poezja polska - serwis internetowy

STRONA GŁÓWNA ˇ REGULAMIN ˇ WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW ˇ IMAK - MAGAZYN VIDEO ˇ AKTUALNOŚCI ˇ FORUM ˇ KSIĘGARNIA "POEZJA"Poniedziałek, 17.06.2019
Nawigacja
STRONA GŁÓWNA

REGULAMIN
POLITYKA PRYWATNOŚCI

PARNAS - POECI - WIERSZE

WIERSZE UŻYTKOWNIKÓW

WIERSZE /VIDEO/

PIOSENKA POETYCKA /VIDEO/

IMAK - MAGAZYN VIDEO

WOKÓŁ POEZJI /teksty/

WOKÓŁ POEZJI /VIDEO/

RECENZJE UŻYTKOWNIKÓW

KONKURSY 2008/10 (archiwum)

KONKURSY KWARTAŁU 2010 - 2012

-- KONKURS NA WIERSZ -- (IV kwartał 2012)

SUKCESY

GALERIA FOTO

AKTUALNOŚCI

FORUM

CZAT

KSIĘGARNIA "POEZJA"

LINKI

KONTAKT

Szukaj


Ostatnio dodane Wiersze
z księgi poznania
Obraz XLI – Mi...
Bez głowy
Prywatna jutrznia
Spodnie pękają z cza...
TYCH DWOJE
Nocnik filozofa
Mój ojciec pił, żeby...
"kolumbowie"
Impresja
Wątki na Forum
Najnowsze Wpisy
Sekielski, i kto nas...
slam?
Cizjojanus
Konkurs Erekcjato 2019
Parafrazy
45. „Jesienna...
FRASZKI
"Co to jest poezja?"...
Co to jest poezja?
Pożytki z antologii ...
Licznik odwiedzin
[licznik]
Grzegorz Kociuba - Dobra i zła ziemia - recenzja tomu "Poliptyk" Grzegorza Wołoszyna
     Poszukuję osób z krwi i ciała
     (…)
     niech oddzielą fikcję od rzeczywistości.

     Grzegorz Wołoszyn


Grzegorz Wołoszyn (ur. 1976) traktuje pisanie wierszy bardzo poważnie. Skąd to przekonanie? Stąd, że autor liczący trzydzieści sześć lat opublikował arkusz poetycki Zawsze słowo (2005) oraz tom wierszy Poliptyk. Nie jest to, jeśli rzecz ujmować ilościowo, dorobek oszałamiający, ale przecież wiemy skądinąd, że w poezji ilość rzadko przechodzi w jakość, a jedna mała strofa może ważyć więcej niż „ciężar wielu pracowitych stronic”. Autor Poliptyku nie tylko o tym wie, ale zdaje się tę zasadę stosować nader rygorystycznie. Po prostu, publikuje jedynie wiersze konieczne, a więc takie, które musiały zostać napisane.

Poliptyk Wołoszyna, zgodnie z etymologią słowa figurującego w tytule, jest starannie przemyślaną i zrealizowaną konstrukcją. To książka wieloczęściowa, która w każdej z części gromadzi wiersze dobrane tematycznie, a zarazem dialogujące ze sobą na wiele sposobów. Nie jest też oczywiście czymś przypadkowym, że każda część „Tryptyku” („Lutcza”, „Nisko. Wizyta u Rességuierów”, „Requiem”) oraz „Dyptyku” („City”, „Ocalenie”) zawiera dziewięć wierszy. Całość książki dopełnia „Monodram” zawierający dwa wiersze. Nietrudno więc zauważyć, że Poliptykiem, jeśli ujmować rzecz numerycznie, rządzą liczby: 3, 9, 2. Nie trzeba też nikogo specjalnie przekonywać, jak są one ważne w tradycji Zachodu (trójka „rości prawo do świętości i znaczenia symbolicznego”, dziewiątka „już w starożytności uchodziła za liczbę szczególnie uświęconą i doskonałą”, dwójka „oznacza oddzielenie od jedności”). Wołoszyn bardzo umiejętnie łączy w Poliptyku symbolikę liczb ze znaczeniami doświadczeń i obrazów.

Książka krakowskiego poety rozpoczyna się w tonacji nieledwie arkadyjskiej. Oczami dziecka i młodzieńca oglądamy wiejską rzeczywistość, rustykalny pejzaż, postacie dziadka i babki, które w tym pejzażu zajmują miejsce szczególne; uosabiają życiową mądrość ale też, swoimi zajęciami i zatrudnieniami, stabilizują sens świata. Obcujemy z rzeczywistością, która nie tylko jest znana, oswojona, na wyciągnięcie ręki, ale, co szczególnie znaczące w kontekście późniejszych doświadczeń bohatera, posiada walor autentyczności. Nic nie jest w niej udawane, upozowane, podrobione. Nikt nie potrzebuje formatować siebie podług takich czy innych „poprawności”. To jest świat, który pozostaje JEDNIĄ właśnie dlatego, że nie utracił jeszcze związku z ZIEMIĄ; jej rytmem, obrazami, językiem. Człowiek doświadcza tu siebie jako część całości, dokładnie wie, kim jest, po co jest, do czego przynależy. W tak intensywnym – zmysłowo, znaczeniowo, metafizycznie, istnieniu – nawet zło czuje się nieswojo, gdyż niewiele potrafi zwojować:

     Demony siedzą w cieniu zgarbione
     i złe, nie potrafią przekroczyć kręgu
     światła, przemówić językami ognia.

     „Ognisko”


Oczywiście, to odkrywanie niezwykłości w zwyczajności wcale nie oznacza zamykania oczu na takie negatywy, jak degradacja cielesna i mentalna, przemijanie, śmierć. W „Tryptyku” zdaje również bohater sprawę z bolesnego odkrywania własnej cielesności, płciowości, ale także tracenia złudzeń co do samego siebie („pokłady / pełne zepsutej mrzonki”). Jeśli dodamy do tego obrazy ludzkiego bólu, cierpienia, kalectwa, to otrzymujemy „arkadyjskość” pełną cieni.

Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to świat autentyczny, wyrazisty, prawdziwy, świat na ludzką miarę, ze wszystkimi tegoż świata ważnymi sezonami, doświadczeniami, językami. Można by więc powiedzieć, że w „Tryptyku” przedstawił Wołoszyn rzeczywistość, a nie jej substytut, podróbkę, symulację.

Zupełnie inaczej wygląda sprawa w „Dyptyku”. Przenosimy się w przestrzeń miasta, a zarazem w świat wrogi, sztuczny, brzydki, odpersonalizowany. Spotykamy bohatera w tramwajach, pociągach, podziemiach metra, w barach, na ulicach, na osiedlach. We wszystkich tych miejscach ma on przemożne poczucie obcości („każda zmiana pejzażu / coraz bardziej obca”), dryfowania wraz z innymi ku niczemu i po nic, tracenia atrybutów podmiotowości. Wołoszyn przedstawia miasto, synonim cywilizacji, jako rodzaj wirtualnej fikcji, w której świątynie zastąpiono galeriami handlowymi, świętych celebrytami, interpersonalne relacje kontaktami na portalach. Efekt tych procesów jest taki, że stajemy się coraz bardziej karykaturą samych siebie:

     W środku sieci siedzi drapieżnik.
     W miejscu twarzy tworzy profil.
     Podaj mi swój login, a powiem ci,
     kim jesteś. Nickiem? Nikim?
     Anonimową animą w rajskiej
     dziedzinie ułudy
? Kędy co?

     „Historia (zbawienia?)”


Człowiek pozwala, aby ktoś nim zarządzał, używał go do swoich celów, konsumował kawałek po kawałku.

„City” to jednak nie tylko sfera sztuczności, brzydoty, trywialności, ale także przestrzeń, duchowej i moralnej degradacji. Wtłoczeni w tryby konsumpcyjnej i medialnej maszynerii, mieszkańcy city tracą kontakt z własnym wnętrzem, stając się wymienialnymi i zewnątrzsterownymi elementami „abstrakcyjnych systemów”:

     To już nie jest kwestia smaku,
     kiedy spada kapitel duszy –
     godność. Język oprawców
     ma zawsze słodkawy
     zapach migdałów:
     (…)
     Nosferatu Television
     ssąca młodocianą krew.

     „Z pamiętnika dziewicy”


Krakowski poeta ma jasną świadomość dramatyzmu sytuacji, w jakiej znalazł się mieszkaniec horyzontalnego, homogenicznego, relatywistycznego społeczeństwa. Nic więc dziwnego, że „Dyptyk” kończy wierszem będącym parafrazą Ocalonego Różewicza. Autor Niepokoju szukał, po ludobójczej orgii, „nauczyciela i mistrza”, który od nowa nada sens rzeczom i pojęciom; bohater wiersza Wołoszyna, „schwytany w sieć”, medialną, wirtualną, reklamową, konsumpcyjną, poszukuje „osób z krwi i ciała”, które „oddzielą fikcję od rzeczywistości”. Mogą to czynić tylko persony wybierające raczej samotność na obrzeżach i marginesach świata, niż płynięcie w ściekach ładnie uperfumowanego mainstreamu.

Wołoszyn, zderzając w Poliptyku rzeczywistość przeszłości i teraźniejszości, świat oparty na hierarchii wartości, pojęć, stylów życia, ze światem „płynnej nieistotności”, stawia dramatyczne pytania o kierunek, w jakim podążamy. Czy skazani jesteśmy na dalszy zjazd po równi pochyłej, czy jeszcze można ten kierunek odwrócić? Czy człowiek współczesny stał się nieodwołalnie jednowymiarowym zwierzęciem politycznym i konsumpcyjnym, czy też stać go jeszcze na odnajdywanie w sobie wertykalności i wielowymiarowości? Czy już skapitulował, czy jeszcze walczy o siebie suwerennego?

„Monodram”, zamykający Poliptyk, raczej nie nastraja optymistycznie, gdyż pokazuje m.in., jakiego obywatela kształci współczesna szkoła. Najkrócej mówiąc, jest to pragmatyczny, bezkrytyczny („życie niepokalane myśleniem”), infantylny, roszczeniowy mieszkaniec globalnego marketu. Homo novus jako homo nullius coloris!


Grzegorz Wołoszyn, Poliptyk, Miejska Biblioteka Publiczna im. Cypriana K. Norwida w Świdnicy, Świdnica 2012, ss. 80.


Recenzja ukazała się w „Migotaniach” nr 1/2013.


Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Współpracują z nami

agencja zatrudnienia

REKLAMA GOOGLE

Pajacyk
[www.pajacyk.pl]
IMAK
VIDEO MAGAZYN
ostatnie wydanie
GRUDZIEŃ 2013

I M A K
internetowy magazyn kulturalny

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktualności
XIII EDYCJA TURNIEJ...
tomik "Niosę swój k...
Majowy mini-konkurs ...
Prośba o zgłaszanie ...
Kwietniowy mini-konk...
Wyniki grudniowego m...
Wyniki mini-konkursu...
Kawiarniany mini-kon...
Wyniki październikow...
Nowy tomik Michała W...
Użytkownicy
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 6 067
Nieaktywowani Użytkownicy: 1
Najnowszy Użytkownik: Ancho

nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treść wpisów
dokonywanych przez gości i użytkowników serwisu

PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE

copyright © korgo sp. z o.o.
witryna jako całość i poszczególne jej fragmenty podlegają ochronie w myśl prawa autorskiego
wykorzystywanie bez zgody właściciela całości lub fragmentów serwisu jest zabronione
serwis powstał wg pomysłu Piotra Kontka i Leszka Kolczyńskiego

46796408 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion v6.01.7 © 2003-2005