielski, i kto nas...
FRASZKI
Blues
"Co to jest poezja?"...
Leszek Długosz skońc...
Licznik odwiedzin
[licznik]
Przemysław Owczarek - O chorobie niedoczasu i nieszczęsnym "siusiaku"
Odpowiedź na felieton Piotra Macierzyńskiego "Przeczytałem mnóstwo książek, z których niewiele pamiętam", zamieszczony na portalu www.ha.art.pl pod tym linkiem.

Dawno nie czytałem tak paranoidalnie zbudowanego felietonu, którego przesłanie zatrzymało się w jakimś niedoczasie i zostało oparte na nieprzepracowanych animozjach. Rzecz godna śmiechu i politowania.

Oto Piotr Macierzyński piętnuje pierwszy numer "Arterii" z 2007 roku, który pojawił się trzy lata temu jako pięćdziesięciostronicowy zin, złe dobrego początki i pierwsze koty za płoty. Numer był poświęcony przede wszystkim konkursowi im. Jacka Bierezina. Znalazły się w nim teksty dedykowane temu wydarzeniu i wiersze nominowanych. Ponieważ byłem laureatem tego konkursu z poprzedniego roku, pojawił się w nim wywiad z moją osobą przeprowadzony przez Kacpra Bartczaka, autora, krytyka i literaturoznawcę spoza młodoliterackiego kontekstu. Numer miał prezentować festiwal Puls Literatury oraz młode łódzkie środowisko, i tylko tyle. Zawierał literówki i błędy typograficzne, bo był przygotowywany w bardzo krótkim czasie. Został rozdany uczestnikom festiwalu, nie był obliczony na dystrybucję w mieście, tym bardziej w kraju. Od tego czasu minęły, co należy podkreślić, trzy lata, wydaliśmy siedem kolejnych numerów. Z tego też powodu dziwi mnie atak Macierzyńskiego. Chyba że ma związek, jak głosi plotka, z jego własnymi nieudanymi aspiracjami, które miały zostać zwieńczone powołaniem nowego periodyku. Po trzech latach milczenia postanowił omówić pierwszy numer "Arterii". Trudno zgadnąć, co go dotąd powstrzymywało? Tak samo dziwi mnie wyrywanie z kontekstu niewielkich fragmentów wywiadu z moją osobą ze względu na ich potoczny czy surrealny charakter. Ja nie wstydzę się poruszać po różnych rejestrach języka. Widocznie Macierzyński żyje tylko w wierszach, dyskursie krytycznym albo w encyklopedii i nie dostrzega, że za oknem mijają dni i miesiące. Dla mnie to dość uboga egzystencja, więc proszę się nie dziwić, że podpórką dla jej słusznej racji bytu mają być wydarzenia dawne i przedawnione.

Tak, moje teksty znajdują się w pierwszym numerze. Jeden mój wiersz pojawił się w numerze drugim, w pozostałych numerach albo przeprowadzam wywiady, albo zamieszczam teksty krytyczne, albo wykonuję pracę reportażysty, tak jak inni redaktorzy w innych gazetach i czasopismach. Proszę sprawdzić. Jeśli Macierzyński nie ma "Arterii" 2-8, podeślemy. Nie płacimy autorom, co zawsze zastrzegamy. Aktualnie nas na to nie stać. Ogłaszamy tematy numerów, do których poszukujemy tekstów. Na taką darowiznę godzi się wielu uznanych poetów i prozaików. Na pewno nie będziemy prosić o taką darowiznę kogoś, kto żyje z pisania i startuje w gminnych konkursach poetyckich, chociaż dawno jest po debiucie, kto stosuje w tym kontekście podwójne standardy moralne. Przeważająca część pisma, w trzech czwartych, to teksty autorów nie związanych z kwartalnikiem. Udowodnienie tego wymaga przejrzenia spisów treści kolejnych numerów, niczego więcej, ale trzeba wyjść z domu, bo nie dostarczamy numerów pod drzwi.

Nazwy "Ni chuja rabarbar" (wymyślona przez Marciusza Moronia) i "Trans Taras" (tę chyba wymyślił Andrzej Strąk) były bon motami, wersjami humorystycznymi, funkcjonującymi przy piwnych stolikach, w obiegu nieoficjalnym i towarzyskim, czego Macierzyński nie zdołał pojąć. Dla niego istnieje tylko jeden, stolikowy obieg szeptactwa oraz jego wybitnie negatywna strona - złośliwości, intrygi, insynuacje, argumenty ad personam i stawianie osobistych żali na pierwszym miejscu. Biorąc powyższy akapit pod uwagę, nie obawiam się o to, że Biuro Promocji Urzędu Miasta Łodzi źle ocenia nasze przedsięwzięcia, a nawet jestem przekonany, że pozamiejscy autorzy pisma i serii poetyckiej wydawanej wraz z pismem dobrze promują Łódź. Czyni to na przykład wielokrotnie nagradzana Joanna Lech. Oczywiście Macierzyński może złożyć na nas donos do BP UMŁ, do czego ma predylekcję. Obronimy się.

Jako naukowiec przeczytałem mnóstwo książek teoretycznych, których optyka mnie nie przekonała, i chciałem je jak najszybciej zapomnieć. Dlatego ta deklaracja, podniesiona do wyższej ogólności, wyjęta z tekstualnego tła i użyta jako tytuł felietonu przez Macierzyńskiego nie może tłumaczyć żadnej mojej odosobnionej wypowiedzi, bo nie ma takiego poznawczego charakteru. Ale cieszę się, że Macierzyński wreszcie odkrył technikę kolażu.

I tu dochodzimy do momentu najbardziej bolesnego dla Macierzyńskiego - czyli do histeryjki o jego (w tej delikatnej kwestii życzę mu jak najlepiej) przyrodzeniu. Zakładając mŁódź Literacką, byliśmy gronem ludzi przed debiutem bądź w trakcie debiutu. Tworzyliśmy dość ruchliwe środowisko, aspirujące do wykreowania nowej jakości literackiej, choć nie można powiedzieć, byśmy funkcjonowali w jednej poetyce, w jednym nurcie. To była delta. I kiedy trzy i pół roku temu, na ogłoszeniu wyników konkursu na prozę poetycką im. Witolda Sułkowskiego w klubie Jazzga, Macierzyński, uznany autor z książkami na koncie, człowiek o ambicjach literackiego guru, podszedł do nas (mojej osoby i Moniki Mosiewicz) i zapytał, czy może wstąpić do mŁodzi, uznałem to za żart, prowokację i odpowiedziałem pytaniem: "A ty masz jeszcze, Piotrze, erekcję?" (chodziło przecież o libidalną metaforę młodoliterackich ambicji). Nie sądziłem, że trafiam w aż tak czuły punkt, z którego potem Macierzyński wyssie przeróżne konfabulacje. Kompletnie nie pamiętam, co odpowiedział, ten fakt rozmył się w ogólnej pokonkursowej i przybarowej atmosferze. Zdarzenie przerodziło się w anegdotę, dla mnie humorystyczną, dla Macierzyńskiego zapewne dotkliwą. W każdym razie, przez jej pryzmat musiał interpretować wszystkie nasze późniejsze wymiany zdań, które z mojej strony pojawiały się w zupełnie odległych od okolic pasa kontekstach. Mogę tylko dodać w granicach metafory, że przyjrzeliśmy się "siusiakowi" Macierzyńskiego gremialnie, mŁódź, Zdzisław Jaskuła i Andrzej Strąk, i stwierdziliśmy, że się "siusiak" nie nadaje, bo jako pełnoprawny autor, który w 2007 roku wydał już trzy książki, powinien wstąpić do Łódzkiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, co zresztą proponowano mu wielokrotnie, oferując stosowne rekomendacje. Macierzyński był nawet przez OŁ SPP rozpieszczany, ponieważ zarząd zabezpieczał pieniądze na jego poetyckie "abordaże", spotkania z autorami, które prowadził w Poleskim Ośrodku Sztuki. Trudno i śmiesznie mi się to wszystko tłumaczy, ale niech "siusiaka" Macierzyńskiego, Bóg i zdrowie mają w opiece, żeby nie lał tak mętnie i smętnie w swoich zahaartowanych i poharatanych felietonach.

Reszta tekstu Macierzyńskiego nie dotyczy mojej osoby, ale jeśli jego autor cofa się do lat dziewięćdziesiątych, zachodzi podejrzenie, że zapisuje sobie takie interpretacje wydarzeń w jakimś perwersyjnie pedantycznym dzienniczku. W ogóle powiązanie tych dwóch jego, rozciągniętych na przestrzeni dziesięciu lat, przygód z Kołem Młodych OŁ SPP w jedną pretensję, jest jakąś dziwaczną ekwilibrystyką w oparach absurdu. Nie mam zielonego pojęcia, czym było koło młodych w latach dziewięćdziesiątych, co dokładnie robiło i kto do niego należał. Jedna linijka tej elukubracji zahacza w pewnym miejscu o moją żonę, której Macierzyński proponował, by zaśpiewała ze swoim zespołem jego teksty. Gdy go poprosiła o konkretne wiersze, odesłał ją do swojej strony internetowej. Trudno wykonawcy po takiej propozycji podjąć jakiś elementarny trud współpracy z poetą.

Nie ulegnę tutaj pokusie szerszej interpretacji zjawiska określanego jako Piotr Macierzyński. Chcę zwrócić uwagę na jeden wątek. Na okładkach swoich tomików poeta Macierzyński umieszcza zwykle informację, że chciałby mieszkać w Gdańsku albo w Krakowie, uparcie buduje swój wizerunek cierpiącego autsajdera wśród grona wyznawców oraz człowieka nieustępliwie broniącego moralności. Środowisko, z którego się wywodzę, tworzy wspólnotę (najbardziej pasuje tu lewicowe rozumienie tego pojęcia), grono ludzi współpracujących ze sobą, by lepiej tworzyć życie literackie w Łodzi. My nie mamy problemów w kooperacji w mieście ze Stowarzyszeniem im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, wydawnictwem Kwadratura, łódzką Krytyką Polityczną ("Arterie" objęły patronat nad łódzkim festiwalem literackim KP, a jej autorzy pojawią się w najbliższym numerze), uniwersytetem, organizacjami pozarządowymi. Zaplanowaliśmy nawet wydarzenie literackie z pewną uznaną księgarnią, które doszłoby do skutku, gdyby Macierzyński nie zagroził właścicielowi, że zerwie z nim współpracę. Wycofaliśmy się z tego przedsięwzięcia w obawie, że frustracja zawarta w proteście Macierzyńskiego może zamienić się w demencję. Generalnie potrafimy angażować się na rzecz miasta i jego różnych środowisk. Macierzyński mentalnie wyjechał z Łodzi, ale uparcie chce osądzać miejscowe środowisko i zwalczać jego rzekomo koteryjne zwyczaje, przy czym ciągle wałkuje zdarzenia i sytuacje, które działy się lata wstecz. Tylko dlatego, że wyniósł się na piedestał (wystarczy obejrzeć jego fotografię nad felietonem). Cóż, jest takie stare przysłowie: kto siusiakiem wojuje, od siusiaka ginie.

Zwykle felietony pisze się o tym, co jest tu i teraz, ale paranoja wydarza się poza czasem in situ, poza kontekstem. Nie rozumiem, o co w zasadzie Macierzyńskiemu chodzi, czego chce od mŁodzi Literackiej, od "Arterii", od Łódzkiego Oddziału SPP, jakie są żądania, dążenia i cele? Podejrzewam, że najlepiej czuje się w roli autsajdera, który chce "efektownie" zaznaczyć swoją pozycję. Naiwnie myślałem, że od pewnego czasu Macierzyński dobrze się czuje, bo nie spotyka naszego środowiska - kto śmiałby wejść w drogę Napoleonowi? Ale rozumiem to uczucie tęsknoty. Trochę lepiej jednak będzie, jak się z Tobą usiądzie i porozmawia, Piotrze, bo niezdrowe są konkluzje, które powstają w zamkniętym umyśle, w zamkniętym czasie, w zamkniętych tekstach.

Tymczasem zapraszam do salonów Empik. Między świętami pojawi się numer ósmy z prezentem dla czytelników. A w nim sami pozałódzcy autorzy: wywiady z Lechem Majewskim i Darkiem Foksem, poezja - m.in. Wioletta Grzegorzewska, Łukasz Jarosz, Dariusz Adamowski, proza - m.in. Agnieszka Kłos i Zbigniew Masternak, z tłumaczeń dramat Izraelczyka Yaira Lipshitza i opowiadanie Bułgara Georgiego Gospodinowa, w galerii prace Anny Jurewicz oraz eseje, felietony i stałe rubryki, które ośmielamy się prowadzić wedle obyczaju, jaki zwykle panuje w pismach.
Komentarze
kotkonia dnia 15.12.2010 09:15
nie ma tu nic o lyteraturze
bijcie się śmieszniej, proszę
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Współpracują z nami

agencja zatrudnienia

REKLAMA GOOGLE

Pajacyk
[www.pajacyk.pl]
IMAK
VIDEO MAGAZYN
ostatnie wydanie
GRUDZIEŃ 2013

I M A K
internetowy magazyn kulturalny

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktualności
XIV Ogólnopolski Kon...
Lipcowy minikonkurs ...
Informacja moderator...
VII OKP im. Michała ...
Rozstrzygnięcia XXXI...
XIII EDYCJA TURNIEJ...
tomik "Niosę swój k...
Majowy mini-konkurs ...
Prośba o zgłaszanie ...
Kwietniowy mini-konk...
Użytkownicy
Gości Online: 17
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 6 081
Nieaktywowani Użytkownicy: 3
Najnowszy Użytkownik: Eliza Anna Falkiewicz

nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treść wpisów
dokonywanych przez gości i użytkowników serwisu

PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE

copyright © korgo sp. z o.o.
witryna jako całość i poszczególne jej fragmenty podlegają ochronie w myśl prawa autorskiego
wykorzystywanie bez zgody właściciela całości lub fragmentów serwisu jest zabronione
serwis powstał wg pomysłu Piotra Kontka i Leszka Kolczyńskiego

47654784 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion v6.01.7 © 2003-2005