|
Pośród idealistyczno-realistycznej masy,
która jednogłośnie wyznaję
tylko ruch prawostronny
stoję ja - poeta.
Czekam niecierpliwością na sygnał,
pozwolenie na oderwanie się od rzeczywistości,
której udzielić mi może jedynie
zirytowana kontrola lotów
pod przewodnictwem zdrowego rozsądku.
Nagle - zaczynam czuć jak
w zakamarkach podświadomości
COŚ zaczyna budzić się do życia,
a wieść o tym pobudza moje ciało,
niczym adrenalina podkręcająca zmysły
i żąda reakcji na ten ukryty bodziec,
który od pokoleń przejawiał się u wielu,
odciskając trwały ślad na kartach historii
literatury i człowieka.
Wtem, złośliwe warczenie silników
zdaje się mieszać z nawałem myśli
taranujących wrota do wnętrz mojej duszy,
a wszystko w okół staje się obojętne.
Następnie, z uporem średniowiecznego alchemika
zapożyczam wszelakie elementy naszego świata,
aby przemienić szare chwile
rutynowej rzeczywistości
w szczere złoto.
Kończąc już ten nader metafizyczny rytuał,
podpisuję to wszystko frazą,
która chwyciła moje serce i umysł
i rzuciła na wzburzone morze
alternatywnego spojrzenia na świat.
Tak oto - powstaję wiersz.
Czasami jest to męczące,
czasami wydaję się bezcelowe,
lecz JEST potrzebne jak każda rzecz na świecie,
która chce go poznać, rozszyfrować i dopracować,
aby przyszli ludzie mogli patrzeć na niego
przez pryzmat tych myśli,
z którymi na co dzień boryka się
każdy poeta.
Dodane przez Dreindo
dnia 06.08.2009 14:27 ˇ
10 Komentarzy ·
399 Czytań ·
|